Pora na pomnik Chopina w Rzymie
Z pianistką prof. Barbarą Nowina Jankowską, prezesem Stowarzyszenia
Włosko-Polskiego „Fryderyk Chopin” w Rzymie, rozmawia Piotr
Czartoryski-Sziler
Stowarzyszenie, którego jest Pani prezesem, już od 30 lat
upowszechnia muzykę Chopina we Włoszech. Podobno pomysłodawcą jego powstania był
sam prymas ks. kard. Stefan Wyszyński?
– Tak, pomysł założenia
Stowarzyszenia Włosko-Polskiego „Fryderyk Chopin” podsunął mi ksiądz prymas.
Poznałam go bliżej dzięki przyjaźni z ks. Janem Zieją, który razem z moim
dziadkiem był zaangażowany w pomoc ubogim mieszkańcom Polesia. Bardzo dużo
zawdzięczam również o. Jerzemu Tomzińskiemu, ówczesnemu przeorowi klasztoru
Ojców Paulinów na Jasnej Górze, który wspomagał młodych muzyków. Otrzymałam
stypendium dzięki ks. kard. Stefanowi Wyszyńskiemu i wyjechałam do Rzymu. Tu
poznałam swojego męża i pozostałam w Wiecznym Mieście na stałe. W jednej z
rozmów ksiądz prymas powiedział mi, że skoro wybrałam Włochy na swą drugą
Ojczyznę, powinnam założyć w Rzymie jakiś ośrodek muzyczny, by upowszechniać w
nim polską muzykę. 22 lutego 1980 roku, w 170. rocznicę urodzin Fryderyka
Chopina, powstało więc Stowarzyszenie Włosko-Polskie „Fryderyk Chopin”
(Associazione Italo-Polacca „Fryderyk Chopin”) – polski ośrodek muzyki poważnej.
Jego założycielami i członkami byli zarówno Polacy, jak i Włosi. Ze strony
polskiej jako jedyna miałam podwójne obywatelstwo i byłam pianistką z zawodu,
dlatego zostałam wybrana na jego prezesa. Oprócz mnie w skład stowarzyszenia
wchodzili wówczas: prof. Bronisław Biliński, ówczesny dyrektor oddziału Polskiej
Akademii Nauk w Rzymie, prof. Jarosław Sandelecki, autor wielu biografii muzyków
włoskich wydanych w Polsce, sędzia Andrzej Nowina-Jankowski, który opracował
status stowarzyszenia, oraz dr Maria Bokszczanin z Instytutu Badań Literackich
Polskiej Akademii Nauk. Przez 27 lat działaliśmy samodzielnie, tzn. staraliśmy
się o różnych sponsorów. Dzięki pomocy śp. prof. Andrzeja Stelmachowskiego
nawiązaliśmy kontakt z Senatem Rzeczypospolitej Polskiej i od trzech lat
korzystamy z jego pomocy. Bez niej nie bylibyśmy w stanie organizować koncertów
chopinowskich.
Koncerty od lat cieszą się niesłabnącą popularnością. Ich miłośnikiem
był również Czcigodny Sługa Boży Ojciec Święty Jan Paweł II. W czym tkwi sekret
ich niepowtarzalnej atmosfery?
– To najpiękniejsza muzyka z okresu
romantyzmu, nic więc dziwnego, że docenia ją wielu słuchaczy. Ma ona przede
wszystkim polski charakter i taką melodykę, która zbliża nas do Ojczyzny. Gdy
słucham muzyki Chopina, zawsze przenoszę się myślami do Warszawy – mojego
ukochanego, rodzinnego miasta, bądź do Żelazowej Woli. Na koncerty przychodzą
rzesze słuchaczy, bo Włosi bardzo cenią muzykę Chopina. Staramy się zapraszać
młodych, utalentowanych pianistów z Polski. To właśnie przed włoską
publicznością 5 maja 2005 roku – na koncercie poświęconym pamięci Jana Pawła II
– zaprezentował się w Audytorium „Seraficum” Rafał Blechacz, który już wcześniej
w Warszawie zwrócił moją uwagę. Zaledwie kilka miesięcy po koncercie w Rzymie
został zwycięzcą XV Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego. Nasze
stowarzyszenie prowadzi od 1989 roku szkołę muzyczną. Ojciec Święty Jan Paweł II
udał się z wizytą pastoralną do dzielnicy, w której mieszczą się budynki szkoły,
by je poświęcić. Przed jego przyjazdem nauczyłam włoskie dzieci śpiewać po
polsku pieśń „Królowej anielskiej śpiewajmy”. Gdy ją usłyszał w ich wykonaniu,
bardzo się wzruszył. Od chwili śmierci Jana Pawła II organizujemy co roku w
Watykanie w Audytorium Augustinianum koncerty jemu poświęcone. Zawsze zapraszam
na nie ks. prałata Pawła Ptasznika, prezesa sekcji polskiej Watykańskiego
Sekretariatu Stanu, który ubogaca je swoimi wspomnieniami dotyczącymi
Czcigodnego Sługi Bożego Jana Pawła II. Na wszystkich naszych koncertach bywał
również zaprzyjaźniony z nami ks. abp Szczepan Wesoły.
Jakie wspomnienia wiążą się ze spotkaniami z Ojcem Świętym Janem
Pawłem II?
– Podczas koncertów Papież mówił: „Teraz grajcie, bo ja
muszę się zastanowić, co mam powiedzieć”. Słynna jest anegdota dotycząca
śpiewaczki Marii Fołtyn, założycielki Towarzystwa Miłośników Muzyki Moniuszki,
która chciała, by Ojciec Święty pomógł jej wystawić we Włoszech „Halkę”. Po
sukcesie tej opery na Kubie zapragnęła pokazać ją również w słonecznej Italii. W
tym celu przemierzyła ją wzdłuż i wszerz, niestety bez rezultatu. Ostatnią deską
ratunku był dla niej Jan Paweł II. Ktoś pomógł jej dostać się na audiencję
prywatną. Ojciec Święty siedział na specjalnym tronie na podwyższeniu. Na
audiencji było wielu dostojnych gości, którzy rozmawiali z Papieżem. Gdy
przyszła kolej na panią Fołtyn, wchodząc po schodkach do Ojca Świętego, nagle
się przewróciła. Z ręki wypadły jej kserokopie partytury „Halki”, które niosła
ze sobą. Klęcząc, załamała ręce i zawołała: „Karolu, Karolu, ratuj naszego
Stasia i jego 'Halkę'”. Zapanowała konsternacja. Ojciec Święty po chwili wstał,
złapał się za głowę i powiedział: „Ależ to straszny, straszny dwór!”. Wszyscy
ryknęli śmiechem.
W jaki sposób Pani stowarzyszenie w roku poświęconym Fryderykowi
Chopinowi pragnie uczcić jego pamięć?
– Planujemy 7 dużych koncertów
w Audytorium del Massimo i w Watykanie oraz 13 mniejszych w małych salach i w
szkołach. Mamy w programie m.in. występ Olgi Pasiecznik z pieśniami Chopina.
Najbliższy koncert odbędzie się 19 marca. Swoją obecność potwierdzili pianiści –
Jacek Kortus z Polski i Marc Laforýt z Francji.
Od lat stara się Pani, by w Rzymie stanął pomnik Fryderyka Chopina.
Czy jest nadzieja na realizację tego projektu w najbliższym
czasie?
– Robimy wszystko, by pomnik stanął w tym roku na terenie
Parco del Ninfeo przy via Romolo Murri w rzymskiej dzielnicy Eur, wciąż niestety
musimy pokonywać wiele trudności, by zrealizować nasz zamiar. Już wówczas, gdy
zakładaliśmy nasze stowarzyszenie, w punkcie drugim statutu podkreśliliśmy, że
chcemy, aby we Włoszech taki pomnik stanął. Postanowiliśmy także zbudować sale
imienia Fryderyka Chopina, by mogły w nich odbywać się koncerty. Własnych do tej
pory nie mamy, co roku wynajmujemy je od zarządu miasta. Natomiast o przyznanie
nam terenu na budowę pomnika walczyliśmy przez 27 lat. Wówczas w Polsce władzę
sprawował komunistyczny rząd, nasz kraj znajdował się za żelazną kurtyną, co
utrudniało sfinalizowanie naszego projektu. Dopiero od kilku lat pomysł
postawienia w Rzymie pomnika Chopina zyskuje zrozumienie. Jako Polce, pianistce,
rodowitej warszawiance z Saskiej Kępy, bardzo zależy mi na przeniesieniu do
Wiecznego Miasta kopii pomnika Fryderyka Chopina z warszawskich Łazienek, a wraz
z nim – tradycji niedzielnych koncertów, co jednocześnie umożliwi przedstawienie
rzymskiej publiczności i turystom młodych, utalentowanych polskich artystów.
Dlaczego zdecydowała się Pani na kopię pomnika dłuta Wacława
Szymanowskiego, a nie na inny projekt?
– Ze względu na to, że
przypomina on każdemu Warszawę, z którą Chopin był bardzo związany. Kocham to
miasto i bardzo mi go brakuje. Pomnik zostanie jednak pomniejszony ze względu na
to, że władze Rzymu zażądały, by jego ciężar nie przekraczał 10 ton, a ten w
Łazienkach waży 16 ton. Postawienie pomnika Fryderyka Chopina w roku 2010 w
Rzymie, w kolebce europejskiej kultury, miałoby ogromne znaczenie dla
podkreślenia wartości jego muzyki i jego geniuszu, a zarazem zaakcentowania jego
polskiego pochodzenia, gdyż folklor polski słychać w każdym utworze.
Nawiązaliśmy kontakt z Fundacją Oświata Polska za Granicą z Warszawy, poprzez
którą próbujemy zbierać pieniądze na pomnik. Wykona go prof. Czesław Dźwigaj z
Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, który jest autorem monumentów Ojca Świętego
Jana Pawła II i Henryka Sienkiewicza znajdujących się w Rzymie. Profesor
przedstawił nam najkorzystniejszy kosztorys w porównaniu z proponowanymi przez
innych artystów rzeźbiarzy, do których zwracaliśmy się w tej sprawie. Według
niego, wykonanie pomnika, łącznie z transportem do Rzymu, opiewa na kwotę 1,2
mln zł, a honorarium dla profesora to 108 tys. złotych. Artysta powiedział, że
jest gotowy zrobić pomnik w 3-4 miesiące. Każdy, kto chciałby nas wesprzeć, może
wpłacić pieniądze na konto: DnB NORD 20 1370 1037 0000 1706 4954 3000, z
dopiskiem „Na pomnik Fryderyka Chopina w Rzymie”.
Dziękuję Pani za rozmowę.
