Premier ważniejszy dla działaczy?

Wczoraj było miło, pięknie, sielankowo i wesoło. Premier Donald Tusk przyjął złotą drużynę siatkarzy, mógł ogrzać się w blasku bohaterów, a na deser otrzymał nie tylko pamiątkową koszulkę reprezentacji ze swym nazwiskiem na plecach, ale i medal (!) od trenera Daniela Castellaniego. I być może nie byłoby w tym niczego wyjątkowego i niezwykłego (bo takie uroczystości są normą w przypadku sukcesu sportowców), gdyby nie fakt, że dzień wcześniej mistrzowska ekipa zlekceważyła zaproszenie od prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Dzień był szalony – to prawda. W niedzielę zawodnicy zostali najlepszą drużyną Europy, w poniedziałek wrócili do kraju, przywitali się z kibicami na niezapomnianej fecie, spotkali się z dziennikarzami na konferencji prasowej i około godz. 18.00 byli wolni. Na 19.30 zaprosił ich prezydent, ale… minister sportu (sic!) ogłosił, że siatkarze z głową państwa się nie spotkają. Od razu dodajmy: nie było w tym ich winy, nie miejmy do nich pretensji, jak wczoraj mówili, o zaproszeniu nawet nie mieli pojęcia. Zadecydowali ludzie, którzy ustalali harmonogram ich wieczoru: działacze, menedżerowie, szefowie, co zresztą przyznawali później nieco skonfundowani zamieszaniem mistrzowie. Pojawiające się tłumaczenia działaczy, że wszyscy byli „zmęczeni, brudni, niewyspani” etc., jakoś się nie obroniły, bo przecież można było np. przesunąć lub odwołać konferencję prasową lub wizyty w programach telewizyjnych, co byśmy zrozumieli. Bliższe prawdy wydaje się stwierdzenie, iż zadecydowała polityka, czyjeś sympatie, animozje, poglądy uznające wyższość i pierwszeństwo jednych nad drugimi. Szkoda, po prostu szkoda i tak po ludzku wstyd. Niezależnie od tego, czy pan X lub Y lubi prezydenta, zlekceważenie jego zaproszenia było ogromnym zgrzytem i nietaktem.
Ale na tym zamieszanie i kontrowersje się nie skończyły. Wczoraj Donald Tusk, na prośbę Lecha Kaczyńskiego, odznaczył w jego imieniu mistrzowską ekipę Krzyżami Kawalerskimi Orderu Odrodzenia Polski. Powinien przypiąć je do stroju, tymczasem premier wręczył je siatkarzom w futerałach. Zgodnie z przyjętym protokołem w ten sposób odznaczenia przekazuje się pośmiertnie rodzinie lub bliskim odznaczanego…


Piotr Skrobisz
drukuj