Ploteczki ze świata zapachów

Jeden z najstarszych ludzkich wynalazków jest związany ze światem zapachów.
To perfumy. Wynaleźli je i udoskonalili (i wciąż udoskonalają) ze zdumiewającą
wręcz bezgraniczną inwencją i perfekcjonizmem mężczyźni. Wymyślili je dla kobiet,
ale pośrednio również dla siebie.
Perfumy przez całe wieki były na wagę złota, stanowiły najdroższy i najbardziej
luksusowy towar. Używały ich tylko kobiety należące do ścisłych elit. Sytuacja
ta zaczęła się zmieniać pod koniec XIX wieku. Pojawiły się wtedy "podróbki" perfum,
potem odkryto aldehydy – związki chemiczne będące produktami utlenienia alkoholi,
które okazały się nośnikami pięknych zapachów. Dzięki nim perfumy dotarły do
zwykłych ludzi, pojawiły się w tysiącach nowych wersji.
Pierwszym rozpowszechnionym na masową skalę czysto aldehydowym specyfikiem
były perfumy o nazwie "Chanel nr 5", które pojawiły się w 1921 roku.
Wymyślił je na zlecenie Coco Chanel rosyjski emigrant.
Na marginesie warto wspomnieć, że najstarsze perfumy wyprodukowane na skalę
masową powstały w… Polsce w 1682 roku ("Prastara").

W przedpokoju świata zapachów
Przejdźmy jednak do "plotek". Czym pachną polskie kobiety? Co wiedzą
o perfumach? Jakie gatunki preferują? Czy używają perfum "profesjonalnie"?
Czy dokonują ich wyboru w pełni świadomie? Czy przestrzegają dotyczących perfum
zasad savoir-vivre’u?
Polskie kobiety są, niestety, w przedpokoju świata zapachów. Uczą się dopiero,
i to bardzo powoli, podstaw. W latach 1939-1989 prawdziwe perfumy były w Polsce
w zasadzie niedostępne. W pewnym momencie pojawiły się w śladowych ilościach
w tzw. Peweksach. Wiedza na temat perfum wygasła w Polsce wraz ze śmiercią
przedwojennych elegantek. Nie sposób było ją przekazać następnym pokoleniom "na
sucho", bez odwołania się do jej przedmiotu. Poza tym przez ostatnie 50
lat wiele się w świecie perfum zmieniło.
Jakich perfum używają Polki? Z reguły nie mają świadomości, że są różne środki
perfumeryjne i że każdy z nich stosuje się w innych okolicznościach. Tak więc
Polka bardzo rzadko sięga po perfumy i prawie nigdy po wodę odświeżającą. Z
reguły używa wody toaletowej (bo tańsza) lub wody perfumowanej (bo mocniejsza).
Często nasze panie nie wiedzą, czy środek, który używają, jest wodą perfumowaną
czy toaletową. Kupują po prostu to, co akurat jest w sprzedaży. Dochodzi do
tego, że wiele sprzedawczyń w sklepach perfumeryjnych nie zna nawet takiego
pojęcia jak "woda odświeżająca".
A przecież są tu olbrzymie różnice w koncentracji zapachu, a co za tym idzie,
różnice w technice używania środka i trwałości zapachu. Perfum należy używać
bardzo oszczędnie, ich zapach jest intensywny i trwały. Woda toaletowa w dużej
ilości jest "agresywna", w małej może być nieodczuwalna. Pierwotnie
kobiety myły się wodą z domieszką tego specyfiku. Nie można odświeżać się perfumami
czy wodą perfumowaną, bo to grozi "zaczadzeniem" otoczenia. Środków
perfumeryjnych typu woda toaletowa czy perfumowana należy używać co najmniej
na godzinę przed zetknięciem się z odbiorcami naszego zapachu. Odświeżać się
można wodą odświeżającą o stężeniu olejków 1-3 proc. (perfumy mają ich do 30
proc., woda perfumowana do 15 proc., woda toaletowa do 10 proc., woda kolońska
do 5 proc.).

Na każdą okazję
Jak polska kobieta wybiera sobie perfumy? Często otrzymuje je w prezencie,
a gdy się do nich przyzwyczai, kupuje je przez lata. W takim wypadku z reguły
nie ma pojęcia, jakie są składniki zapachowe specyfiku, w jakich porach roku
i dnia można go stosować itp.
Najczęściej jednak polska kobieta wchodzi do perfumerii, szukając perfum "na
całe życie" (w praktyce na kilka lat), całodziennych i całorocznych, "na
każdą okazję" i wącha kilka buteleczek, wybierając jedną z nich. Stosując
tę technikę, można "przewąchać" skutecznie tylko kilka buteleczek
(potem nos jest już "sparaliżowany").
Technika ta jest poza tym całkowicie bez sensu z kilku powodów. Po pierwsze,
90 proc. perfum wydziela zapachy w czterech fazach: 1) pierwsze uderzenie alkoholu,
które trwa kilkanaście sekund, całkowicie dezorientuje; 2) głowa – zapachy,
które wydzielają się przez kilka minut i potem ślad po nich ginie (służy w
praktyce tylko do wprowadzenia w dobry nastrój kobiety, która się uperfumowała);
3) serce – zapachy, które wydzielają się przez kilka godzin; 4) głębia – zapachy,
które wydzielają się przez wiele godzin po ustaniu zapachów serca (trzeba więc
znać zapachy serca i głębi).
Po drugie, wąchanie perfum z buteleczki, na testerze czy nawet na skórze ręki
to wąchanie ich zapachu "czystego", "laboratoryjnego".
W praktyce zapach ten znacznie modyfikuje się na skórze.
Po trzecie, dane perfumy pachną różnie w zależności od pory roku, pory dnia,
temperatury otoczenia, wilgotności powietrza itd.
Po czwarte, trzeba wiedzieć, jakie składniki zawierają dane perfumy i jakie
wywołują one skutki. Tego nie poznamy po zapachu. Tu trzeba zdobyć odpowiednią
wiedzę na temat danych perfum i perfum jako takich.
Po piąte, trzeba wiedzieć, czemu mają służyć nasze perfumy. Podkreślać naszą
osobowość czy tylko tworzyć romantyczny nastrój, budzić wspomnienia czy tworzyć
aurę tajemniczości, tworzyć image dojrzałej, poważnej kobiety czy beztroskiego
podlotka. Gdy określiliśmy cel dla siebie, musimy poznać cel, jaki został nadany
określonym perfumom, by wybrać odpowiednie. Musimy się też dowiedzieć, czy
są one przeznaczone dla bardzo młodych kobiet, dla tych, które mają około trzydziestki
czy dla starszych, dla brunetek czy blondynek.
Po szóste, musimy wiedzieć, w jakich okolicznościach mają być używane nasze
perfumy. Czy mają być przeznaczone do pracy czy do odpoczynku, na zimę czy
na lato, na dzień czy na wieczór, do teatru czy do restauracji.
Pamiętajmy, że w perfumy kobieta się "ubiera". Nie może być zatem
mowy o jednych "moich" perfumach. Nie można "chodzić" przez
cały rok, cały dzień, od rana do wieczora, i przy każdej okazji w tych samych
perfumach, tak jak nie można chodzić przez cały rok, cały dzień, od rana do
wieczora, przy każdej okazji w tej samej spódnicy i bluzce. Perfumy kwiatowe
są na te pory roku, kiedy kwitną kwiaty. Perfumy świeżo-kwiatowe i zielone
– na letni poranek. Perfumy drzewne raczej do pracy. Ambrowe tylko na wieczór.
Gdy "ubieramy się" w perfumy na proszony obiad, muszą być bardzo
delikatne i dyskretne, by nie zakłócały aromatów potraw itp., itd.
Polskie kobiety, błądząc po omacku w świecie zapachów, wybierają swoje pachnidła
spośród najbardziej znanych perfum renomowanych firm. Najczęściej używają zatem
takich perfum, jak: "Dune" (Dior), "5th Avenue" (Elizabeth
Arden), "Envy" (Gucci) "nr 5" i "Allure" (Chanel).
Ten wybór jest znamienny. Polki chcą być poważnymi, eleganckimi kobietami,
którym należy się szacunek i specjalne względy, które mają bogatą i silną osobowość
i zmierzają do sukcesu.
Wymienione wyżej perfumy mają swoją klasę. Jednak sprzedawane są w takich ilościach,
że niektórzy kwalifikują je już jako "mass-market". Kobieta, która
uda się "ubrana" w jedne z nich do pracy czy na przyjęcie, ma dużą
szansę, że spotka tam kilka kobiet "ubranych" tak samo. To tak, jakby
założyła niebanalny (wydawałoby się) kostium i znalazła się w towarzystwie
kobiet ubranych identycznie.

Cóż tu paniom doradzić?
Po pierwsze, potraktujmy perfumy tak jak ubrania. Jeżeli mają panie w szafie
kilka ubiorów na różne okazje, to warto mieć również tyle samo zestawów perfumeryjnych,
które będą im odpowiadały. Piszę tu o zestawach perfumeryjnych, bo Polki
często nie mają świadomości, że tak jak muszą się komponować (przede wszystkim
kolorystycznie) poszczególne elementy ich ubrania, tak muszą również komponować
się ich zapachy. Nie można używać szamponu konwaliowego, mydła "zielone
jabłuszko", kremu o zapachu drzewa sandałowego, dezodorantu chyprowego
i perfum o dominującej nucie jaśminu. Zrobi się z tego "przenośna" perfumeria,
bomba zapachowa, która będzie wszystkich odstręczać (pamiętajmy, że po pewnym
czasie już nie czujemy, czym pachniemy). Najlepiej więc używać wszystkich
specyfików jednej firmy, mających tę samą dominującą nutę zapachową.
Po drugie, pamiętajmy, że zdecydowana większość środków perfumeryjnych posiada
w składzie albo jaśmin, albo drzewo sandałowe, albo jedno i drugie. Jeśli chcemy "ubrać
się" zapachowo naprawdę oryginalnie, szukajmy środków, które nie zawierają
tych zapachów.
Po trzecie, dobrze "ubrana" zapachowo kobieta powinna mieć w swojej
zapachowej "szafie" przynajmniej 7-10 rodzajów różnych perfum: na
lato, na zimę, do pracy, poza pracą, na wieczór, na przedpołudnie, na szczególne
okazje (uroczyste i eleganckie, romantyczne, poważne, radosne itd.). Szukajmy
zatem perfum "specjalistycznych", które pasują tylko w określonych
porach i przy określonych okazjach.
Po czwarte, pamiętajmy, że dobre perfumy przypominają trochę lekarstwa, do
których dołączona jest obszerna ulotka – legenda. Trzeba znać skład swoich
perfum, sposób działania, przeznaczenie, sposób użycia.
Po piąte, kompozycje zapachowe przypominają kompozycje muzyczne. Używa się
nawet tych samych terminów ("nuta", "akord", "organy" itp.).
Tak jak jest wiele modnych dziś zespołów i piosenkarzy, o których za kilka
lat nikt nie będzie pamiętał, tak jest wiele powstałych w ostatnich lata modnych
perfum, o których za kilka lat nikt nie będzie pamiętał (takie perfumy są najczęściej
najdroższe). Polecam "muzykę poważną", jakiegoś "Bacha" czy "Mozarta" wśród
perfum – perfumy, które powstały kilkadziesiąt lat temu (albo nawet w XIX w.),
które się sprawdziły, które są już klasyczne, o których specjaliści ("krytycy")
mówią – "to arcydzieło".
Po szóste, na chłodne dni i pomieszczenia oraz brak aktywności fizycznej wybierajmy
perfumy cięższe i skrapiajmy nimi ukrwione części ciała (szyja, uszy, nad górną
wargą, dekolt). Im cieplej, tym perfumy powinny być lżejsze (kwiatowe, zielone).
Jakie perfumy bym doradzał? To trochę tak, jakby doradzać nieznajomym paniom,
w co się mają ubrać. Można mówić w takich wypadkach o klasycznych strojach
i pewnych klasycznych sytuacjach – uroczysty posiłek w ciągu dnia, wypad za
miasto, wieczorne eleganckie przyjęcie, praca na "poważnym" stanowisku,
premiera w operze itp. Można tu mówić o kanonach elegancji, o kostiumach, żakietach,
sukienkach koktajlowych, sukniach wieczorowych. Podobnie z perfumami. Tak "w
ciemno" zalecałbym jednak:
Na sylwestra i podobne okazje – "Jicky" – półorientalne-aromatyczne
perfumy powstałe w 1889 r. (Aime Guerlain), wesołe i płomienne w nucie głowy
i serca (lawenda, bergamota, rozmaryn, jaśmin, róża), pełne słodyczy i łagodności
w nucie głębi (bób tonka, drzewo, wanilia, opoponaks).
Na wiosenny i letni dzień – "Quelques Fleurs L’Original" – kwiatowe
perfumy powstałe w roku 1912 (Houbigant), a zmodyfikowane w 1987 roku. Są to
bardzo nietypowe perfumy. Nie mają głowy, serca i głębi. Stanowią zapachowy
bukiet dziesiątek kwiatów.
Na zimę – "Aqua Allegoria Winter Delice" – chyprowe perfumy wykreowane
w 2000 r. (Guerlain), dobre do pracy i na "oficjalny wieczór". Dominujące
nuty zapachowe: jodła i szkocka sosna.
Na romantyczne spotkanie – "Amour Amour" – stworzone przez Jeana
Patou w 1925 roku. Emanują najpierw bergamotą, cytryną, truskawką, różą, lilakiem,
ylang-ylang, goździkiem i irysem florenckim, a potem wetiverem, miodem i heliotropem
z delikatnymi, ledwo odczuwalnymi nutami piżma i cybetu.
Na uroczyste wieczory – "Joy" – wykreowane w 1930 r. przez Jeana
Patou najdroższe perfumy w historii (dziś nie są takie drogie; można kupić
25 ml wody toaletowej już za 130 zł), niezwykle eleganckie, a zarazem "królewskie".
Ich dominujące nuty zapachowe to orris, tuberoza, orchidea, brzoskwinia, ylang-ylang,
konwalia, drzewo sandałowe, róża bułgarska, jaśmin, wreszcie piżmo.
Na uroczyste spotkania w ciągu dnia – "Vol de Nuit" wyprodukowane
w 1933 roku przez Guerlaina orientalno-drzewno-korzenne perfumy będące hołdem
dla bohaterskich francuskich lotników I wojny światowej ("Vol de Nuit" – "Nocny
lot" odwołanie się do utworu Antoine’a de Saint-Exupéry’ego) – klasyczne,
tradycyjne, eleganckie, ponadczasowe, przeznaczone dla zdecydowanych i pewnych
siebie kobiet. Ich główne nuty zapachowe to: pomarańcza, mandarynka, cytryna,
bergamotka, kwiat pomarańczy, żonkil, wanilia, mech dębu, jaśmin, irys, amber,
piżmo, orris, drzewo sandałowe.
Świat perfum jest wielki i piękny. Otworzyliśmy tu tylko do niego drzwi. Warto
w niego wkraczać. Kobiety zyskują dobre samopoczucie i pewność siebie, stają
się w nim piękniejsze, bardziej eleganckie, romantyczne i tajemnicze. Mężczyźni
wprowadzani w ten świat przez kobiety stają się bardziej rycerscy, szarmanccy,
stają się takimi mężczyznami, o jakich marzą kobiety.

Stanisław Krajski

drukuj