Ponad połowa zabitych Palestyńczyków to cywile
Izraelska organizacja obrony praw człowieka B’Tselem opublikowała wczoraj dokument, z którego wynika, że ponad połowa Palestyńczyków, którzy zginęli w grudniu i styczniu podczas przeprowadzania przez Izrael operacji Płynny Ołów, nie była w najmniejszym stopniu zaangażowana w działania wojskowe. Jak donosi B’Tselem, całkowita liczba zabitych cywilów po stronie palestyńskiej to co najmniej 773 osoby, spośród wszystkich 1387 ofiar – 320 to dzieci.
„Wśród ofiar cywilnych 320 stanowiły dzieci, zabito także 109 kobiet” – czytamy w dokumencie. Zaledwie 330 spośród zabitych mieszkańców Autonomii to osoby uzbrojone i czynnie zaangażowane w działania wojenne, zaś 248 to funkcjonariusze policji, którzy w większości zginęli pierwszego dnia izraelskich nalotów, których głównym celem były właśnie policyjne posterunki. Organizacja w tym samym komunikacie donosi, że Palestyńczycy zabili 9 Żydów, 3 cywili, ochroniarza w wyniku ataku rakietowego, a także 4 żołnierzy w Strefie Gazy. Ponadto 4 innych izraelskich wojskowych zginęło od ran odniesionych w wyniku „przyjacielskiego” ognia.
Doniesienia B’Tselem są rezultatem wielomiesięcznego dochodzenia i kontroli wyników badań przeprowadzonych przez wiele niezależnych od siebie źródeł i organizacji. Zasadniczo różnią się one od oficjalnego stanowiska Tel Awiwu. Tamtejsze ministerstwo obrony informowało, że w czasie operacji Płynny Ołów zabito 1166 Palestyńczyków, z czego ponad 60 proc. stanowili członkowie Hamasu i innych grup zbrojnych. Zdaniem rządu Izraela, ofiary cywilne to jedynie 295 osób, w tym 89 dzieci. Resort nie chciał udostępnić B’Tselem wyników swojego dochodzenia, lecz – jak komentują miejscowe media – różnica między liczbami widniejącymi w oficjalnym dokumencie a tym co podały organizacje pozarządowe, jest nie do zaakceptowania. Przedstawiciele stowarzyszeń broniących praw człowieka zaapelowali do izraelskiego rządu o przeprowadzenie niezależnego śledztwa w sprawie tej dramatycznej operacji w Strefie Gazy.
