Potrzeba opieki z sercem
Z ks. Markiem Kujawskim SAC, założycielem i duszpasterzem Hospicjum
Królowej Apostołów w Radomiu, rozmawia Maria Popielewicz
Pod hasłem "Ludzie hospicjum" zakończyła się wczoraj w Radomiu III Ogólnopolska
Konferencja Wolontariatu Hospicyjnego. Celem trzydniowego spotkania było m.in.
promowanie tej formy pomocy potrzebującym. Konferencję zorganizowało Centrum
Permanentnej Formacji Wolontariatu Hospicyjnego działające przy Hospicjum
Królowej Apostołów w Radomiu.
Jakie są główne zadania hospicjum?
– Hospicjum to gościna serca. To bezinteresowna służba człowiekowi. To dar z
siebie samego dla drugiego człowieka połączony niejednokrotnie także ze
wsparciem materialnym. W ramach hospicjów – jak to głosił i czynił założyciel
polskich hospicjów domowych, ks. Eugeniusz Dutkiewicz SAC – służymy z serca, nie
pobieramy wynagrodzenia za naszą pracę-posługę. To jest objęcie pomocą chorego,
jego rodziny, ale także osieroconych, którzy stracili kogoś bliskiego, zwłaszcza
opieka nad osieroconymi dziećmi. Jeżeli w takiej wspólnocie wolontariuszy
otaczamy troską te trzy grupy osób, możemy wtedy mówić o hospicjum. I drugi
ważny element – czas. Dzisiaj mamy wiele ośrodków, które opiekują się chorymi,
ale tylko okresowo – od poniedziałku do piątku, od godz. 7.00 do 15.00. Myślę,
że jest to niewłaściwe działanie i na naszej konferencji chcieliśmy to mocno
podkreślić.
Czy duże są potrzeby?
– Potrzeby są ogromne i stale rosną. Służba zdrowia jest niewydolna, a gdy
lekarz choremu powie, że już nic więcej nie może dla niego zrobić, często ten
człowiek pozostaje zupełnie sam. A dopóki oddycha, powinien mieć zapewnioną
opiekę. Jednak często służba zdrowia odmawia mu jej. Jest to, niestety,
powszechne w całej Polsce. Ratunkiem dla tych ludzi jest porządnie prowadzone
hospicjum. W nim potrzebni są nie tylko ludzie świeccy, ale także oddani księża,
dla których służba chorym, a także opieka nad wolontariuszami byłaby jedynym
obowiązkiem. Dlatego, jak wspomniałem, kierowaliśmy zaproszenia do seminariów,
ale również do księży biskupów, by zwrócić ich uwagę, żeby ten obowiązek
Kościoła, jakim jest otaczanie opieką chorych i umierających, był dobrze
wypełniany. Niestety często brakuje duszpasterzy, którzy by towarzyszyli
umierającym i cierpiącej rodzinie, którzy by otoczyli opieką osieroconych,
zwłaszcza dzieci, a takich mamy tysiące w Polsce. To jest wielkie wyzwanie na
dziś, by wypełnić te braki.
Kto może zostać wolontariuszem?
– Każdy. Wszyscy mamy talenty, którymi możemy służyć. Jednak wielu je zakopało.
Poprzez naszą konferencję pragnęliśmy uświadomić ludziom, że każdy może
ofiarować swoje serce drugiemu. Trzeba pamiętać, że w hospicjum są nie tylko
wolontariusze medyczni, ale także niemedyczni. Potrzeby ludzi chorych i
cierpiących są często bardzo różnorodne. Oczywiście leki mogą podać pielęgniarka
czy lekarz, ale wiele rzeczy może zrobić każdy. Często trzeba posprzątać
mieszkanie, zrobić pranie, zakupy itd. Gdy chorym jest np. 40-letni mężczyzna,
który ma dzieci, czasem trzeba pomóc tym dzieciom w lekcjach czy po prostu
pobawić się z nimi, a to też ważne wsparcie. Dlatego potrzeba wolontariuszy
wrażliwych, odpowiedzialnych, oddanych, uczciwych.
Dziękuję za rozmowę.
