Prawo do narodzin dla wszystkich
O nieodbieranie dzieciom, także niepełnosprawnym, prawa do narodzin i
szczególną wrażliwość na sprawy rodziny apelują w liście otwartym uczestnicy
tegorocznego Marszu dla Życia i Rodziny, który przeszedł ulicami stolicy. Jego
hasłem były słowa homilii bł. Jana Pawła II wygłoszonej w Skoczowie: "Polska
woła o ludzi sumienia".
Uczestnicy marszu apelowali o pełną ochronę życia od poczęcia do naturalnej
śmierci. "Apelujemy o zaprzestanie skrajnej formy dyskryminacji, jaką jest
dopuszczana przez polskie prawo aborcja dzieci z powodu ich niepełnosprawności
czy okoliczności poczęcia" – czytamy w liście otwartym podpisanym przez
uczestników warszawskiego Marszu dla Życia i Rodziny. Na hasło imprezy wybrano
słowa bł. Jana Pawła II: "Polska woła o ludzi sumienia". Ma ono przypominać o
potrzebie odnowy moralnej Polski związanej z ochroną życia każdego człowieka.
– To, że co roku jest nas coraz więcej, to znak czasów. Mamy nadzieję, że Polska
doczeka się prawdziwych ludzi sumienia – aktywnych obywateli biorących udział w
życiu społecznym – mówił Jacek Sapa, prezes Fundacji Komitetu Obchodów
Narodowego Dnia Życia, organizatora marszów.
Jak akcentowała rzecznik marszu Anna Borkowska-Kniołek, bł. Jan Paweł II był
obrońcą życia i od początku swojego pontyfikatu podkreślał, że prawo do życia ma
charakter nadrzędny wśród wszystkich praw człowieka, a prawna ochrona życia
ludzkiego we wszystkich jego fazach jest konieczna.
Uczestnicy marszu nieśli transparenty z hasłami zachęcającymi do poparcia ustawy
bezwarunkowo zakazującej aborcji. Borkowska-Kniołek wskazuje, że tegoroczny
marsz jest okazją do nagłośnienia tego projektu, który został podpisany przez
blisko pół miliona Polaków i złożony w Sejmie w kwietniu.
– Każdy człowiek jest wspaniały, wyjątkowy i nie do zastąpienia. Niestety, w tej
chwili w naszym kraju obowiązuje prawo, które sprawia, że niektóre dzieci
traktowane są jak śmieci. Zmienimy to. Za miesiąc w Sejmie głosowana będzie
nasza ustawa. Miejmy nadzieję, że posłowie okażą się ludźmi sumienia –
powiedział Mariusz Dzierżawski, pełnomocnik komitetu inicjatywy ustawodawczej.
Dlatego Sławomir Olejniczak, współorganizator marszu, zachęcał uczestników, aby
poprzez manifestację swoich poglądów "budzili sumienia innych", nie wyłączając
także parlamentarzystów decydujących o kształcie polskiego prawodawstwa.
– Jako ojciec normalnej, pięcioosobowej rodziny popieram tradycyjną rodzinę
stworzoną przez mężczyznę i kobietę, która decyduje się mieć dzieci. Tym samym
sprzeciwiam się tzw. przerywaniu ciąży, a więc zabijaniu dzieci poczętych –
tłumaczył "Naszemu Dziennikowi" Tomasz Troczyński, ojciec Adama, Amelki i
Antoniny, swoją obecność na marszu. Jak zaznaczył, w dzisiejszym świecie
deprecjonuje się tradycyjny model rodziny. – A jeśli tak się dzieje, to trzeba
manifestować przywiązanie do tej wartości, a więc do rodziny, w której ojciec
jest mężczyzną, a matka kobietą. Trzeba o tym głośno mówić i publicznie to
pokazywać – zachęcał. – Ojciec i matka to dwa osobne filary nie do zastąpienia,
które się wzajemnie wspierają i co podkreślam, uzupełniają – stwierdził nasz
rozmówca.
Zapytany o oczekiwania wobec państwa, pan Troczyński mówi krótko: "Jakoś sobie
radzimy, staramy się nie wyciągać ręki do państwa, a jeśli trzeba, szukamy
dodatkowej pracy, aby wesprzeć domowy budżet. Jeżeli rząd nie będzie nam
przeszkadzał w wychowywaniu dzieci i wymyślał dodatkowych obciążeń, to na pewno
będziemy sobie radzić".
Warszawski marsz, już szósty z kolei, rozpoczął się pod pomnikiem Mikołaja
Kopernika na Krakowskim Przedmieściu. Zakończył się radosnym piknikiem rodzinnym
w Ogrodzie Krasińskich.
Zenon Baranowski
