Policjanci mataczą

Z mecenasem Bogdanem Borkowskim, pełnomocnikiem rodziny Olewników,
rozmawia Paweł Tunia

Zakończyły się konfrontacje z policjantami zabezpieczającymi akcję
przekazania okupu w lipcu 2003 r. w sprawie Krzysztofa Olewnika. Stawili się
wszyscy policjanci wezwani do prokuratury w Gdańsku?

– Stawili się wszyscy, ale pozostanie jeszcze jeden policjant do przesłuchania.
Ta konfrontacja odbędzie się później. Wyglądają one w ten sposób, że wchodzę ja
z panią Danutą (siostrą Krzysztofa), jest prokurator, policjant, odczytywane są
fragmenty zeznań i strony proszone są o ustosunkowanie się do nich. Słuchamy
fragmentów, w których są sprzeczności, i zadaniem świadków jest ustosunkowanie
się do tych sprzeczności, czy potrafią wyjaśnić, skąd się one biorą, czy coś
jeszcze pamiętają. Pani Danuta nie zmienia niczego, szczegółowo wszystko
pamięta, natomiast z pamięcią funkcjonariuszy bywa różnie.

Jak ocenia Pan przebieg konfrontacji?
– Konfrontacja dotyczy policjantów związanych z akcją, ale ogólnie mówiąc, to
były bardzo konieczne czynności, które w pierwszej kolejności potwierdziły mi
to, że obraz tych wszystkich czynności podejmowanych w sprawie Krzysztofa
Olewnika w ogóle jest bardzo przykry. Wszystko odbywa się w kancelarii tajnej,
jest utajnione, nie mogę mówić o żadnych szczegółach, ale mogę powiedzieć, że
potwierdziły się nasze wątpliwości, iż wszystkie te czynności nie były
wykonywane w taki sposób, aby gwarantowały ustalenie sprawców i ich ujawnienie
oraz zatrzymanie.

Po konfrontacjach Danuta Olewnik powiedziała, że bez względu na to, czy "te
pieniądze wyrzuciłaby dzień wcześniej, czy w Drobinie, czy w Płocku, w
Łomiankach czy w Warszawie, efekt byłby taki, jaki mamy dziś".

– Wyłania się przykry obraz, bo pani Danuta myślała, że jest pełne
zabezpieczenie akcji, pełna obserwacja, ale po fakcie zmieniła zdanie i te jej
wątpliwości nie zostały rozwiane. Policjanci trzymają się swojej wersji w czasie
konfrontacji, może nie w stu procentach, bo są przypadki, kiedy niektórzy z nich
w części zmienili swoje zeznania. Zasadniczo jednak można powiedzieć, że każda
ze stron pozostaje przy swojej wersji.

Co konfrontacje wnoszą do śledztwa?
– One bardzo wzbogacają materiał śledczy. Dają prokuraturze możliwości ustalenia
przebiegu zdarzeń i odpowiedzi na pytania, czy były zaniedbania, czy nie było
zaniedbań policyjnych, a jeśli tak, to z czego one wynikały. Czynności te są
bardzo ważne dla śledztwa oraz dla prac komisji sejmowej, bo konfrontacje i
przesłuchania funkcjonariuszy były konieczne do wyjaśnienia sprzeczności między
zeznaniami. Ważne były także dlatego, że pozwalają ocenić, czy można było
ustalić sprawców, osoby, które podjęły okup, i czy można było je zatrzymać.
Ważne także dla oceny, czy instytucje powołane do ścigania działały właściwie,
czy nie. Prokuratorom z całą pewnością przybliżą prawdę o tym, jak było, i będą
prowadziły, w moim przekonaniu, do odpowiedzi na pytanie, czy były tylko błędy,
czy może jeszcze jakieś celowe działania.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj