Parafianie chcą odzyskać kościół w Sewastopolu
Parafia rzymsko-katolicka w Sewastopolu chce odzyskać kościół zagrabiony przez Sowietów w 1939 roku. Mimo że odzyskanie świątyni gwarantuje prezydencki dekret, zdaniem ks. proboszcza Jerzego Zimińskiego, władze miasta uchylają się od spełnienia tego obowiązku. Polscy parlamentarzyści zwracają uwagę, że restytucja mienia wspólnot religijnych powinna być jednym z fundamentów ułożenia poprawnych stosunków polsko-ukraińskich.
Według portalu internetowego Kresy.pl, powołującego się na ukraiński portal Catholic Media Center, katolicy w Sewastopolu, których część stanowią Polacy, kontynuują walkę o zwrot kościoła zabranego im przez władze sowieckie w 1936 r. i zamienionego na kino „Drużba”. Jak poinformował na specjalnej konferencji prasowej ks. Jerzy Zimiński, proboszcz parafii św. Klemensa, dotychczasowe starania o odzyskanie świątyni prowadzone przez wiele lat nie przyniosły żadnego rezultatu.
Władze Sewastopola nie palą się do restytucji mienia. Odrodzona w 1993 r. parafia w Sewastopolu podjęła działania na podstawie dekretu prezydenta Ukrainy „O zwrocie religijnym organizacjom majątku służącego do sprawowania kultu”. Władze miasta argumentują, że budynek kościoła przestał całkowicie istnieć w czasie walk toczonych podczas II wojny światowej, i kino „Drużba” zostało zbudowane od nowa.
Ksiądz Jerzy Zimiński uważa, że jest to nieprawda, ponieważ kościół został wprawdzie zbombardowany, ale w 80 proc. ocalał i w stanie trwałej ruiny przetrwał do 1958 roku. Wtedy dopiero został przebudowany na kino.
Parafia św. Klemensa liczy czterysta osób, a wierni gnieżdżą się w kaplicy w domu mieszkalnym. Msze św. odprawiane są w trzech językach: ukraińskim, rosyjskim i polskim. Proboszcz podkreśla, że gdyby wspólnocie udało się odzyskać kościół, mogłaby ona rozwinąć się jeszcze bardziej, gdyż wielu katolików mieszka we wsiach otaczających Sewastopol. Tymczasem kino „Drużba” pozostaje nieczynne, bo stan techniczny budynku nie pozwala na jego użytkowanie. Ksiądz Zimiński wskazuje, że główna i oficjalna przyczyna niemożności przejęcia kościoła polega na tym, iż władze miasta nie chcą go przekazać bezpłatnie. Istnieją jednak kolejne – tym razem półoficjalne – trudności w oddaniu budynku. – Druga przyczyna jest taka, że rzekomo czynią to „w trosce o prawosławie”. Według trzeciej natomiast, oddanie kościoła katolickiego w centrum Sewastopola będzie postrzegane przez elektorat Partii Regionów i Partii Bloku Rosyjskiego jako decyzja niepopularna – zaznacza ksiądz proboszcz. Dodaje, że mimo stwarzanych trudności parafia św. Klemensa nie zaniechała zabiegów o zwrot świątyni. – W tym momencie toczy się procedura sądowa w Europejskim Trybunale Praw Człowieka (ETPC) w Strasburgu – informuje ks. Zimiński.
Dla polskich parlamentarzystów ociąganie się władz ukraińskich ze zwrotem świątyń rzymskim katolikom to nic nowego. Jest to sytuacja bardzo dziwna, ale zarazem typowa. Nasza przyjaźń, zwłaszcza związana z „pomarańczową rewolucją” nie jest odwzajemniana – zauważa senator Ryszard Bender (PiS). Przypomina, że we Lwowie kościół św. Marii Magdaleny zamieniony został na filharmonię, mimo że w oficjalnych dokumentach władz miasta figuruje jako własność parafii, której proboszczem jest sufragan ks. bp Leon Mały. W opinii senatora, budowanie wzajemnego zrozumienia między dwoma sąsiadującymi narodami „jest potrzebne po doznanych krzywdach, zwłaszcza w czasie ostatniej wojny, ze strony ukraińskich nacjonalistów”. – Zbliżenie powinno być realizowane przynajmniej na odcinku religijnym jako najbardziej delikatnym, a jednocześnie naturalnym. Nie może mieć tutaj miejsca sytuacja jak za sowieckich, komunistycznych i ateistycznych czasów – konkluduje Bender.
Jacek Dytkowski
Z ks. Jerzym Zimińskim, proboszczem parafii św. Klemensa w Sewastopolu, rozmawia Jacek Dytkowski
Co się obecnie dzieje z budynkiem kina „Drużba”?
– Tego kina już nie ma. Gmach kościoła jest opustoszały, brak tam krzeseł i aparatury kinowej. Mało tego, zamknięto również kawiarnię oraz szalet publiczny, który umieszczono pod ołtarzem. Zatem praktycznie gmach stoi pusty.
W celu zwrotu kościoła parafia zdecydowała się skierować sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) w Strasburgu. Czego dotyczą toczące się tam procedury sądowe?
– Zasadniczo chodzi o interpretacje prawne, na przykład pojęcia wolności człowieka i własności, czyli wolności religijnej i własności kościelnej. Dla nas bowiem są to terminy połączone w jedną całość. Nie możemy przecież obecnie normalnie wypełniać swojej posługi liturgicznej, bo tłoczymy się w adaptowanym na kaplicę mieszkaniu na piętrze. Z drugiej zaś strony, władze Sewastopola proponują nam plac gdzieś na peryferiach miasta, my jednak nie chcemy się wyrzec naszego kościoła. Jest to przecież świątynia, i w tym wyłącznie celu została wybudowana przez naszych przodków, których jesteśmy potomkami w sensie bezpośrednim oraz duchowym. Gdybyśmy z niej zrezygnowali, byłoby to zdradą ich pamięci.
Rada miasta argumentowała, że kościół został doszczętnie zniszczony w czasie II wojny światowej…
– Powoływano się nawet na świadków, którzy mieli twierdzić, że w młodości bawili się na ruinach kościoła. Od ostatniego roku tej bajki już nie powtarzają, ponieważ zbiliśmy ich argumenty i udowodniliśmy nasze racje. Gmach stoi, brak mu tylko wieży kościelnej, która została zniszczona w 1958 r., gdy podjęto decyzję o przemianowaniu kościoła na kino.
Dziękuję za rozmowę.
