Posłowie zgodzili się na SOFA

Sejm przyjął wczoraj ustawę, która upoważnia prezydenta do ratyfikowania polsko-amerykańskiej umowy SOFA (Status of Forces Agreement) dotyczącej statusu wojsk USA na terytorium naszego kraju. Dokument poparło 374 posłów, przeciwko było 34, nikt nie wstrzymał się od głosu.

– Mogę wyrazić wielką satysfakcję z tego, że Sejm taką miażdżącą większością głosów zaaprobował podpisaną wcześniej umowę – powiedział chwilę po głosowaniu szef MON Bogdan Klich. Minister twierdzi, iż powszechna aprobata posłów „daje też szansę, że prezydent umowę ratyfikuje”. Zdaniem szefa MON, szybkie wejście w życie ustawy umożliwi „szybkie pojawienie się w Polsce rakiet Patriot”. – Mamy nadzieję, że nastąpi to na przełomie marca i kwietnia, może w kwietniu – dodał.

Tymczasem goszczący na początku tygodnia z wizytą w USA szef Kancelarii Prezydenta RP Władysław Stasiak po powrocie podkreślał, że choć rozmowy w kwestii przekazania Polsce baterii rakiet Patriot są na dobrej drodze, to jednak niemożliwe będzie dotrzymanie obiecanych wcześniej terminów. Nie podał jednak żadnego nowego terminu pojawienia się baterii. Zapytany o tę niespójność poseł Zbigniew Girzyński (PiS) podkreślił w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że może wynikać ona z podjętej przez ministra Klicha próby ratowania swojego nadszarpniętego wizerunku. – Wydaje mi się, że termin podany przez ministra Klicha jest mało realny, nawet od strony technicznej. Być może minister ma w tym zakresie większą wiedzę. Ale mówi się także, że minister ma zostać zdymisjonowany. Może więc być również tak, że jest to próba szukania sobie jakiegoś sukcesu, który by spowodował, że premier Donald Tusk zechce go zostawić na stanowisku, i stąd jest w stanie podawać takie nierealne terminy – powiedział Girzyński. Poseł wyraził także przekonanie, że gdy umowa dotrze do prezydenta i jeśli będzie miała stosowną rekomendację, Lech Kaczyński bezzwłocznie ją podpisze. – Nie sądzę, aby tutaj były ze strony prezydenta jakiekolwiek opóźnienia – podkreślił.

SOFA została podpisana pod koniec ubiegłego roku. Poprzedziły ją 15-miesięczne skomplikowane negocjacje, związane z podpisanym w sierpniu 2008 roku porozumieniem dotyczącym lokalizacji w Polsce elementów amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej. Najwięcej kontrowersji budziły zapisy o jurysdykcji w przypadku popełnienia przestępstwa na terytorium Polski przez amerykańskiego żołnierza. Strona amerykańska chciała, by odpowiadał on jedynie przed amerykańskim sądem. Ostatecznie stronie polskiej udało się obronić zapis, że w pierwszej kolejności taki żołnierz będzie sądzony przed polskim wymiarem sprawiedliwości.

Kolejnym problemem było odstąpienie administracji nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy od wcześniejszych planów forsowanych przez George’a W. Busha, które zakładały, że w Polsce miały stacjonować pociski przechwytujące rakiety dalekiego zasięgu. Administracja Obamy zadecydowała o odejściu od tych planów na rzecz koncepcji rozmieszczenia mobilnych rakiet SM-3. Polska zażądała wówczas wzmocnienia naszego systemu obrony powietrznej rakietami typu Patriot, na miejsce ich lokalizacji wybierając Morąg. Plany te spotkały się z ostrą krytyką ze strony Moskwy, która twierdziła, że są one wymierzone w Rosję.


Marta Ziarnik
drukuj