Prawo do sprawiedliwego sądu czy rehabilitacja?
W interesie państwa polskiego leży sprawiedliwe rozstrzygnięcie przez
Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu skargi potomków ofiar zbrodni
katyńskiej, a kwestia rehabilitacji stanowi element dodatkowy, wynikający z
wewnętrznej praktyki państwa rosyjskiego.
Słowa ambasadora Federacji Rosyjskiej w Polsce Aleksandra Aleksiejewa o
możliwości rehabilitacji polskich oficerów zamordowanych przez NKWD w Katyniu
ponownie wywołały w naszym kraju rozważania na temat zamknięcia tej bolesnej
karty w stosunkach polsko-rosyjskich. Z wypowiedzi ambasadora wynika, że
rehabilitacja może się dokonać w formie specjalnego dekretu prezydenta Rosji, a
więc nie w drodze normalnej procedury prawnej. Wywiad ambasadora Aleksiejewa dla
agencji Interfax to – po wypowiedziach premiera Władimira Putina i prezydenta
Dmitrija Miedwiediewa oraz po uchwale Dumy Państwowej na temat zbrodni
katyńskiej – kolejny gest strony rosyjskiej, który w niczym nie rozwiązuje
problemu powstałego w 2004 roku w wyniku decyzji rosyjskiej prokuratury
wojskowej o umorzeniu śledztwa i utajnieniu jego materiałów. Problemem w
stosunkach polsko-rosyjskich nie jest bowiem zbrodnia katyńska, ale
systematyczna odmowa państwa rosyjskiego przeprowadzenia należytego postępowania
w sprawie tej zbrodni. Nie chodzi o to, że oprawcy z NKWD zamordowali polskich
oficerów w 1940 roku, ale o to, że państwo rosyjskie współcześnie łamie w
związku z tą sprawą prawa człowieka, odmawiając potomkom ofiar zbrodni
katyńskiej prawa do uczciwego sądu.
Zbrodnia i kara
Decyzja prokuratury wojskowej w 2004 roku wpisywała się w szerszy kontekst
polityczny określony przede wszystkim przez "pomarańczową rewolucję" na
Ukrainie, ponieważ Kreml zinterpretował to wydarzenie jako swoją poważną porażkę
polityczną. Reakcją na to było dalsze ograniczenie swobód politycznych w Rosji,
a także wyraźne ochłodzenie stosunków z Polską, którą oficjalna propaganda
wielokrotnie oskarżała o realizowanie amerykańskiej strategii politycznej na
obszarze postsowieckim. Umorzenie śledztwa katyńskiego można więc potraktować
jako "karę" nałożoną na Polskę za aktywną politykę wobec Ukrainy i skuteczne
sprzyjanie rozwiązaniu głębokiego kryzysu politycznego w tym państwie. Odmowa
obywatelom polskim prawa do sprawiedliwego sądu zbiegła się w czasie z
pozbawieniem obywateli rosyjskich należnych im praw politycznych. W ten sposób
sprawa wyjaśnienia zbrodni sprzed siedemdziesięciu lat stała się zakładnikiem
politycznej ewolucji reżimu autorytarnego w Rosji. Podjęta przez rząd Donalda
Tuska nowa polityka wobec Rosji, nazywana często przez komentatorów ociepleniem
lub nawet pojednaniem, nie doprowadziła do usunięcia tego problemu. Uroczystość
wmurowania kamienia węgielnego pod cerkiew prawosławną w Katyniu z udziałem
premierów Putina i Tuska stanowiła wprawdzie ważny element rosyjskiej polityki
upamiętnienia ofiar zbrodni stalinowskich, ale nie wniosła niczego do
rozwiązania problemu umorzenia śledztwa katyńskiego w 2004 roku.
Tragiczna śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego i innych uczestników delegacji
udającej się na obchody siedemdziesiątej rocznicy zbrodni katyńskiej zmusiła
władze państwowe Rosji do wykonania szeregu istotnych gestów, spośród których na
podkreślenie zasługuje emisja w telewizji państwowej filmu Andrzeja Wajdy
"Katyń". W ten sposób wielu mieszkańców Rosji, zwłaszcza młodych, mogło po raz
pierwszy dowiedzieć się o losie polskich oficerów. Według badania
przeprowadzonego przez Centrum Lewady tuż po katastrofie, 16-19 kwietnia 2010
roku, około 1/4 ogółu respondentów nigdy nie słyszało o zbrodni katyńskiej.
Natomiast wśród respondentów młodszych niż 25-latkowie takich, którzy niczego
nie słyszeli o tym wydarzeniu, było 37 procent. Co ciekawe, wśród młodych
respondentów aż 34 procent przyznało, że dowiedziało się o tej zbrodni niedawno,
a więc pod wpływem katastrofy pod Smoleńskiem, ale 2/3 młodych respondentów nie
wiedziało, że polskich oficerów rozstrzelały formacje NKWD.
Zmiany w pamięci zbiorowej o zbrodni katyńskiej dokonują się w Rosji powoli, ale
nic się nie zmieniło w sprawie przeprowadzenia należytego postępowania
wyjaśniającego. Po umorzeniu śledztwa przez prokuraturę wojskową grupa obywateli
polskich zaskarżyła tę decyzję przed sądami rosyjskimi, a następnie zaskarżyła
Federację Rosyjską do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Skierowanie tej sprawy na drogę sądową jest być może najwłaściwszym sposobem
rozwiązania problemu stworzonego przez państwo rosyjskie w 2004 roku. W
postępowaniu sądowym toczącym się przed Trybunałem rząd rosyjski w pełni
podtrzymał stanowisko prokuratury wojskowej z 2004 roku i odmówił
przeprowadzenia procesu sądowego w sprawie zbrodni katyńskiej. Zapowiedź
rehabilitacji ofiar tej zbrodni należy zapewne wiązać z przebiegiem tego
postępowania. Przynajmniej tak słowa ambasadora Aleksiejewa zinterpretowała
Witomiła Wołk-Jezierska, której skargę rozpatruje Europejski Trybunał Praw
Człowieka. Federacja Rosyjska musi w jakiś sposób rozwiązać problem, który sama
sobie stworzyła kilka lat temu. Decyzje prokuratury wojskowej i międzyresortowej
komisji do spraw tajemnicy państwowej, którą w 2004 roku kierował Dmitrij
Miedwiediew jako ówczesny szef administracji prezydenta, mogą zakończyć się
porażką sądową przed Europejskim Trybunałem w Strasburgu. Politycy rosyjscy, jak
bohaterowie powieści Dostojewskiego, cały czas są zajęci przezwyciężaniem samych
siebie. Władze Rosji przygotowują teraz wyjście awaryjne, którym może być
właśnie zapowiadana rehabilitacja. Jednakże sama rehabilitacja nie rozwiąże
wszystkich problemów prawnych, gdyż nie usunie przyczyn skierowania skargi do
Trybunału Praw Człowieka. Przyczyną tą była bowiem odmowa przeprowadzenia
skutecznego postępowania wyjaśniającego zbrodnię katyńską.
Podwójna gra Kremla
Polskie dążenie do sprawiedliwości zderza się z rosyjską praktyką polityczną,
wyrażającą się za pośrednictwem podwójnego przekazu informacyjnego – na użytek
wewnętrzny i zewnętrzny. Wypowiedź Putina, nazywająca Katyń "przestępstwem,
które nie może być usprawiedliwione", przeznaczona była najwyraźniej dla
odbiorców zewnętrznych, gdyż 65 proc. respondentów cytowanego już badania
Centrum Lewady nigdy o niej nie słyszało. Natomiast na świecie deklaracje Putina
i Miedwiediewa zinterpretowane zostały w duchu międzynarodowej praktyki
przyznawania się przez państwa do winy, co powinno być zrozumiane jako skrucha,
która domaga się wybaczenia. Ten przekaz wzmocniony został przez emisję filmu
"Katyń". Reakcja mediów światowych oraz wielu mediów polskich pokazuje, że
zamierzony efekt został osiągnięty. Jednocześnie na użytek wewnętrzny Putin
określił zbrodnię katyńską jako akt zemsty Stalina za śmierć sowieckich jeńców w
polskiej niewoli. W wypowiedzi rosyjskiego premiera kluczowe jest użycie słówka
"zemsta", które czynić ma zbrodnię Stalina zrozumiałą, a nawet usprawiedliwioną.
Zemsta, chociaż okrutna, stanowi przecież archaiczny sposób regulowania
stosunków z przeciwnikami lub ze swoimi, jak widać, nadal na Kremlu akceptowany.
Jeśli na użytek zewnętrzny przywódcy Rosji potępiają zbrodnię katyńską, to w
rozmowie "ze swoimi" skłonni są tę zbrodnię usprawiedliwiać.
O "katyńskiej zemście Stalina" pisała miesiąc temu "Komsomolskaja Prawda",
wzbogacając argumentację Putina o nowy wątek. Według tej gazety, fałszującej
zresztą opublikowane już dokumenty, Stalin i Beria mścili się na tych oficerach,
którzy rzekomo osobiście odpowiadali nie tylko za śmierć jeńców, ale także za
prześladowanie krasnoarmiejców pochodzenia żydowskiego. Ten nowy zabieg polityki
historycznej czynić ma zbrodnię katyńską bardziej usprawiedliwioną w oczach
audytorium przyzwyczajonego do archaicznych metod regulowania stosunków z innymi
narodami. Oznacza to, że stosunki z Polską – zwrócił na to uwagę socjolog
Aleksiej Lewinson w czasopiśmie "Nieprikosnowiennyj Zapas" – nie są postrzegane
przez Kreml jako element polityki międzynarodowej, ale umieszczane w kontekście
zwyczajowej praktyki politycznej. Tłumaczy to w pełni użycie przez ambasadora
Aleksiejewa słówka "rehabilitacja", które mieści się całkowicie w
instrumentarium wewnętrznym, zrozumiałym w pełni dla własnego audytorium. Na
dodatek, ewentualny dekret o rehabilitacji ofiar zbrodni NKWD stanowić może
argument przeciwko rozpatrywaniu tej sprawy przez Europejski Trybunał Praw
Człowieka w Strasburgu. Natomiast niekorzystny dla Federacji Rosyjskiej wyrok
przed Trybunałem na powrót umieścić może stosunki polsko-rosyjskie w kontekście
praktyki międzynarodowej.
Prof. Włodzimierz Marciniak
Autor jest politologiem, pracownikiem naukowym Instytutu Studiów Politycznych
PAN, Wyższej Szkoły Biznesu – National Louis University w Nowym Sączu oraz
Szkoły Głównej Handlowej. Zajmuje się problematyką współczesnej Rosji.
