Pogotowie strajkowe na Litwie

Komitety strajkowe polskich szkół na Litwie ogłaszają pogotowie strajkowe.
Powodem jest całkowite fiasko prac polsko-litewskiego zespołu ds. edukacji.
Przedstawiciele resortów oświaty Polski i Litwy nie osiągnęli porozumienia w
żadnej z kluczowych spraw dotyczących mniejszości polskiej na Litwie.

– Będziemy wciąż walczyć o nasze prawa. Chcemy walczyć, ale jesteśmy gotowi
na kompromis, ponieważ wszyscy rozumieją, że strajk nie jest dobrym rozwiązaniem
– deklaruje Albert Narwojsz (Forum Rodziców). – Strajk to ostateczność. Jeśli
jednak będą nas ciągle trzymać w niepewności, to na pewno możemy się uciec do
tego kroku, choć na prawdę chcemy powrotu do normalności. To nasz cel – mówi
Renata Cytacka, sekretarz komitetów strajkowych. "W związku z wyraźnym brakiem
chęci rozwiązania problemów oświaty polskiej na Litwie ogłaszamy pogotowie
strajkowe i w każdym momencie zastrzegamy sobie prawo ogłoszenia strajku poprzez
niewysyłanie dzieci do szkół. Władze litewskie nie pozostawiły nam innego
wyboru" – napisali w oświadczeniu. – Przede wszystkim chodzi nam o dobro naszych
dzieci – podkreślają. Domagają się odwołania dyskryminacyjnych założeń ustawy o
oświacie z dnia 17 marca i przywrócenia byłej redakcji ustawy działającej przed
akcesją Litwy do Unii Europejskiej i przez wszystkie lata niepodległej Litwy.
Jak podkreślają polscy eksperci, strona litewska konsekwentnie prowadziła
negocjacje w ten sposób, by zmęczyć drugą stronę i nie zbliżyć się do
jakiejkolwiek formy porozumienia. W piątek mimo podejmowanych przez wiele godzin
prób nie napisano nawet wspólnego komunikatu podsumowującego jego prace. Polska
delegacja postanowiła, że go nie podpisze, ponieważ nie oddaje on rozbieżności
między stronami. Według polskich ekspertów, różnic tych było więcej niż punktów
zbieżnych, a Litwini nie byli gotowi na żaden kompromis z Polakami z Litwy.
Dzisiaj w Wilnie w Ministerstwie Oświaty Republiki Litewskiej odbędzie się
kolejne spotkanie reprezentacji mniejszości polskiej, która brała udział w
rozmowach polsko-litewskiej grupy ekspertów z przedstawicielami władz. – W
piątek pan minister zaproponował spotkanie, więc idziemy, bo mamy mandat
zaufania od rodziców i rad szkół – dodaje Cytacka. Nie spodziewają się jednak
przełomu, bo gdyby rzeczywiście pojawiła się jakaś propozycja, pewnie pan
minister Vaidas Bacis zaproponowałby nam jakąś ofertę. – W zamian za to
otrzymaliśmy przesłuchanie niczym w siedzibie KGB, znalazłam się w ogniu pytań,
miałam się tłumaczyć z zaistniałej sytuacji, ale nie usłyszałam żadnej
propozycji – relacjonuje. Litewski minister mówił m.in., że rodzice nigdy nie
formułowali swoich postulatów. Jednak faktem jest, że pod listem protestacyjnym
skierowanym do władz państwa, w którym sformułowano żądania, złożono 50 tysięcy
podpisów.
– To presja, by nas wymęczyć i uzyskać jakiekolwiek deklaracje lub zgodę na to,
czego żądają władze Litwy. Tak naprawdę w kuluarach ostatnich negocjacji, jakie
w piątek były w Trokach, przedstawiciele rządu otwarcie mówili nam, że mają na
celu budowę spójnej polityki kulturowej na Litwie – zaznacza sekretarz komitetów
strajkowych. W powszechnym odczuciu Polaków z Litwy oraz ekspertów celem
litewskich władz jest konsekwentna i stopniowa lituanizacja polskiej mniejszości
stanowiącej większość na historycznej Wileńszczyźnie. Bez względu na jej
zobowiązania międzynarodowe w relacjach z Polską czy w ramach instytucji
europejskich.
Zdaniem przedstawicieli Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie,
odpowiedzialność za zaistniałą sytuację spada przede wszystkim na Litwinów i
wynika z braku dobrej woli Ministerstwa Oświaty Republiki Litewskiej. Zarzucają
im zignorowanie postulatów przedstawicieli rodziców, którzy od kilku miesięcy
otwarcie protestują przeciw zmianom wprowadzonym w nowej ustawie oświatowej. W
ocenie Alberta Narwojsza, rodzice byliby skłonni poprzeć propozycję odłożenia
wprowadzenia nowego egzaminu maturalnego o 12 lat lub teraz tak zmienić jego
formułę, by nie dyskryminował Polaków. Jako priorytet podtrzymuje prawo do
nauczania w szkołach mniejszości narodowych tylko w języku ojczystym. Jedną z
form protestu jest utrzymanie nauczania w języku polskim wszystkich przedmiotów,
również tych, których naukę po litewsku zadekretowano w znowelizowanej wiosną
ustawie o oświacie.

Maciej Walaszczyk
 

drukuj