Pokój – darem Zmartwychwstałego

„Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka” – mówi Jezus do apostołów podczas Ostatniej Wieczerzy. Mówi tak w obliczu wydarzeń, które wstrząsną wiarą uczniów: w obliczu swej męki i śmierci. Wie także, iż w dziejach Kościoła wiele będzie sytuacji, które zasieją w ludzkich sercach zamęt i niepokój.

A dziś? Jak często w naszych rozmyślaniach pojawia się temat przyszłości? Nieraz zdarza się słyszeć zadawane z lękiem pytania o to, co ona przyniesie. U ich podłoża leży często smutna diagnoza kondycji współczesnego świata – coraz bardziej zapędzonego, powierzchownego, rządzącego się nieokreślonymi, mętnymi zasadami. Pojawiają się także głosy wieszczące katastrofy, prześladowania czy inne bliżej niesprecyzowane nieszczęścia.

Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii nie są jednak jakimś powierzchownym uspokojeniem. Nie są obietnicą sielanki i braku problemów. Jezus obiecuje natomiast uczniom swój pokój – dar Ducha Świętego – pokój, którego świat dać nie może.

Najbardziej powszechne rozumienie pokoju to brak wojny – czyli sytuacja, w której narody i poszczególne jednostki mogą się spokojnie rozwijać. Słowa Chrystusa świadczą o tym, że Jego pokój to coś więcej. To pewien stan serca, wewnętrzne nastawienie, które w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, nie pozwala zwątpić w miłość Boga. To przeświadczenie, że jestem umiłowanym dzieckiem Ojca, które On trzyma mocno w swych dłoniach. To pewność, że nikt i nic nie może mnie oderwać od miłości Chrystusowej – utrapienie, ucisk, prześladowanie, głód, nagość, niebezpieczeństwo, miecz? (por. Rz 8, 35). Żadna zewnętrzna siła nie jest w stanie odebrać nam miłości Chrystusa, o ile my sami jej nie odrzucimy.

Trzeba jednak pamiętać, że pokój to nie „święty spokój”. To nie apatia ani bezczynność; to nie błogie trwanie w bezruchu. Skoro ów pokój jest wynikiem poruszenia Ducha Bożego, musi być rzeczywistością bardzo dynamiczną. Pokój Chrystusa jest jak wiatr, jak ogień? Ten, kto ma w sobie ów pokój, jest gotów do przemiany oblicza świata, rozpoczynając przy tym od siebie i od prostych, codziennych spraw oraz gestów wierności w rzeczach drobnych.

Otwierajmy się zatem na działanie Ducha Świętego – tak jak apostołowie, którzy dzięki współpracy z Jego natchnieniami potrafili rozwiązywać niełatwe dylematy, przed którymi stawał młody Kościół (jedną z takich sytuacji opisuje pierwsze czytanie). Odrzućmy wszelki lęk i niepokój, a otwórzmy się na dar Chrystusowego pokoju.


ks. Andrzej Adamski
drukuj