Pojednanie z Rosją
„Polskę, być może, czekają i ciężkie przeżycia.
Podczas kryzysów strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc
jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym.
(…) Spotykamy świat agentury, idący przeciwko nam całą siłą, całą
parą, starający się nas zbrukać (…) Zwycięstwa nad agenturami nie
odnieśliśmy wcale. Agentury jak jakieś przekleństwo idą dalej bok w bok i
krok w krok”.
To jedna z ponadczasowych wypowiedzi Józefa
Piłsudskiego, niestety nadal aktualnych, i to nie tylko dlatego że po
narodowej katastrofie z 10 kwietnia pod Smoleńskiem Polska znalazła się w
ciężkim kryzysie politycznym. Jednym z najważniejszych elementów tego
kryzysu jest konieczność dokonania przedterminowych wyborów
prezydenckich. Tragiczna śmierć prezydenta Rzeczypospolitej w
niewyjaśnionych okolicznościach na terytorium Rosji, i to nieprzypadkowo
nieopodal strasznego Lasu Katyńskiego, jest czymś dużo gorszym niż
tylko kryzysem państwa.
Konsekwencje tego wydarzenia są dzisiaj
nieprzewidywalne, ale są oczywiste dla każdego. Także dla Rosjan. Od
ponad trzystu lat rosyjska polityka zagraniczna aktywizuje się po
śmierci głowy państwa polskiego. Co więcej – Rosja najpierw carska, a
potem sowiecka usiłowała zawsze wywierać skuteczny wpływ na to, kto
będzie stał na czele Rzeczypospolitej. Trudno sobie wyobrazić, aby
teraz, w 2010 roku, obecnych władców Kremla nie obchodziło to, co się
dzieje w Polsce i kto za kilka tygodni zostanie wybrany na następcę
Lecha Kaczyńskiego. Moskwa nawet nie ukrywała wywierania presji
politycznej w trakcie wyborów prezydenckich na Litwie, Ukrainie,
Białorusi, w Gruzji oraz we wszystkich państwach dzisiaj niepodległych, a
niegdyś wchodzących w skład imperium sowieckiego. Zainteresowanie
współczesną Polską w Moskwie jest oczywiste, bowiem to już car Piotr I
twierdził, że „Polska jest dla Rosji pomostem do Europy, a Bałtyk to
nasze okno na świat”. Wydaje się też całkowicie jasne, że wzrost
potencjału ekonomicznego oraz modernizacja państwa polskiego są źle
przyjmowane na Kremlu. Tak jak bardzo źle przyjmowana była prezydentura
Lecha Kaczyńskiego, czego Rosjanie nie ukrywali, a czego ostatnim
dowodem było demonstracyjne zaproszenie na uroczystości do Katynia
premiera Donalda Tuska, a kategoryczne wykluczenie z nich prezydenta
Kaczyńskiego.
Na Kremlu właśnie się zastanawiają, który z Polaków
najlepiej rządziłby Rzeczpospolitą z punktu widzenia rosyjskiej racji
stanu. Tak samo niegdyś zastanawiali się Piotr I, Katarzyna II, Stalin,
Chruszczow, Breżniew, a na sam koniec Gorbaczow. Gdyby to zależało
dzisiaj od moskiewskich decydentów, to zrobiliby wszystko, aby
wyeliminować Jarosława Kaczyńskiego, natomiast postawiliby na Bronisława
Komorowskiego. Z perspektywy interesów Kremla wybór prezydenta RP
pomiędzy Kaczyńskim a Komorowskim wydaje się oczywisty. Bronisław
Komorowski już od wielu lat był zwolennikiem polityki pojednania między
Polską a Rosją. Był m.in. zdecydowanym przeciwnikiem rozwiązania WSI –
spadkobierczyni WSW, czyli filii zbrodniczego sowieckiego GRU. To
wreszcie Komorowski na oczach całego świata stanął przeciwko
prezydentowi RP, a po stronie Rosji, kiedy ogłosił: „Jaka wizyta – taki
zamach!”.
Pojednanie z Rosją, o którym ostatnio tyle mówią niektórzy
politycy i media, nie powinno być celem samym w sobie i odbywać się na
warunkach Moskwy, tak jak ma to ostatnio miejsce na Ukrainie. Pojednanie
jest dużo bardziej potrzebne Moskwie niż Warszawie. Pojednanie na
warunkach rosyjskich oznaczałoby m.in. uznanie przez Polskę wszystkich
zbrodni Rosji sowieckiej, w tym agresji z 17 września 1939 roku,
ludobójstwa w Katyniu, zesłań na Syberię, gwałtów i rabunków sołdatów
Armii Czerwonej, a wreszcie pozbawienie suwerenności Polski w latach
1944-1990. Jak obecny władca Kremla pojmuje pojednanie z Polakami,
pokazał premier Władimir Putin 7 kwietnia 2010 r., kiedy w obecności
premiera Donalda Tuska nad dołami śmierci w Katyniu manipulował faktami i
fałszował historię. Do pojednania potrzebna jest dobra wola dwóch
stron, pojednanie może być budowane wyłącznie na prawdzie, a prawda jest
zawsze znakiem sprzeciwu wobec zła. A to nie Polska, tylko Rosja była
imperium zła. Polska była jego ofiarą.
Pojednanie z Rosją było różnie
nazywane w różnych okresach. Pod koniec wieku XVIII zwolennicy
pojednania z rosyjską carycą zebrali się w Targowicy po to, aby obalić
Konstytucję 3 maja 1791 roku. Od ponad dwustu lat zwolennicy
niepodległości Polski nawiązują właśnie do majowej Konstytucji,
natomiast Targowica stała się symbolem wszystkich tych, którzy zdradzali
Ojczyznę, często przy użyciu pięknych sloganów i werbalnych zapewnień.
Natomiast doświadczenie historyczne powinno uczyć, że wiarygodność
kolejnych władców Kremla dla Polaków jest żadna. Dotyczy to zarówno
carycy Katarzyny II, Lenina, Stalina, z Putinem włącznie. Manipulacje
tego ostatniego wokół tragicznej katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem
tylko potwierdzają polską nieufność.
prof. Józef
Szaniawski
