Prostszy offset
Szef MON Bogdan Klich przedstawił wczoraj listę zakupów, które mają zwiększyć bezpieczeństwo Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Rząd przyjął też projekt nowelizacji ustawy o niektórych umowach kompensacyjnych zawieranych w związku z umowami dostaw na potrzeby obronności i bezpieczeństwa państwa. Jedna z propozycji zakłada, by z umów offsetowych zwolnione zostały dostawy uzbrojenia, sprzętu wojskowego, części zamiennych i materiałów eksploatacyjnych niezbędnych do właściwego funkcjonowania i wyposażenia żołnierzy polskich kontyngentów wojskowych uczestniczących w misjach zagranicznych. Ma to pozwolić na odrzucenie uciążliwych procedur obecnej ustawy offsetowej. Projekt nowelizacji rozpatrzy teraz Sejm.
Polska w wielu dziedzinach posiada własne doskonałe uzbrojenie, z którego mogą i powinni korzystać żołnierze. Obecnie mają oni do dyspozycji 9 śmigłowców, potrzeba ich 16. To, że nie ma sprzętu, wyczuwalne jest także na ziemi chociażby w braku osobistego wyposażenia. Żołnierzom brakuje też bezpiecznych transporterów. Jednym z nich jest osławiony kołowy transporter opancerzony rosomak. Wóz jest produkowany w Wojskowych Zakładach Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich na licencji fińskiej Patrii, posiada pancerz ze szwedzkiej stali Armox 500. Zgodnie z zapisami umowy offsetowej na kołowy transporter opancerzony dla polskiej armii, kontraktu wartego ponad 5 miliardów złotych, rosomak ma być stale polonizowany. Jednym z elementów tego procesu jest wyposażenie sprzętu w specjalną, superwytrzymałą blachę, którą w Europie produkują cztery firmy. Do tej elity dołączyła także Polska. Blachy pancerne najnowszej generacji są bowiem produkowane przez Hutę Stali Jakościowych w Stalowej Woli, która należy do Grupy Złomrex. HSJ jako jedyna w kraju produkuje blachy pancerne, począwszy od 3-milimetrowych po takie, które ochraniają pojazdy wojskowe, a przy tym są tańsze od zagranicznych odpowiedników. Żmudne i kosztowne przygotowania do produkcji superwytrzymałej blachy trwały cztery lata. Obok myśli technicznej polskich konstruktorów wymagały zakupu urządzeń, które znalazły zastosowanie m.in. w walcowni blach, a ich koszt przekroczył 30 milionów złotych. – Nowoczesny piec do obróbki cieplnej z hartownicą, linia do cięcia blach umożliwiają nam wykonanie blach o bardzo wysokich parametrach, tj. twardości. Urządzenia te się dzisiaj sprawdzają i pozwalają produkować nasze polskie blachy pancerne, które z powodzeniem mogą zastąpić blachy szwedzkie – powiedział nam prezes HSJ Wincenty Likus. Zanim do tego doszło, trzeba było przeprowadzić badania i próby technologiczne. W efekcie udało się wyprodukować blachy pancerne, które – choć cienkie i lekkie – stanowią skuteczną zaporę transportera przed ostrzałem artyleryjskim. O ich zaletach i klasie świadczą wyniki szeregu testów potwierdzające standardy NATO. HSJ na początku tego miesiąca przekazała pięć kompletów Wojskowym Zakładom Mechanicznym w Siemianowicach Śląskich. – Wykonaliśmy zarówno pancerz główny, jak i opancerzenie. Są to elementy gotowe do spawania. Mam nadzieję, że te pięć rosomaków wyjedzie w przyszłym roku do Afganistanu i będzie służyć naszym żołnierzom – wyjaśnia prezes Likus. Wczoraj natomiast HSJ wysłała pierwsze blachy do opancerzenia tzw. wemów, czyli wozów ewakuacji medycznej, które w liczbie ośmiu kompletów zamówiły zakłady w Siemianowicach Śląskich. – Są to opancerzenia nowej generacji blach, tzw. Arm-stali 500 i 550, które przeszły już próby balistyczne na poligonie w Stalowej Woli, a kolejne testy będą przeprowadzone w Siemianowicach Śląskich – dodaje Likus. W jego ocenie, jeśli prezes HSJ jako poddostawca bezpośrednio nie uczestniczy w przetargach, to problem z procedurami prawnymi związanymi z zakupem sprzętu wojskowego, które trwając zbyt długo, nie pozwalają na zakup najbardziej potrzebnego w danym momencie sprzętu i przekazanie go żołnierzom, jest bardzo uciążliwy. – Trzymamy kciuki za siemianowickie zakłady i Hutę Stalowa Wola, by otrzymały jak najwięcej zamówień. Realizacja takich programów jak Krab czy Langusta przypadła w udziale naszym firmom. Pozostaje też sobie życzyć, by osoby odpowiedzialne za przetargi zdecydowanie szybciej reagowały na potrzeby wojska i żołnierzy, bo procedury trwają stanowczo za długo – komentuje Likus. HSJ liczy też, że zapowiedzi MON o tym, iż od przyszłego roku rosomaki będą wyposażane w blachy polskiej produkcji, zostaną zrealizowane, co pozwoli hucie na dalszy rozwój na światowym poziomie z korzyścią dla polskiej armii i dobrej kondycji samego zakładu. Huta liczy też na zainteresowanie swoimi produktami zagranicznych odbiorców.
Mariusz Kamieniecki
