Polska staje się znów bezbronna
Z Antonim Macierewiczem, byłym szefem Komisji Weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych i byłym szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego, rozmawia Mariusz Bober
Rosyjskie firmy obsługiwały łączność w WSI?
– Rzeczywiście doszło do takiego uzależnienia. Takie zagrożenie istniało do jesieni 2006 r., gdy przejęliśmy infrastrukturę byłych Wojskowych Służb Informacyjnych.
Teraz nie ma już tego niebezpieczeństwa?
– Tego nie wiem, od listopada 2007 r. nie mam wiedzy o tym, co dzieje się w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Natomiast Komisja ds. Służb Specjalnych w ogóle nie zajmuje się problemami dotyczącymi bezpieczeństwa państwa, tylko walką z PiS, a na płaszczyźnie służb wojskowych – personalnie ze mną. Mam też podstawy, by sądzić, że premier, sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych, a także przedstawiciel prezydenta odpowiedzialny za bezpieczeństwo, są wprowadzani w błąd. Nie ma więc żadnej kontroli nad tym, co się dzieje w służbach, szczególnie w służbach wojskowych. Równocześnie napływają jak najgorsze informacje dotyczące bezpieczeństwa państwa i stanu, w jakim znajdują się obecnie służby specjalne…
To znaczy?
– Ze spraw wojskowych wystarczy spojrzeć na katastrofę samolotu CASA i dramat śmierci elity polskiego lotnictwa. Szczególnym skandalem jest przejście służb do porządku dziennego nad informacją, jaką przekazali sojusznicy o działaniu w polskich służbach wysoko uplasowanego szpiega rosyjskiego, który – jak powiedzieli Amerykanie – wywodzi się jeszcze z aparatu komunistycznego. Tusk i jego ekipa w służbach wolą narażać bezpieczeństwo państwa, nic w tej sprawie nie robiąc, gdyż oparli strukturę służb na wychowankach Służby Bezpieczeństwa, Wojskowej Służby Wewnętrznej i II Zarządu Sztabu Generalnego. Przyznał to publicznie jeden z twórców tego systemu płk Niemczyk. Zresztą nawet nowelizację ustawy o służbach wojskowych przygotowuje były komunistyczny prokurator wojskowy. Trwa festiwal pochwał dla byłych WSI i ludzi szkolonych przez GRU. To oni na powrót mają być wzorem dla polskich służb! A dorobek Polski Niepodległej stworzony w ubiegłym roku ma zostać zniszczony.
Wracając do naszego tematu. Można co najmniej podejrzewać, że firma telekomunikacyjna, która obsługiwała WSI, nie prowadziła wyłącznie działalności biznesowej?
– W Rosji jest normą, że firmy telekomunikacyjne są bądź wykorzystywane przez oficerów służb specjalnych, bądź wręcz nadzorowane przez nich. Tylko dzieci mogą mówić, iż firma telekomunikacyjna, o której mówimy, prowadziła wyłącznie biznesową działalność. Chodzi o prywatną firmę, która działa w Polsce. Kapitał rosyjski nie jest w niej eksponowany. Jednak wszyscy, którzy zajmują się tą tematyką, wiedzą, o co chodzi.
Czy działań służb specjalnych nie regulują ściśle przepisy? Jak to możliwe, że dopuszczono do narażenia na podsłuchiwanie i inwigilację polskich służb specjalnych?
– Nie jest to odosobniony przypadek. Przecież w WSI nawet obsługa bazy samochodowej odbywała się poprzez firmy rosyjskie. Był to więc przejaw szerszego problemu. Po prostu nie zwracano uwagi na kwestie bezpieczeństwa. Za czasów ówczesnego szefa WSI gen. Marka Dukaczewskiego, który był szkolony przez GRU i uważał, że to bardzo dobra służba, nie traktowano tych związków jako zagrożenia. Podczas prac komisji weryfikacyjnej okazało się, iż w ten sposób kształtowano również młodych żołnierzy. Oni nie dostrzegali żadnego zagrożenia ze strony GRU.
Czy ktoś w takim razie poniósł konsekwencje za zaniedbanie bezpieczeństwa na polu łączności, kluczowej przecież dla działalności WSI?
– Mam nadzieję, że prokuratura zgodnie z wnioskami, z jakimi występowała komisja weryfikacyjna, dokończy sprawę w postaci procesów przed sądami.
Doradca w stworzonej przez Pana Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, prof. Jerzy Urbanowicz, ocenił, że w 2006 r. kryptografia w WSI stała na katastrofalnie niskim poziomie. Pisał, że używano nawet urządzeń bez stosownych certyfikatów. Podtrzymuje Pan ocenę prof. Urbanowicza?
– Myślę, że jego ocena zawarta w opublikowanym w internecie artykule jest bardzo łagodna i umiarkowana ze względu na to, iż nie można ujawnić tajemnicy państwowej. Trzeba jednak powiedzieć, że była to sytuacja gorzej niż katastrofalna. Posługiwano się bowiem językiem, w którym mówiono o bezpieczeństwie państwa i „Narodowej Kryptografii”, podczas gdy w istocie działano na rzecz utrzymania dominacji czynników zewnętrznych. Była to po prostu sytuacja patologiczna. Nie wynikało to z trudności – powiedzmy – intelektualnych, technologicznych czy finansowych. Nie było takiego problemu, mogliśmy mieć własną, narodową kryptografię. Oddawaliśmy jednak to pole zagranicznemu decydentowi. Sprawa Piotra Filipczyńskiego jest wystarczającą oznaką zależności i korupcji, jaka w tej dziedzinie panowała.
Potwierdza Pan, że skazany za zabójstwo i ułaskawiony przez prezydenta Kwaśniewskiego Peter Vogel (tym imieniem i nazwiskiem posługuje się obecnie Filipczyński), uważany za „kasjera lewicy”, kupił dla WSI sprzęt wykorzystywany w kryptografii?
– Nie mogę teraz nic więcej powiedzieć na temat roli Vogla. Jednak już to, co zostało do tej pory ujawnione, powinno dyskredytować kierownictwo WSI, które doprowadziło do penetracji najbardziej wrażliwych części systemu bezpieczeństwa państwa przez kogoś takiego, jak Peter Vogel, powiązanego przecież rodzinnie z ludźmi podejmującymi kiedyś decyzje w służbach specjalnych.
Ten sprzęt nie miał wymaganych zabezpieczeń?
– Tak, i niestety został dopuszczony do użytku. Na szczęście jednak on nie miał monopolu w służbach.
Więc nie był to jedyny sprzęt używany do kryptografii?
– Nie.
Czy sprzęt, w którego kupnie pośredniczył Vogel, był mało użyteczny, ponieważ był np. przestarzały, słabo zabezpieczony? A może chodziło jeszcze o coś innego? Komu umożliwiał infiltrację naszych służb?
– Zagrożenia związane z tym systemem są…
Są?
– Tak, on wciąż jest wykorzystywany, co prawda nie w SKW…
Wróćmy do tematu. Komu więc system umożliwiał infiltrację polskich służb?
– Chodziło nie tylko o możliwość rozpracowania informacji szyfrowanych za pomocą tego sprzętu. Każdy, kto go nabywał, nie miał możliwości jego pełnej kontroli. Właściciel nie ujawnił po prostu wszystkich parametrów tego sprzętu. Istniały tymczasem umotywowane podejrzenia, że system działa jak urządzenia podsłuchowe. W związku z tym był on, że tak powiem, otwarty na tego, kto go wymyślił. Z chwilą, gdy zaczęły go używać zarówno służby cywilne, jak i wojskowe, stały się zależne od pierwotnego właściciela.
Kto nim był? System jest podobno szwajcarski?
– Tylko zarejestrowany w Szwajcarii.
Może Pan powiedzieć, na jaki sprzęt służący ochronie państwa wydano miliony złotych z pieniędzy polskich podatników, który następnie został zdekonspirowany i podarowany innemu państwu?
– Na budowę tego systemu przeznaczono dziesiątki milionów złotych.
Na system kryptograficzny?
– On miał szersze zastosowanie.
Był potrzebny?
– Był podstawą bezpieczeństwa Polski.
Podarowano go innemu państwu, bo u nas był bezużyteczny?
– Skądże! Miał dla nas kluczowe znaczenie, ale ówcześni decydenci najwyższego szczebla w ogóle lekceważyli bezpieczeństwo państwa. Używam sformułowań bardzo delikatnych. Ci, którzy badali tę sprawę, mówią o zdradzie.
Informacja w tej sprawie trafiła również do prokuratury?
– Oczywiście. Przecież odpowiedzialni są za to najwyżsi ówcześni urzędnicy w państwie.
Czy to prawda, że również systemy łączności w samolotach wożących naszych przywódców są rosyjskie i mogą być wykorzystane do podsłuchu?
– Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć.
Zgadza się Pan z poglądem, że „Polska jest obecnie bardziej bezbronna niż w 1939 r.”?
– Niestety, nie mam co do tego wątpliwości. W ciągu zaledwie roku pracy przy tworzeniu nowej SKW przecięliśmy wieloletnie uzależnienia WSI. Zbudowaliśmy też pewne zabezpieczenia, które są niszczone przez aktualne kierownictwo służb specjalnych. Wskutek tego Polska staje się znów bezbronna. A najgorsze jest to, że wciąż znajdują się ludzie, którzy przekonują, iż lepiej, by wróciły WSI, bo najlepsi byli fachowcy szkoleni przez GRU.
Tak wyglądał profesjonalizm WSI?
– Niestety, służby te zajmowały się wszystkim, tylko nie zabezpieczaniem państwa, choć na niższych szczeblach, w terenie, było wielu ludzi, którzy uczciwie wykonywali swoją pracę. Jednak gdy efekty ich pracy trafiały do centrali, zwykle lądowały w szufladach.
Profesor Urbanowicz zwraca uwagę właśnie na marnowanie pracy, talentów i możliwości wielu pracowników, choć głównie z „nowego zaciągu”. Podkreśla także znaczenie rozwoju polskich technologii, które mogą służyć stymulacji rozwoju zaawansowanych technologii i badań naukowych w Polsce.
– W wyniku naszych prac doszło do odrodzenia polskich firm, które mają duży potencjał w tej dziedzinie. Chcę podkreślić jeszcze raz, że nie natrafiamy w Polsce na problemy natury technologicznej, ale polityczno-korupcyjnej w unowocześnianiu wojska czy szerzej – służb publicznych. W ciągu roku tworzenia nowej SKW nastąpiła rewolucja w wyposażeniu służb w wymiarze technologicznym.
A w wymiarze personalnym, jak ocenia Pan zmiany dokonane przez nowego szefa SKW?
– Tutaj sytuacja jest złożona. Jeśli chodzi o działanie służb specjalnych, zwłaszcza w takich dziedzinach, jak kryptografia czy łączność, zwolnienie kilku wybitnych ludzi może oznaczać opóźnienia w rozwoju służb nawet o wiele lat. Jeśli chodzi o prof. Urbanowicza, jego zadaniem było zbudowanie niezależnej polskiej kryptografii. Efektem tych wysiłków była m.in. konferencja [narada wszystkich rodzajów wojsk z listopada 2006 r. – przyp. red.], która była kluczowym momentem w polskiej kryptografii. Sformułowano wtedy wspólne parametry, które muszą wszędzie obowiązywać. Od tej pory istnieją normy, które muszą być respektowane. Jednak decyzje podjęte przez nowego szefa SKW płk. Grzegorza Reszkę na polu zabezpieczenia łączności w służbach są katastrofalne. Ma to również znaczenie personalne. Gdy cenieni eksperci widzą, co się dzieje w służbach, wielu zniechęca się do prac. Musi być po prostu pewność, że nie będzie ciągłej zemsty za to, iż ktoś chce pracować dla kraju. Tymczasem dziś represjonuje się młodych ludzi za to, że byli gotowi poświęcać swoją przyszłość dla kraju! Podsycanie przez media nagonki na ludzi, którzy nie mieli wcześniej związków ze służbami, poświęcili się pracy dla Polski, a teraz są gnębieni tylko za to, że nie mieli związków z Peterem Voglem i GRU, jest kuriozalne. Tak wygląda obecnie sytuacja w Polsce. To stwarza klimat do niszczenia niezależnych służb i bezpieczeństwa państwa polskiego. Moim zdaniem, szkody dokonane przez płk. Reszkę są jednak do naprawienia, gdy do służb powróci myślenie kategoriami interesu narodowego i bezpieczeństwa państwa.
Dziękuję za rozmowę.
