Premier, prezes, emigrant (1919-1939)
Od początku prac Sejmu Ustawodawczego Wincenty Witos uchodził za
jednego z najbardziej liczących się polityków. Co więcej, wyróżniał się
dalekowzrocznością, obcą niestety wielu osobom zasiadającym w ówczesnym
Sejmie. Był posłem szczególnie pracowitym. Wielokrotnie zabierał głos z
sejmowej mównicy. Tematyka jego wystąpień była różna, jednak zawsze były one
starannie przygotowane i przemyślane. Szczególnie wiele uwagi poświęcał
problemom rolnictwa i sprawom zagranicznym. Przez pryzmat kwestii reformy
rolnej, położenia mieszkańców wsi oraz polityki zagranicznej oceniał
działalność kolejnych rządów. Poruszał również inne ważne sprawy, np.
postulował zmianę mentalności urzędników państwowych, którzy postawą i
nawykami wyniesionymi z okresu zaborów szkodzili państwu polskiemu. W
imieniu całego PSL-Piast wskazywał, że kształt granic państwa polskiego miał
być wyznaczony przez "trud walki i kulturalnej pracy naszych przodków".
W kwietniu 1920 r. rozpoczęła się polska ofensywa, której celem było
rozbicie sił Armii Czerwonej na Ukrainie i odbudowa ukraińskiej
państwowości. Natarcie posuwało się błyskawicznie, bowiem siły bolszewickie,
unikając walnej bitwy, wycofywały się na wschód. 7 maja polskie oddziały
wkroczyły do Kijowa. Był to jednak sukces głównie propagandowy. Popieranemu
przez Polaków Symonowi Petlurze nie udało się pozyskać Ukraińców, oddziały
bolszewickie zaś nie zostały zniszczone. 14 maja bolszewicy rozpoczęli na
północnym odcinku frontu ofensywę, a dziesięć dni później – na Ukrainie,
gdzie oddziały Armii Konnej Siemiona Budionnego przełamały front. 4 lipca
ruszyła kolejna bolszewicka ofensywa na północnym odcinku frontu. Wojska
Frontu Zachodniego dowodzone przez Michaiła Tuchaczewskiego błyskawicznie
posuwały się na południowy zachód, w kierunku etnicznych ziem polskich. 14
lipca bolszewicy wkroczyli do Wilna, 19 lipca – do Grodna. Sytuacja była
coraz groźniejsza, zarówno w wymiarze militarnym, jak i psychologicznym.
W miarę zbliżania się wojsk bolszewickich wieści z frontu były coraz
bardziej niepokojące. Atmosferę niepokoju pogłębiał kryzys polityczny.
Dawały o sobie znać zarówno osobiste, jak i ideowe animozje polityków.
Utworzony 23 czerwca rząd Władysława Grabskiego przetrwał zaledwie miesiąc,
po czym upadł, gdy okazało się, że podczas konferencji w Spa (Belgia, 5-10
lipca) w zamian za polityczne i wojskowe wsparcie Francji i Wielkiej
Brytanii w konflikcie z bolszewicką Rosją zgodził się na arbitralne decyzje
Rady Najwyższej Ententy w sprawie granic z Litwą i Czechosłowacją,
przyszłości Galicji Wschodniej oraz linię Curzona jako podstawę
rozgraniczenia przy ewentualnym rozejmie z bolszewikami.
Społeczeństwo potrzebowało impulsu, który wyrwałby je ze stanu apatii oraz
przywrócił wiarę i nadzieję. 15 lipca Sejm uchwalił ustawę o wykonaniu
reformy rolnej. Równocześnie prowadzono zakulisowe rozmowy z Witosem jako
potencjalnym kandydatem na urząd premiera. Dlaczego Witos stał się
najpoważniejszym kandydatem na to stanowisko? Odpowiedź jest prosta.
Centrowa pozycja lidera PSL-Piast była do zaakceptowania zarówno dla partii
lewicowych, jak i prawicowych. Jego chłopskie pochodzenie mogło przekonać
mieszkańców wsi do jeszcze większego wysiłku na rzecz obrony państwa. Nie
bez znaczenia był fakt szczególnego zaangażowania "piastowców" w sprawę
reformy rolnej, a także jego doświadczenia z pracy w Polskiej Komisji
Likwidacyjnej, szczególnie umiejętność koordynacji działań w warunkach
wojennych. W chwili, gdy Witos szykował się do objęcia stanowiska, sytuacja
na froncie była bardzo zła. 23 lipca Tuchaczewski wydał rozkaz zajęcia
Warszawy nie później niż 12 sierpnia.
1 sierpnia padł Brześć.
Jak przyznawał sam Witos, w obliczu bolszewickiego zagrożenia tworzenie
rządu nastąpiło stosunkowo szybko i sprawnie. Nowy rząd został zaprzysiężony
24 lipca. Teki ministerialne objęli przedstawiciele niemal wszystkich
ugrupowań parlamentarnych. Działania rządu musiały być szybkie i prowadzone
wielotorowo. Ogłoszono mobilizację kolejnych roczników, odbywano narady z
dowództwem Wojska Polskiego, równocześnie szykowano się do rokowań z
bolszewikami. Rząd wydał szereg odezw do wojska i społeczeństwa. Szczególne
znaczenie miała ta z 30 lipca, skierowana do chłopów, w której Witos
apelował o podjęcie walki na śmierć i życie, bo "lepsza nawet śmierć niż
życie w kajdanach, lepsza śmierć niż podła niewola", i wzywał: "Niech każdy
z Was spełni swój obowiązek! Kto z Was zdolny do noszenia broni, na front!
Dzisiaj największy obowiązek każdego Polaka to służba w obronie Ojczyzny. Na
polu walki, na froncie, jest dzisiaj miejsce dla każdego, kto broń dźwigać
potrafi. Inni dać muszą ofiarę z pracy i mienia".
Przez cały okres ofensywy bolszewickiej Witos starał się nie tracić
logicznego oglądu sytuacji. Pomimo całego tragizmu położenia, błędów
dowództwa oraz ponoszonych w ich następstwie porażek i strat na froncie,
negatywnie oceniał prowadzenie publicznej nagonki na Naczelnego Wodza. Nie
uległ też sugestiom niektórych osób z otoczenia, które zakulisowo
proponowały dymisję Piłsudskiego. Co więcej, gdy 12 sierpnia Naczelnik
Państwa złożył na jego ręce akt dymisji "na wszelki wypadek", Witos schował
pismo "do kasy ogniotrwałej w prezydium Rady Ministrów, zaglądając
codziennie, czy go kto przypadkiem nie ukradł albo nie naruszył". Gdy minął
kryzys na froncie, zwrócił dokument Piłsudskiemu.
Rząd pracował praktycznie permanentnie, z przerwami na wyjazdy ministrów na
front. To ostatnie zadanie było równie odpowiedzialne, co niebezpieczne.
Chciano jednak naocznie przekonać się o sytuacji na froncie, poznać opinie
dowódców, podnieść na duchu żołnierzy. 14 sierpnia Witos wizytował 1.
Dywizję Litewsko-Białoruską i 11. Dywizję Piechoty w okolicach Radzymina.
Następnego dnia inspekcjonował walczące pod Modlinem i Nasielskiem oddziały
5. Armii gen. Władysława Sikorskiego. 16 sierpnia odwiedził żołnierzy 8. DP
pod Okuniewem. Tego samego dnia rozpoczęła się ofensywa znad Wieprza. W
ciągu dziesięciu dni sytuacja na froncie zmieniła się diametralnie. Oddziały
Frontu Zachodniego Armii Czerwonej zostały rozbite, w dużej części
zniszczone.
Gdy minęło bezpośrednie zagrożenie, premier dokonywał licznych wyjazdów
lustracyjnych na tereny, przez które przetoczyła się wojna. Interesował się
nie tylko wielkością strat w substancji gospodarczej terenów okupowanych
przez wojska bolszewickie, lecz także analizował charakter i przyczyny
dokonanego w krótkim czasie przez bolszewicką propagandę spustoszenia w
sferze ludzkiej świadomości. W lipcu 1921 r. Witos został odznaczony Orderem
Orła Białego. Był to jednak jeden z ostatnich wyrazów uznania dla premiera.
Słabnące zagrożenie zewnętrzne powodowało, że odżywał partykularyzm,
powracały animozje międzypartyjne i międzyludzkie. Rząd Witosa przetrwał do
września 1921 roku. W listopadzie 1922 r. odbyły się wybory parlamentarne.
PSL-Piast odniosło spektakularny sukces, zdobywając 70 mandatów poselskich i
17 senatorskich. W grudniu 1922 r. Witos i jego współpracownicy starali się
uspokoić nastroje i sytuację polityczną po wyborze, a następnie zabójstwie
prezydenta Gabriela Narutowicza.
W styczniu 1923 r. Witos podjął starania o utworzenie "polskiej większości
parlamentarnej" – trwałej koalicji, która przez stabilne rządy byłaby w
stanie zrealizować długofalowy cel, jakim było wzmocnienie wewnętrzne
państwa polskiego oraz jego pozycji na arenie międzynarodowej. Z uwagi na
sejmową geografię stabilne rządy mógł zapewnić jedynie sojusz centrum i
prawicy. 17 maja 1923 r. w Warszawie została podpisana umowa koalicyjna
ugrupowań centrowych i prawicowych. Jej sygnatariuszami byli liderzy Związku
Ludowo-Narodowego, Chrześcijańskiej Demokracji i PSL-Piast. W porozumieniu
znalazły się zapisy wyznaczające główne cele polityki wewnętrznej i
zagranicznej państwa. Zamysł był jasny: wprowadzenie państwa na tory
długofalowego rozwoju.
28 maja 1923 r. utworzono centroprawicowy rząd, który wkrótce otrzymał
przydomek gabinetu "Chjeno-Piasta". Na jego czele stanął Wincenty Witos.
Podstawowym zadaniem rządu było zrównoważenie budżetu państwa poprzez
wprowadzenie stabilnego systemu przychodów. Państwo polskie od początku
swego niepodległego bytu nie potrafiło uporać się z rosnącym deficytem
budżetowym. Do 1921 r. wydatki wojenne pochłaniały połowę budżetu. Dochody
państwa w tym czasie były znacznie mniejsze, wpływy z podatków z uwagi na
słabość przemysłu i handlu były niewielkie, nie mogły więc zrekompensować
wydatków, które pokrywano z dodruku obowiązującej wówczas waluty – marki
polskiej. Działania, jakie podjął gabinet Witosa w celu uregulowania
finansów publicznych, były nieskuteczne. Oprócz problemów natury
merytorycznej rząd borykał się z dylematami w sferze symbolicznej i
psychologicznej. Koalicja "Chjeno-Piasta" spotkała się z gwałtowną krytyką
lewicy i piłsudczyków, bowiem do władzy doszli politycy prawicy, których
obciążano moralną odpowiedzialnością za śmierć prezydenta Gabriela
Narutowicza. Nazajutrz po utworzeniu rządu ostentacyjnie ustąpił ze
stanowiska szefa Sztabu Generalnego Józef Piłsudski. W drugiej połowie 1923
r. wydatki państwa były pokrywane głównie z dodruku marki polskiej. Inflacja
wkroczyła w fazę hiperinflacji. Zjawisko to uderzyło przede wszystkim w
ludzi utrzymujących się z pracy najemnej, szczególnie w robotników i
urzędników. Gwałtowny spadek stopy życiowej powodował rosnącą falę strajków.
6 listopada w Krakowie doszło do zamieszek, a w ich następstwie walk
ulicznych. Zginęło 18 cywilów oraz 14 oficerów i żołnierzy, rannych zostało
około 200 osób. Do eskalacji protestu w Krakowie przyczynili się
piłsudczycy. Do walk doszło też w innych miastach Małopolski. Półtora
miesiąca później rząd Witosa utracił parlamentarną większość i podał się do
dymisji. 19 grudnia prezydent Wojciechowski powołał pozaparlamentarny
gabinet fachowców z Władysławem Grabskim na czele.
Lata 1924-1925 poświęcił Witos działalności organizacyjnej w stronnictwie
oraz studiom nad stanem państwa polskiego. Swoje poglądy upubliczniał w
formie wywiadów prasowych i własnej działalności publicystycznej. Znakomita
większość jego ocen i wniosków była trafna. Piętnował warcholstwo oraz
pieniactwo partii i polityków. Wskazywał na słabość aparatu państwowego.
Zdaniem Witosa, nowoczesna, postępowa konstytucja nie sprawdzała się,
ponieważ w Polsce nie ukształtowało się społeczeństwo obywatelskie.
Postulował wzmocnienie władzy wykonawczej, szczególnie urzędu prezydenta. Co
istotne, jego poglądy były zbieżne z ówczesnymi zapatrywaniami Piłsudskiego.
Na przełomie kwietnia i maja 1926 r. doszło do dymisji rządu Aleksandra
Skrzyńskiego. Podczas przesilenia rządowego przedstawiciele różnych partii
politycznych bezskutecznie próbowali utworzyć rząd. Kryzys gospodarczy i
budżetowy nie zachęcał do brania odpowiedzialności za państwo. Po namowach
Witos zdecydował się utworzyć rząd. Identyczny pod względem składu z rządem
"Chjeno-Piasta" z 1923 r. nowy gabinet spotkał się z gwałtowną krytyką.
Zarówno piłsudczycy, jak i lewica zarzucili Witosowi, że zmierza on do
dyktatury prawicy i rzuca wyzwanie "całej demokracji polskiej". Na nowy
gabinet rozpętano prasową nagonkę. Piłsudski uznał, iż jest to
najdogodniejszy moment do przeprowadzenia zamachu stanu. Przygotowania do
zamachu trwały od dłuższego czasu. 11 maja pod Rembertowem zakończono
koncentrację oddziałów wojskowych, których dowódcy byli zdeklarowanymi
piłsudczykami. Przez Warszawę przeszły manifestacje w obronie Piłsudskiego,
na którego dom w Sulejówku próbowano rzekomo dokonać zamachu. Rankiem 12
maja Piłsudski na czele oddanych sobie oddziałów ruszył na Warszawę.
Wieczorem doszło do pierwszych walk między wojskami rządowymi a oddziałami
Piłsudskiego. Sytuacja była jednak dramatyczna, ponieważ dowodzący obroną
stolicy gen. Tadeusz Rozwadowski dysponował zaledwie 1700 żołnierzami
przeciw 3500 ludziom Piłsudskiego. Oddziały rządowe utraciły plac Zamkowy i
Krakowskie Przedmieście, zaś rząd przeniósł się do Belwederu. 13 maja
Piłsudski kontynuował akcję wojskową, wykorzystując słabość wojsk rządowych.
Oddziały wierne rządowi nadciągały z prowincji z dużym opóźnieniem,
spowodowanym strajkiem kolejarzy i obawą przed wystąpieniem mniejszości
narodowych. Miało to istotny wpływ na sytuację w stolicy. 14 maja po
południu oddziały Piłsudskiego opanowały Warszawę. Ostatniemu posiedzeniu
rządu towarzyszył już ostrzał artyleryjski i karabinowa palba. Rada
Ministrów podjęła decyzję o ewakuacji do Wilanowa. Wraz z rządem Belweder
opuścił prezydent. Drogę pokonywali pieszo, osłaniani przez oddział płk.
Władysława Andersa.
Rząd i prezydent ulokowali się w pałacu wilanowskim. Wieczorem 14 maja rząd
odbył swoje ostatnie posiedzenie. Zarówno prezydent, jak i premier obawiali
się, że walki w Warszawie przerodzą się w otwartą wojnę domową grożącą
utratą niepodległości. Przez wzgląd na rację stanu rząd złożył dymisję.
Również prezydent Wojciechowski zrzekł się urzędu, przekazując swoje
uprawnienia marszałkowi Maciejowi Ratajowi. 15 maja Rataj powołał nowy rząd
z Kazimierzem Bartlem jako premierem. Przewrót kosztował życie 379 ludzi, w
tym 164 cywilów. Blisko tysiąc osób zostało rannych. Stał się on również
istotną cezurą w dziejach II Rzeczypospolitej, zmieniając system polityczny
Polski.
31 maja 1926 r. Zgromadzenie Narodowe wybrało Józefa Piłsudskiego na urząd
prezydenta. Piłsudski jednak tej funkcji nie przyjął, uzasadniając to
brakiem odpowiednich kompetencji dla głowy państwa – w rzeczywistości
chodziło mu tylko o zalegalizowanie dokonanego zamachu. Ostatecznie
prezydentem został prof. Ignacy Mościcki. Warto dodać, że w sierpniu 1926 r.
PSL-Piast poparło przedłożoną przez rząd, a wzmacniającą władzę wykonawczą
nowelę konstytucyjną. Witos i jego stronnictwo, głosując za nowelą, chciało
reformy ustroju przy zachowaniu podstawowych założeń parlamentaryzmu;
Piłsudski traktował ją jako etap w budowie rządów autorytarnych. Do
zdecydowanej opozycji PSL-Piast przeszło wiosną 1927 roku.
Jeszcze w trakcie kadencji Sejmu obóz sanacyjny rozpoczął przygotowania do
wyborów, starając się utworzyć własny blok wyborczy, reprezentujący poglądy
Piłsudskiego. Do kampanii wyborczej na rzecz Bezpartyjnego Bloku Współpracy
z Rządem zaangażowano administrację państwową, a policja zaczęła stosować
represje wobec opozycji politycznej. Autorytarne zakusy sanacji
konsolidowały opozycję. Latem 1929 r. we wszystkich partiach centrum i
lewicy ukształtowała się ostatecznie świadomość współpracy na rzecz obrony
republikańsko-demokratycznego ustroju państwa. 14 września w Warszawie
zawiązała się centrolewicowa koalicja, w której skład weszło również
PSL-Piast. Na forum parlamentarnym Centrolew domagał się m.in.
przestrzegania konstytucji, apolityczności sądownictwa, wojska i
administracji oraz zaprzestania represji politycznych. Działania w
parlamencie były jednak nieskuteczne, ponieważ sanacja, wykorzystując luki
prawne, skutecznie blokowała działania opozycji. Centrolew przeszedł więc do
akcji pozaparlamentarnej.
29 czerwca 1930 r. w Krakowie odbył się Kongres Obrony Prawa i Wolności
Ludu. Uczestnicy Kongresu stwierdzili, że Polska "znajduje się od czterech
lat pod władzą dyktatury Józefa Piłsudskiego", i zapowiadali wspólną,
zdecydowaną walkę z rządzącym systemem politycznym. Gdy w sierpniu Centrolew
zapowiedział manifestacje w 21 miastach Polski, prezydent na wniosek
premiera rozwiązał parlament, wyznaczając nowe wybory na 16 i 23 listopada.
Decyzja prezydenta zmuszała opozycję do zmiany planu działań i – co równie
istotne – pozbawiała jej przywódców poselskiego immunitetu. Wobec
zaistniałej po rozwiązaniu parlamentu sytuacji politycznej, 9 września
partie tworzące Centrolew (z wyjątkiem Chrześcijańskiej Demokracji)
utworzyły blok wyborczy.
Kilka godzin później przywódcy centrolewicowych stronnictw zostali
aresztowani. Wszystkich zatrzymanych przewieziono do twierdzy w Brześciu nad
Bugiem. Prezesa PSL-Piast aresztowano w pociągu relacji Kraków – Lwów,
przewieziono do koszar w Krakowie, skąd pod konwojem transportowano w
kierunku Kozienic. Trasa ta była znana Witosowi i skłoniła go do refleksji:
"Tą samą drogą jechałem w roku 1918 z Daszyńskim, Moraczewskim i Stapińskim
do Lublina. Z nimi się rozszedłem po rządzie lubelskim. Tędy wiózł mnie w
lipcu 1920 r. oficer przysłany przez Piłsudskiego, upadającego pod
brzemieniem klęsk i kijowskiej wyprawy. Tędy jechałem, ażeby na siebie
przyjąć ciężki obowiązek skupiania rozbitych i budzenia uśpionych sił narodu
dla ratowania państwa, sprowadzonego przez Piłsudskiego na brzeg przepaści,
ale także dla uratowania samego Piłsudskiego, który wtenczas bezradnie
opuszczał ręce". Dalsza trasa nie wiodła jednak do Warszawy, lecz na wschód
– do Brześcia.
W Brześciu wszystkich aresztowanych polityków poddano więziennemu rygorowi,
zaś w przypadku jego nieprzestrzegania traktowano jak pospolitych
przestępców. Powszechne było stosowanie karceru, pobicia, a nawet
pozorowanych egzekucji. Witos jednak ani razu nie trafił do karceru, nigdy
też nie został pobity. Być może wynikało to z jego postawy, a częściowo z
respektu, jaki – chociaż uwięziony – budził wśród personelu więzienia. W
rozmowach na tematy polityczne z personelem więzienia rzeczowo uzasadniał
swoje poglądy. Był kilkakrotnie przesłuchiwany. W więzieniu pozostawał do 27
listopada.
W tym czasie odbyła się kampania wyborcza i wybory. Sanacja starała się
osłabić i eliminować przeciwników poprzez aresztowania i unieważnianie list.
Wybory odbyły się pod znakiem licznych nadużyć. Nie brakowało fałszerstw i
unieważniania głosów. W świetle oficjalnych wyników głosowania do Sejmu
zwycięzcą wyborów został BBWR.
Jesienią 1931 r. do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął akt oskarżenia
przeciwko więźniom brzeskim, który obejmował jedenastu działaczy
opozycyjnych, w tym Wincentego Witosa. Wszystkich oskarżono o
przygotowywanie zamachu stanu. Proces brzeski rozpoczął się 26 października
1931 roku. Oskarżeni i ich obrońcy starali się wykazać, że działalność
opozycyjną prowadzono w legalnych ramach. Witos konsekwentnie odrzucał
skierowane przeciwko niemu zarzuty, wskazując, że celem działania nie było
przygotowywanie zamachu stanu, a wiece miały kształtować i umacniać
społeczeństwo obywatelskie. Dowodził, że przez cały okres swojej
działalności politycznej w Polsce niepodległej kierował się polską racją
stanu. 13 stycznia 1932 r. sąd ogłosił wyrok. Witosa skazano na półtora roku
więzienia, pozostali (oprócz uniewinnionego Adolfa Sawickiego) otrzymali
wyższe wyroki. Apelację od wyroku złożyła zarówno prokuratura, jak i obrońcy
oskarżonych. W dniach 7-11 lutego 1933 r. sprawę brzeską rozpatrywał Sąd
Apelacyjny, którego wyrok okazał się ostrzejszy od wyroku sądu pierwszej
instancji. Oskarżeni odwołali się do Sądu Najwyższego, a ten w maju 1933 r.
wyrok skasował, polecając Sądowi Apelacyjnemu ponowne rozpatrzenie sprawy. W
lipcu 1933 r. Sąd Apelacyjny podtrzymał poprzedni wyrok. Witos skomentował
to następująco: "Znowu mnie skazano na półtora roku więzienia, po raz już
trzeci, odebrano prawa na lat pięć, nałożono koszta i nie zapomniano dodać,
że się 'dobrze zasłużyłem Ojczyźnie’. Dziwne te motywy i postępowanie".
Coraz częściej pojawiały się pogłoski, że tym razem wyrok będzie
zatwierdzony przez Sąd Najwyższy, zaś oskarżeni prewencyjnie aresztowani.
Otoczenie Witosa zaczęło namawiać go do wyjazdu za granicę. Decyzja o
opuszczeniu kraju nie zapadła jednak od razu. Prezes był pełen rozterek,
szczególnie obawiał się reakcji chłopów, którzy mogliby uznać taki czyn za
tchórzostwo. Wyjazd oznaczał również trwałą rozłąkę z rodziną.
29 września 1933 r. przekroczył nielegalnie granicę polsko-czechosłowacką w
rejonie Doliny Chochołowskiej. Obok Witosa na emigrację udali się: Kazimierz
Bagiński, Władysław Kiernik, Adam Pragier i Herman Lieberman. W
rozpropagowanej w grudniu 1933 r. odezwie emigranci brzescy wyjaśniali, że
poddanie się wyrokowi sankcjonowałoby bezprawne działania sanacji. W
Czechosłowacji Witos spędził praktycznie cały emigracyjny okres, korzystając
z pomocy czechosłowackich ludowców. Życzliwość gospodarzy nie mogła
zrekompensować rozłąki z bliskimi i Ojczyzną. Wśród osób najczęściej go
odwiedzających byli wybitni działacze i sympatycy ruchu ludowego, m.in.
Stanisław Mikołajczyk i Maciej Rataj. Będąc na emigracji, Witos skutecznie
zapobiegł rozpadowi Stronnictwa Ludowego. Do uchwalonej w 1935 r.
Konstytucji ("kwietniowej") odnosił się negatywnie. Sanacja stała na
stanowisku, że jednym z najważniejszych elementów polityki bezpieczeństwa
będzie silna i sprawna władza wykonawcza. Witos źródła siły państwa
upatrywał przede wszystkim w społeczeństwie – świadomym i zaangażowanym w
życie publiczne. W trakcie pobytu na emigracji zabiegał o konsolidację
antysanacyjnej opozycji. Spotykał się m.in. z Wojciechem Korfantym, Hermanem
Liebermanem, Ignacym Paderewskim i Władysławem Sikorskim.
Witos skrzętnie odnotowywał wszelkie informacje o propagandzie
komunistycznej w polskim społeczeństwie i próby infiltracji szeregów SL
przez komunistów. Mając za sobą doświadczenia z roku 1920, krytycznie
odnosił się do obcego polskim chłopom światopoglądu. W styczniu 1937 r.,
przed kongresem SL, Witos pośrednio przestrzegał przed widmem komunizmu
zarówno działaczy stronnictwa, jak i rządzącą sanację.
W nowych warunkach prawnopolitycznych spowodowanych wprowadzeniem
Konstytucji kwietniowej brak reprezentacji parlamentarnej zmuszał do zmiany
taktyki i oparcia działalności na akcjach masowych. Witos za rzecz
najistotniejszą uznawał konsolidację chłopów. Kształtowaniu postaw
obywatelskich i uświadomieniu chłopom ich własnej siły służyć miały m.in.
organizowane przez Stronnictwo Ludowe uroczystości o charakterze
patriotycznym. Obchody Święta Ludowego (Zielone Święta), manifestacja
nowosielecka (29 czerwca 1936 r.) oraz obchody Święta Czynu Chłopskiego (15
sierpnia) miały zarazem pokazywać rządzącym, że chłopi nie chcą już dłużej
być przedmiotem polityki. Szczególną wymowę miało Święto Czynu Chłopskiego w
dniu 15 sierpnia. Datę wybrano nieprzypadkowo, ustalając ją w rocznicę bitwy
warszawskiej 1920 roku. "Cud nad Wisłą" był bowiem zasługą nie tylko
wąskiego kręgu wojskowych dowódców, lecz efektem wysiłku całego
społeczeństwa, a szczególnie chłopów, którzy w armii broniącej Polski przed
bolszewikami stanowili większość. Witos był również inicjatorem
zorganizowania Wielkiego Strajku Chłopskiego (16-25 sierpnia 1937 r.), który
stał się największym politycznym wstrząsem w historii rządów sanacji.
15 marca 1939 r. armia niemiecka wkroczyła do Czechosłowacji. Witos stanął
przed koniecznością powrotu do kraju. Decyzja taka była zrozumiała tym
bardziej, że poszukiwali go już Niemcy. 29 marca przywódca polskich chłopów
przekroczył granicę polsko-czeską. 3 kwietnia zgłosił się do krakowskiej
prokuratury, skąd przetransportowano go do więzienia w Siedlcach. Po
czterech dniach został zwolniony na półroczny urlop zdrowotny i udał się do
Wierzchosławic. Już 15 kwietnia, mimo przeziębienia, wziął udział w zjeździe
powiatowym SL w Tarnowie. Dużą część swojego wystąpienia poświęcił sytuacji
międzynarodowej, szczególnie w kontekście aneksji Czechosłowacji.
Przestrzegał, że przyszła wojna będzie wojną totalną. Do pracy w SL
oficjalnie powrócił 17 maja. Objąwszy prezesurę, rozpoczął podróż po kraju,
dokonując przeglądu szeregów SL. Przemawiając do wielotysięcznych rzesz
chłopskich, podkreślał: "Macie służyć państwu, bez względu na to, jaki jest
rząd".
Pod koniec czerwca, zgodnie z zaleceniami lekarzy, Witos udał się na
miesięczny wypoczynek do uzdrowiska w Truskawcu. Sierpień 1939 r. upłynął
pod znakiem rosnącego napięcia na arenie międzynarodowej. Dla Witosa był to
szczególnie trudny okres. W Warszawie zmarł jego przyjaciel Wojciech
Korfanty, a w szpitalu w Tarnowie żona Wincentego, Katarzyna.
