Policja czyta transparenty
Policja ma prawo oceniać, czy transparent na manifestacji jest adekwatny
do danej imprezy i podjąć interwencję – wyjaśniła wczoraj posłom Prokuratura
Generalna. Parlamentarzyści pytali o granice interwencji w związku z
zatrzymaniami osób, które wznosiły lub publikowały antyrządowe hasła.
Posiedzenie odbyło się na wniosek posłów opozycji, którzy oczekiwali wyjaśnień
od Prokuratury Generalnej w związku z – jak to określili – "prześladowaniami
osób mających negatywny stosunek do obecnych władz". Wskazali, że w ostatnim
czasie doszło do nieuzasadnionych zatrzymań osób, m.in. za wznoszone przez nich
hasła i transparenty antyrządowe podczas różnych uroczystości i imprez. Poseł
Arkadiusz Mularczyk (PiS), wiceprzewodniczący komisji, zaznaczył na spotkaniu,
że liczba interwencji służb ścigania jest zaskakująca w sytuacji, kiedy żadne
ustawodawstwo w tej materii się nie zmieniło, a przepisy nie uległy zaostrzeniu.
– Co się stało, że mamy tak radykalną zmianę postawy policji i prokuratury wobec
takich działań? – pytał Mularczyk.
Informacji udzielił z upoważnienia Prokuratury Generalnej prok. Bogusław
Michalski, który argumentował, że część spraw nie została w ogóle zarejestrowana
z powodu braku złożenia zażaleń na działania policji, inne natomiast umorzono,
albo są w toku rozpatrywania. – Prawdą jest, że 21 maja 2011 r. na Górze Świętej
Anny w Opolu policjanci wykonali określone działania wobec dwóch panów Bartosza
Michalczyka i Filipa Nowaka trzymających transparent "Przyszła pora na
ANTYKOMORA. Wolność słowa jest niezdrowa!".Warto zauważyć, że w tym dniu
odbywały się tam uroczystości z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego
związane z 90. rocznicą wybuchu III Powstania Śląskiego. Zabezpieczający oprawę
uroczystości funkcjonariusze zwrócili uwagę, że młodzi ludzie trzymają
transparent z hasłem zupełnie nieadekwatnym do charakteru odbywającej się
uroczystości – tłumaczył prokurator. Dodał, że po przewiezieniu manifestujących
na komisariat obaj panowie złożyli zażalenie do prokuratury w Strzelcach
Opolskich. – Prokurator rozpatrzył je i nie doszukał się naruszenia prawa –
oznajmił Michalski.
Stwierdzenie o "nieadekwatnym transparencie" zirytowało członków Komisji. Poseł
Andrzej Dera (PiS) podkreślił, że jest więcej przypadków nieuprawnionego użycia
siły przez służby porządkowe. – O godz. 6.00 Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego
wkracza do mieszkania pana Roberta Frycza, właściciela strony internetowej
AntyKomor.pl. Otóż sama prokuratura uznała, że nie było podstaw formalnoprawnych
do takiej interwencji. Jaka była natomiast podstawa prawna do zatrzymania dwóch
osób w Opolu? Ponieważ policja stwierdziła, że mieli hasło "nieadekwatne do
uroczystości"? Czy policja jest dzisiaj cenzorem? Czy policja ma się
zastanawiać, jaki jest wywieszony transparent? – pytał Dera. Wskazał, że zajście
w Opolu miało charakter zatrzymania prewencyjnego, a więc musiało na nie być
zezwolenie prokuratury.
W związku z tym, że każdy przypadek interwencji organów ścigania wymaga
wnikliwej analizy, poseł Beata Kempa (PiS), wiceprzewodnicząca Komisji,
poprosiła prokuratora o skierowanie wyjaśnień na piśmie.
– Żal mi się zrobiło prokuratora, który odczytuje to, co otrzymał w ostatniej
chwili od lokalnych struktur prokuratorskich i policji i nie ma możliwości
weryfikacji – ocenił wystąpienie Michalskiego poseł Andrzej Jaworski (PiS). Za
przykład skandalicznych zachowań organów ścigania podał wydarzenia w Gdańsku z
14 maja 2011 r., kiedy rozpoczynano budowę Europejskiego Centrum Solidarności z
udziałem prezydenta. Jaworski relacjonował, że wówczas "nad dużą częścią miasta
władzę przejęła grupa przebierańców", którzy decydowali "kogo można pobić".
Poseł wyjaśnił, że chodzi o ochroniarzy, którzy używali gazu łzawiącego, m.in.
wobec kobiet, przy biernej postawie policji.
Jacek Dytkowski
