Prezydent pokaże się przy F-16
Pustki w katedrze Wojska Polskiego, tylko delegacje prezydenta i
ministra obrony narodowej przed pomnikiem lotników poległych podczas II
wojny światowej – tak wyglądały wczorajsze obchody Święta Lotnictwa.
Minister obrony Bogdan Klich jest na urlopie, a prezydent Bronisław
Komorowski cały dzień podpisywał listy uwierzytelniające, zaś w
obchodach święta weźmie udział dopiero dzisiaj. W liście prezydenta
Komorowskiego odczytanym przez szefa jego kancelarii zabrakło
odniesienia do pilotów, którzy zginęli pod Smoleńskiem.
Jeszcze
dzień przed Świętem Lotnictwa ppłk Robert Kupracz, rzecznik prasowy
Dowództwa Sił Powietrznych, zapowiadał, że w uroczystościach wezmą
udział „przedstawiciele najwyższych władz państwa, wojska oraz delegacje
licznych instytucji wojskowych i cywilnych związanych z lotnictwem”.
Tymczasem katedra polowa Wojska Polskiego świeciła pustkami, a tzw.
najwyższe władze przysłały pod pomnik ku czci Lotników Polskich
Poległych w latach 1939-1945, gdzie odbył się Apel Pamięci, jedynie
swoje delegacje.
– Minister jest na urlopie, ale był w jego
zastępstwie sekretarz stanu Czesław Piątas – wyjaśnia Janusz Sejmej,
rzecznik MON. – Prezydent od rana podpisywał listy uwierzytelniające –
usłyszeliśmy w Biurze Prasowym Kancelarii Prezydenta, a na
uroczystościach reprezentował go szef jego kancelarii Jacek Michałowski.
Bronisław Komorowski ma osobiście uczestniczyć w dzisiejszych obchodach
Święta Lotnictwa w bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku (Łódzkie), przy
okazji odwiedzając pobliski Marzenin, gdzie weźmie udział w obchodach
100. rocznicy powołania tamtejszej Ochotniczej Straży Pożarnej. Rzecznik
MON wyjaśniał także, że uroczystości odbywają się w wielu jednostkach w
całym kraju, stąd wynika szczupłość w reprezentowanych delegacjach.
Zaproszenie
wystosowano do wdów po generałach, którzy zginęli w katastrofie pod
Smoleńskiem, jednak dla nich udział w uroczystościach był trudny. – To
jest jeszcze dla mnie za świeże, wszędzie widziałabym swojego męża –
mówi Ewa Błasik, żona gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych
RP, który zginął na pokładzie rządowego tupolewa 10 kwietnia.
O tym,
że tegoroczne święto z całą pewnością należy do najtrudniejszych i
najboleśniejszych w historii polskiego lotnictwa, mówił ks. Stanisław
Żarski, administrator ordynariatu polowego. – Ciągle przeżywamy ból
związany ze stratą bliskich nam osób (…), miejsc po nich nikt nie
wypełni – mówił w homilii podczas Mszy św. w katedrze Wojska Polskiego. –
Boży plan, który w tym roku w sposób bolesny dotknął naszą Ojczyznę,
sprawił, że wszyscy poczuli się związani z lotnictwem – powiedział
duchowny. Zwracając się do lotników, stwierdził, że „na gruncie
bolesnych doświadczeń kwietnia wielu ludzi dostrzegło złożoność
pełnionej przez nich służby – doceniło ciężar odpowiedzialności
spoczywający na załodze, technikach pokładowych, nawigatorach i tych
wszystkich, którzy przygotowują bezpiecznie start i lądowanie
podróżnych”.
– Oddajemy dziś hołd wszystkim lotnikom polskim, którzy
na co dzień realizują w życiu wartości wyryte w sercach i sumieniach
„Bóg, Honor, Ojczyzna”, pamiętając, że „miłość żąda ofiary” – powiedział
administrator ordynariatu polowego. Dodał, że „wielu z nich złożyło swe
życie na ołtarzu Ojczyzny, ufając, że per aspera ad astra – przez trudy
do gwiazd; wśród nich znajdują się nasi bliscy, którzy 10 kwietnia
udali się w swój ostatni lot”.
O katastrofie pod Smoleńskiem i
poległych tam lotnikach wspomniał przedstawiciel MON przemawiający przed
pomnikiem lotników. Natomiast tego elementu zabrakło w liście
prezydenta Komorowskiego odczytanym przez szefa jego kancelarii.
Zenon Baranowski
