Prawdzie o zbrodni trudno przebić się w Rosji
O rozpoczynających się dziś rocznicowych uroczystościach w Katyniu
pisze rosyjska prasa. „Pozostaje sprawa uznania zbrodni katyńskiej jako
ludobójstwa. Jednak fakt rozstrzelania przez NKWD polskich oficerów i
inteligencji w roku 1940 został oficjalnie uznany przez Rosję. Notatka Berii
adresowana do Stalina o rozstrzelaniu z sześcioma podpisami 'za’ została
opublikowana, a 'ślad niemiecki’ w sprawie katyńskiej nie jest na poważnie brany
pod uwagę przez profesjonalnych i uczciwych historyków” – podaje „Niezawisimaja
Gazieta”.
„Zbyt mało było w ostatnich latach akcentowania i adekwatnych gestów ze
strony Rosji pod adresem Polski. I nareszcie czyni się to teraz” – pisze gazeta.
Uczestnicząca w debacie na temat filmu Andrzeja Wajdy w państwowej stacji
telewizyjnej, jednak w niszowym kanale „Kultura”, przedstawiciele rosyjskiej
elity rządzącej publicznie dystansują się od przestępstw reżimu stalinowskiego.
„Oprócz tego dystansują się od marginalnych publicystów uważających list Berii
jako falsyfikat Gorbaczowa, Stalina traktując jako bohatera, a Polaków jako
genetycznych wrogów Rosji” – twierdzi „NG”. Według gazety, wystarczy przeczytać
polską prasę, by ocenić szkodę, jaką czynią Rosji takie opinie. „Niezawisimaja
Gazieta” zauważa, że rosyjscy antyzapadnicy są przeciwnikami tego rodzaju
samobiczowania Rosji. „Nie chcą poniżania, dlatego wspominają o 100 tysiącach
krasnoarmiejców umęczonych w tak zwanych obozach Piłsudskiego. Temat ten został
jednak zamknięty przez rosyjskich i polskich naukowców jeszcze w roku 2004,
wszystkie dokumenty zostały opublikowane, a liczba '100 tys.’ nie znalazła
żadnego potwierdzenia” – wyjaśnia gazeta.
Zaznacza też, że w rzeczywistości
nazwanie czegoś zbrodnią wojenną w żadnym stopniu nie może Rosjan poniżać. „Nie
utożsamiając się z reżimem represji, nie można czuć się poniżonym, osądzając go”
– dodaje.
W ramach debaty po emisji „Katynia” rosyjscy politycy, naukowcy i
archiwiści twierdzą, że obraz ten to oskarżenie totalitaryzmu, ale nie całej
Rosji. Zdaniem dyrektora Instytutu Historii Świata Rosyjskiej Akademii Naukowej
Aleksandra Czubarjana, film jest „mocny i dotyka jednego z najdelikatniejszych
punktów historii XX wieku”. – Film ten jest zgodny z danymi archiwalnymi oraz
dokumentalnymi – dodał. Uczestnicy dyskusji zauważyli, że we współczesnej Rosji
w podejściu do tej prawdy brakuje jednomyślności. Podczas debaty w studiu
telewizyjnym eksperci potwierdzili, że prawda historyczna w tym filmie nie
wzbudza żadnych wątpliwości. Najtrudniejsze przed Polakami i Rosjanami to
nauczyć się żyć i budować relacje w obliczu tej prawdy – podsumowali rozmówcy.
Nie zabrakło jednak prób relatywizacji. – Uważam, że zbrodnia katyńska, w której
ucierpiało obok polskich oficerów również kilkanaście tysięcy obywateli ZSRR,
była likwidacją przez reżim wrogów reżimu, i nikogo nie obchodziło, że to byli
na przykład Polacy. Po prostu maszyna niszczyła swoich przeciwników – powiedział
szef Komisji ds. Zagranicznych Dumy Państwowej Konstantin Kosaczow. Polityk
zaznaczył, że razi go fakt, że sprawa Katynia jest przedstawiana przez Polskę
jako największy problem. – A przecież był również Wołyń, gdzie ukraińscy
nacjonaliści zabili tylu polskich cywilów – dodał. Zdaniem historyka Czubarjana,
na „tragedii” katyńskiej wielu chce „drążyć syndrom antyrosyjski”, a należy
skupić się na pojednaniu historycznym. – Tak jak z Niemcami. Przecież miliony
ofiar było po wojnie, a dzisiaj nastrojów antyniemieckich w Rosji nie ma –
zaznaczył Czubarjan.
Wiesław Sarosiek
