Prezydent brzmi nieszczerze

Z panią Jadwigą, warszawianką, uczestniczką obchodów Święta
Niepodległości przed Grobem Nieznanego Żołnierza, rozmawia Jacek Dytkowski

Jak Pani ocenia tegoroczne uroczystości Święta Niepodległości?
– Dla mnie ten dzień jest wielkim polskim świętem. Powinniśmy być bardzo
wdzięczni tym, którzy wywalczyli nam niepodległość po tylu latach. Z
obrzydzeniem jednak patrzę na tę szopkę na placu Piłsudskiego.

Dlaczego?
– Wypowiadane tutaj słowa są bardzo nieszczere.

Ze strony prezydenta Bronisława Komorowskiego?
– Oczywiście. Wystarczy popatrzeć na to, jaka tutaj jest ochrona. Co
prezydentowi Komorowskiemu może zagrażać na placu Piłsudskiego? Tymczasem
prezydent Lech Kaczyński pojechał do Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. i tam nie
było żadnej ochrony. Głowa państwa polskiego udała się do obcego, sąsiedniego
kraju i nikt tam już go nie chciał strzec. Bardzo mi smutno z tego powodu, ale
może jeszcze będzie kiedyś w Polsce inaczej. Na polityce się nie znam, ale widzę
fałsz w przestrzeni publicznej, w telewizji i prawie całej prasie. Panuje tam
wielki fałsz i obłuda. Kiedy się mówi o faktach i zadaje się pytania niektórym
politykom z Platformy Obywatelskiej – bo może okoliczności katastrofy w
Smoleńsku inaczej wyglądały, niż to się oficjalnie przedstawia – to w ogóle nie
padają żadne słowa wyjaśnienia. Pojawiają się natomiast od razu słowa oburzenia.
Są one formułowane przez tych, którzy powinni nam odpowiedzieć, jak naprawdę
było.

Co Pani rozumie przez patriotyzm?
– To po prostu oznacza poświęcać się dla Ojczyzny. Bronić jej i jednoczyć się z
drugim Polakiem, sąsiadem.

Być solidarnym?
– Tak. Pomagać sobie wzajemnie. Kiedy będziemy zorganizowani jako grupa,
społeczność, wtedy będziemy silni wobec – nie daj, Boże – jakichkolwiek zagrożeń
z zewnątrz. I należy pamiętać o tym, co zrobili dla nas kiedyś żołnierze,
cywile, a nawet dzieci, którzy walczyli za niepodległą Polskę. A teraz
uzurpujący sobie prawo do rządzenia krajem marnują ten cały dorobek – to, co
zostało kiedyś wywalczone przez naszych przodków.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj