Prezydent leczy się w klinice abortera

Kancelaria Prezydenta współpracuje z prywatną kliniką Mediq z Legionowa, której właściciel został skazany za usiłowanie przeprowadzenia nielegalnej aborcji na dziecku osiemnastolatki. To była głośna sprawa, szeroko komentowana w mediach, opisywał ją m.in. „Nasz Dziennik”. Sama kancelaria, która do zerwania umowy się nie kwapi, tłumaczy, że o całej sprawie nie wiedziała, a umowa została zawarta z placówką, a nie z konkretnym lekarzem.

Klinika Mediq w Legionowie nie chciała wczoraj komentować sprawy. – Nic nie mogę pani powiedzieć o umowie i jej wartości – tłumaczy sekretariat dyrektora Jerzego Peca.
Placówka oferuje szereg usług medycznych, w tym badań laboratoryjnych, na które Kancelaria Prezydenta podpisała umowę do końca tego roku.
Od dziennikarzy dowiedział się o całej sprawie Andrzej Duda, który tłumaczy, że o klinice Mediq nigdy nie słyszał. – Nic o tym nie wiem. Nigdy nikt nie kierował mnie do kliniki Mediq. Chyba że było to miejsce, gdzie robiłem badania laboratoryjne – tłumaczy Duda. O całym ambarasie wokół sprawy również od dziennikarzy dowiedziało się biuro prasowe prezydenckiej kancelarii. Na nasze pytanie, dlaczego kancelaria do tej pory nie zakończyła współpracy z kliniką Mediq, biuro prasowe odpowiada jedynie, że o zatrzymaniu lekarza przez policję oraz postępowaniu sądowym dowiadują się dopiero teraz. Ale i tak nie oznacza to, że teraz współpracę zerwie, gdyż umowa została zawarta z kliniką, a nie z konkretnym lekarzem. – Ponadto umowa na świadczenie usług laboratoryjnych obowiązuje do wyczerpania kwoty 33,5 tys. zł, ale nie dłużej niż do 31 grudnia 2009 roku – wyjaśnia kancelaria.

Kancelaria się nie ujawnia

Kłopoty z prawem Jerzego Peca, właściciela legionowskiej kliniki Mediq, zaczęły się 16 marca 2007 roku. Jak poinformował nas rzecznik prasowy Sądu Okręgowego Warszawa Praga Marcin Łochowski, mężczyzna został przyłapany na tym, jak przygotowywał swoją osiemnastoletnią pacjentkę do znieczulenia przed aborcją. Legionowska policja, którą poinformował znajomy dziewczyny, zatrzymała lekarza pod zarzutem usiłowania przeprowadzenia nielegalnej aborcji.
Kancelaria Lecha Kaczyńskiego nie chce ujawnić, kiedy dokładnie umowa z placówką w Legionowie została zawarta. Milczy też na temat kwot, jakie przepływały i nadal przepływają między obiema instytucjami. Pec podpisał w imieniu kliniki umowę opiewającą na kwotę 110 tys. złotych. I że już po zatrzymaniu mężczyzny, kancelaria nie tylko nie rozwiązała umowy z kliniką Mediq, ale w kwietniu 2008 r. podpisała kolejną, tym razem na 54 tys. złotych. Prezydenccy urzędnicy nie zrezygnowali ze współpracy z medykiem nawet wtedy, kiedy został on skazany przez Sąd Okręgowy Warszawa Praga, który w kwietniu br. wydał wyrok na półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata, po 75 tys. zł grzywny oraz zakazał lekarzowi, a także asystującemu mu anestozjologowi przez dwa lata wykonywania zawodu.
Tymczasem już w kilka tygodni później, tj. 29 maja br., Kancelaria Prezydenta podpisała z Jerzym Pecem kolejną umowę, na mocy której jego klinika zarobi na badaniu prezydenckich urzędników do 33,5 tys. złotych. Warto tu podkreślić, że lekarz został już prawomocnie skazany. Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał bowiem karę więzienia i grzywny nałożoną przez sąd I instancji, a zezwolił jedynie obu skazanym na praktykowanie zawodu. Jak informuje sędzia Barbara Trębska, rzecznik SA, wyrok ten jest prawomocny i nie podlega rewizji Naczelnej Rady Lekarskiej, która, jak zaznacza Trębska, w sprawach orzekanych przez sąd nie ma żadnych uprawnień.
Ewa Gwiazdowicz, rzecznik Okręgowej Izby Lekarskiej, nie ukrywa, że sprawa Jerzego Peca jest na wokandzie okręgowego sądu lekarskiego, nie mogła jednak udzielić pełnej informacji, na jakim etapie sprawa się obecnie znajduje i kto dokładnie złożył skargę.
Fakt, że na prezydenckich urzędnikach zarabia osoba prawomocnie skazana za próbę dokonania aborcji, krytykują prawnicy i posłowie Prawa i Sprawiedliwości.
– Ta historia potwierdza tylko, że w tej instytucji panuje swoisty bałagan. Rozumiem wprawdzie to, że kancelaria mogła o pewnych rzeczach związanych z kierownictwem kliniki (o tym, co się wcześniej wydarzyło) nie wiedzieć. Ale jeśli już teraz wie, to ma moralny obowiązek od umowy odstąpić. Na pewno nie jest to sytuacja komfortowa. Zawieranie umowy z kimś, kto ma na swoim koncie wyroki skazujące, jest jednak sytuacją moralnie dwuznaczną – tłumaczy Mariusz Błaszczak, przewodniczący sejmowej Komisji do spraw Kontroli Państwowej. – Lekarz został ukarany, stało się więc to, co powinno się stać. Problem polega na tym, czy moralnie ma on prawo dalej wykonywać zawód, czy nie. To też lekcja na przyszłość, by kancelaria w miarę możliwości sprawdzała dokładniej, z kim umowy podpisuje, by więcej taka sytuacja się nie powtórzyła – ocenia Błaszczak.


Anna Ambroziak
drukuj