Lufthansa została na ziemi

Piloci Lufthansy i dwóch firm zależnych – Germanwings i Cargo,
rozpoczęli czterodniowy strajk. Protestujący domagają się podwyżki wynagrodzeń o
6,4 proc., a także prawa wpływu na decyzje koncernu. Niemieckie linie lotnicze
nie zamierzają ustąpić i wystąpiły do sądu administracyjnego z pozwem przeciwko
strajkującym, w którym stwierdzają, że konsekwencje akcji pilotów są
nieproporcjonalne, i dlatego domagają się przerwania strajku.

Strajk pilotów wynika głównie z fiaska rozmów w kwestiach podwyżki
wynagrodzeń. Piloci protestują też przeciwko przenoszeniu ich miejsc pracy z
krajowej Lufthansy do zagranicznych filii niemieckiego przewoźnika, gdzie
zarobki są dużo niższe. Żądają także gwarancji bezpieczeństwa zatrudnienia i
stosowania obowiązujących w Niemczech standardów dotyczących warunków pracy
także dla pilotów Lufthansy zatrudnianych za granicą. Pracodawca uznał strajk za
nielegalny, bowiem ewentualne szkody, które może on spowodować, będą
niewspółmierne z celami, do których realizacji dążą strajkujący, i wystąpił
przeciwko organizatorom do sądu administracyjnego. Jak stwierdził rzecznik
prasowy Lufthansy, koncern musi chronić swoich pozostałych pracowników,
akcjonariuszy i współpracowników, i dlatego wystąpił do sądu.
Na razie
strajkuje 4500 pilotów Lufthansy i dwóch zależnych spółek. Niemiecki przewoźnik
szacuje, że strajk będzie kosztował nawet 200 mln euro.

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj