Pełna jawność albo bunt w PiS?
Dzisiaj Sejm zajmie się prezydenckim projektem nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego, w znacznym stopniu blokującym i spowalniającym ujawnienie archiwów SB i proces oczyszczania życia publicznego z konfidentów komunistycznej bezpieki. Prezydencki projekt budzi spore kontrowersje w Sejmie. Przeciwników nowelizacji ustawy lustracyjnej nie brakuje nawet wśród posłów PiS, część z nich jest gotowa zagłosować przeciw nowelizacji mimo ewentualnej dyscypliny klubowej. Krytycznie oceniają ją też parlamentarzyści LPR i PSL. Prawdopodobne Sejm powoła dziś komisję nadzwyczajną, która zajmie się dopracowaniem projektu prezydenckiej nowelizacji.
– Prezydencki projekt to wynik kompromisu pomiędzy starą, obowiązującą do dziś ustawą lustracyjną, a nową, jaka miała zacząć obowiązywać w marcu. Zawiera wiele pozytywnych zapisów, ale w niektórych częściach budzi zastrzeżenia. Najlepszym rozwiązaniem będzie, jeżeli zaopiniuje go sejmowa komisja – uważa poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS).
Prezydencki projekt nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego praktycznie blokuje zmiany w lustracji osób publicznych i pełniących zawód zaufania publicznego, zmiany, które zdecydowanie przyspieszyłyby procesy lustracyjne i doprowadziły do otwarcia i upublicznienia dokumentów SB. Według uchwalonej przez Sejm 18 października 2006 roku ustawy, badane obecnie przez rzecznika interesu publicznego i Sąd Lustracyjny oświadczenia osób publicznych są zastąpione zaświadczeniami IPN o zawartości archiwów tajnych służb PRL. Od treści tych zaświadczeń można odwoływać się do sądu cywilnego. Ustawa zakłada ujawnienie zapisów tajnych służb PRL o ich osobowych źródłach informacji oraz rozszerza dostęp do teczek IPN. Lustracja i zasada pełnej jawności objęłaby osoby piastujące stanowiska państwowe i wykonujące zawód zaufania publicznego już w marcu – pod warunkiem, że nie zostanie przyjęty prezydencki projekt nowelizacji. Zgodnie bowiem z założeniami projektu przygotowanego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego – przywrócone zostałoby oświadczenie lustracyjne, które badałby nowy pion lustracyjny IPN w procedurze karnej. Propozycja prezydenta zakłada odejście od pojęcia osobowego źródła informacji (OZI), znacznie zmniejsza również liczbę osób objętych obowiązkiem lustracji.
Lustrację poprowadzą dziennikarze?
– Rzeczywiście, w myśl projektu liczba lustrowanych zostanie ograniczona głównie do osób pełniących wysokie funkcje państwowe. Ale przecież utrzymany zostanie zapis, w myśl którego dziennikarze będą mieli wgląd w akta IPN – tłumaczy poseł Arkadiusz Mularczyk.
Oznacza to jednak, że w praktyce, zamiast całkowitego otwarcia i upublicznienia w internecie dokumentów SB dotyczących polityków, urzędników czy dziennikarzy, lustracja zostałaby – po przyjęciu prezydenckiej nowelizacji – sprowadzona do absurdalnej formy, w której rolę „lustratorów” pełniliby właśnie dziennikarze – często sami powiązani w przeszłości z organami bezpieczeństwa SB. To od dziennikarzy zależałoby, teczki których osób spoza głównej sceny życia politycznego zostałyby odtajnione i ujawnione.
– Platforma Obywatelska nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji, jak zagłosuje w sprawie prezydenckiej nowelizacji. Prawdopodobnie poprzemy wniosek o skierowanie jej do dalszych prac w komisji – mówi poseł Sebastian Karpiniuk (PO). – Moim zdaniem, nowelizacja – jakkolwiek niektóre jej zapisy są wartościowe – to jednak blokuje ujawnienie akt SB i jest sprzeczna z zasadą pełnej jawności – dodaje.
Złamią dyscyplinę klubową
Podobnego zdania jest też część posłów PiS, którzy są przeciwko prezydenckiej nowelizacji. W nieoficjalnych rozmowach z „Naszym Dziennikiem” przyznają, że są gotowi zagłosować nawet wbrew stanowisku Marka Kuchcińskiego, przewodniczącego klubu parlamentarnego PiS, który zadeklarował poparcie dla prezydenckiego projektu nowelizacji. Problem w tym – jak twierdzą nasi rozmówcy – że Kuchciński nie jest w stanie w sposób merytoryczny uzasadnić konieczności przyjęcia blokującej lustrację noweli. A to oznacza, że jeśli władze PiS wprowadzą dyscyplinę klubową i zażądają bezwzględnego poparcia prezydenckiej nowelizacji, przynajmniej część posłów się tej decyzji nie podporządkuje.
– Optymalnym rozwiązaniem jest pr zekazanie noweli do dalszych prac w komisji i przy zachowaniu niektórych wartościowych rozwiązań prezydenta, m.in. dotyczących ściślejszego określenia OZI, usunięcie tych pomysłów, które blokują lustrację – uważa jeden z polityków PiS.
Przeciwnicy antylustracyjnej noweli w PiS mogą liczyć na poparcie LPR, PSL i części posłów Platformy Obywatelskiej. Najprawdopodobniej więc jutro w Sejmie posłowie zadecydują o powołaniu jeszcze jednej komisji nadzwyczajnej, która dopracuje prezydencką nowelę.
