Polityka nie może oderwać się od moralności
Prezydent Bronisław Komorowski powinien przestać bronić fałszywego
pluralizmu moralnego opartego na pomieszaniu dobra i zła.
W ostatnim numerze "Gościa Niedzielnego" z 3 lipca 2011 roku został opublikowany
wywiad z prezydentem Rzeczypospolitej panem Bronisławem Komorowskim.
Pan prezydent Komorowski deklaruje się w nim jako zwolennik obowiązującej
aktualnie ustawy, nazywanej "antyaborcyjną", a obecne inicjatywy nowelizacji
prawa w tym zakresie, zmierzające do wzmocnienia ochrony życia człowieka przed
narodzeniem, postrzega jako wpisujące się w kampanię wyborczą. Jednocześnie
radzi "uważać z naruszeniem kruchego kompromisu politycznego w tej sprawie".
Podobnie, zapytany o stanowisko w sprawie dopuszczalności metody zapłodnienia in
vitro, uważa, że "każdy ma prawo do swobody wyboru metody zapłodnienia".
Jednocześnie prezydent deklaruje się jako katolik, który w swoim osobistym życiu
starać się będzie respektować naukę Kościoła. Natomiast jako prezydent powinien
być, jak to raczył nazwać – "czynnikiem zachęcającym do wzajemnego poszanowania
różnorodności poglądów i zachęcać do szukania kompromisów politycznych, a nie
wojen ideologicznych". Przy czym najwyraźniej do tych ostatnich zalicza batalię
o ustawę antyaborcyjną oraz o prawo bioetyczne.
Powstaje pytanie: czy taka postawa, jaką prezentuje prezydent Komorowski, jest
godna katolickiego polityka? Błogosławiony Jan Paweł II w adhortacji
apostolskiej "Christifideles laici" podkreślił, że w życiu wierzących katolików
"nie może być dwóch równoległych nurtów: z jednej strony tak zwanego życia
duchowego, z jego własnymi wartościami i wymogami, z drugiej tak zwanego życia
świeckiego, obejmującego rodzinę, pracę, relacje społeczne, zaangażowanie
polityczne i kulturalne" (n. 59). Oznacza to, iż zasady moralne i przykazania
Boże obowiązują zawsze i wszędzie. Dlatego też Kongregacja Nauki Wiary,
kierowana przez ks. kard. Josepha Ratzingera, w roku 2002 wydała dokument
skierowany do katolickich polityków, w którym przypomina się, że powinni oni
odwoływać się do nauczania Kościoła, aby mieć pewność, że ich udział w życiu
politycznym będzie działaniem odpowiedzialnym. Natomiast w sytuacji, gdy
dochodzi do konfrontacji polityki z zasadami moralnymi, które nie mogą być
uchylone ani nie dopuszczają żadnych wyjątków czy kompromisów, zadanie
katolickich polityków staje się szczególnie ważne i odpowiedzialne.
Do tych nienaruszalnych zasad moralnych należy obowiązek ochrony każdego
ludzkiego życia od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci. Ten obowiązek
znajduje swój fundament w prawie naturalnym. Dlatego w swej istocie nie jest to
obowiązek konfesyjny, czyli wynikający jedynie z wyznawanej wiary. W szeregach
obrońców życia stają ludzie różnych wyznań i religii, a także niewierzący. Stąd
też walka o ustanowienie prawa chroniącego życie ludzkie od poczęcia do
naturalnej śmierci nie może być traktowana jedynie w kategoriach walki
ideologicznej, a kompromis polityczny nie może być uznany za najwyższą wartość,
godną obrony za każdą cenę.
Życie ludzkie jest podstawową i obiektywną wartością. Wartość życia człowieka
nie może być kładziona na szali ludzkiego egoizmu. Dlatego nie przekonuje
argumentacja prezydenta Komorowskiego, który twierdzi, że nie można narzucić
nikomu prawnego obowiązku urodzenia dziecka, które się poczęło w wyniku gwałtu
lub kazirodztwa. Dodajmy: w aktualnym stanie prawnym nie można też narzucić
obowiązku urodzenia dziecka chorego. Takie poglądy na pewno nie stanowią
potwierdzenia, iż wartość życia ludzkiego nie podlega żadnym negocjacjom. Wręcz
przeciwnie, oddają życie najbardziej niewinnych istot pod arbitralny wyrok
poszczególnych jednostek.
Błogosławiony Jan Paweł II, ogłaszając św. Tomasza Morusa patronem rządzących i
katolickich polityków, napisał, iż "swoim życiem i śmiercią potwierdził on, że
człowiek nie może oderwać się od Boga ani polityka od moralności" (List
apostolski o ogłoszeniu św. Tomasza Morusa patronem rządzących i polityków, n.
1). Może warto, aby prezydent katolik wziął sobie do serca tę maksymę i przestał
bronić fałszywego pluralizmu moralnego opartego na pomieszaniu dobra i zła.
Ks. dr Piotr Steczkowski
Autor jest wykładowcą prawa kanonicznego na Uniwersytecie Rzeszowskim i na
Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.
