Pekin nie pomoże
Chińczycy nie są skorzy do wyciągania z kłopotów krajów strefy euro. Pekin
ostudził ich nadzieje, jednoznacznie stwierdzając, że powinny one zacząć same
podejmować działania takie, jak redukcja deficytu i tworzenie nowych miejsc
pracy, zamiast spoglądać w stronę Chin i liczyć na pomoc z tamtego kierunku. Pod
znakiem zapytania jest choćby zakup włoskich obligacji przez Państwo Środka. –
Kraje te muszą najpierw wprowadzić porządek na własnych podwórkach – powiedział
premier Chin Wen Jiabao podczas Światowego Forum Ekonomicznego odbywającego się
w mieście Dalian, w północno-wschodnich Chinach. – Państwa rozwinięte powinny
prowadzić rozsądną politykę fiskalną i monetarną. To, co jest obecnie
najważniejsze, to zapobieżenie rozprzestrzenianiu się kryzysu w Europie – dodał
szef rządu.
Na te słowa negatywnie zareagowała giełda w Pekinie, gdzie zanotowano spore
spadki. Wcześniej notowane wzrosty spowodowane były informacjami, iż w celu
stabilizacji chińskie banki będą inwestować w państwach eurostrefy, takich jak
Włochy, Hiszpania, Portugalia oraz Grecja. Premier Wen poinformował jednak, że w
związku z niekontrolowanym rozprzestrzenianiem się kryzysu w UE przychylił się
do wniosków swojego doradcy, byłego szefa chińskiego banku centralnego, który
sugerował, aby unikać skupowania obligacji krajów członkowskich, ponieważ
zarówno liderzy państw, jak i banki centralne znajdują się tam obecnie w dużym
nieładzie. Dlatego też coraz mniej realne jest kupowanie przez Chiny włoskich
obligacji, co jeszcze niedawno wydawało się prawie pewne. Teraz tutejsi
finansiści twierdzą, że taka decyzja wymaga dalszych dokładnych analiz i badań.
Słowa te nie budzą wielkich nadziei, zwłaszcza że zaproponowaną obecnie przez
szefa Komisji Europejskiej José Manuela Barosso receptą na wyjście z kłopotu
jest… emisja euroobligacji. Przewodniczący poinformował, że jeszcze jesienią
KE przedstawi różne opcje emisji tych papierów, które jego zdaniem będą
odpowiedzią na liczne apele ekspertów i polityków postulujących ich
wprowadzenie. Prawdopodobnie wejście ich w życie będzie wymagało także zmian w
traktacie lizbońskim. Zaznaczył, że obligacje nie spowodują poprawy.
Portugalczykowi nie chodziło o to, że prawdopodobnie nie będzie chętnych, aby je
kupować, lecz o to, że nadal konieczne będzie w pierwszym rzędzie wprowadzenie
zmian przez same zainteresowane kraje. Tym samym zaapelował do Grecji i Włoch o
wprowadzenie zakładanych reform gospodarczych oraz przyjęcie przez Parlament
Europejski i Radę UE pakietu nowego prawa wzmacniającego zarządzanie gospodarcze
strefy euro i Pakt Stabilności i Wzrostu, czyli tzw. sześciopaku.
Łukasz Sianożęcki
