Papieskie wołanie o odnowę nadziei
Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu rozmawia Małgorzata Bochenek
„Świat potrzebuje świadectwa! Kto zaprzeczy, że chwila obecna stanowi przełom nie tylko dla Kościoła w Ameryce, ale także dla społeczeństwa jako takiego?” – mówił wczoraj Ojciec Święty w homilii do blisko 50 tysięcy wiernych…
– Każdy, kto uważnie obserwuje życie społeczne i polityczne, dostrzega, że współczesny świat znajduje się na jakimś potężnym zakręcie historii, który można nazwać mianem kryzysu, czyli przesilenia, które wymaga podjęcia konkretnych działań zaradczych. Mamy do czynienia z paradoksem, z jednej strony – ogromny postęp techniczny i technologiczny, a także bogacenie się społeczeństw zamożnych, z drugiej natomiast – oznaki zagubienia, rozpaczy i utraty nadziei oraz liczne przejawy narastającej pauperyzacji biednych. Wielkim zagrożeniem jest też rozdźwięk między ideałami Ewangelii a życiem chrześcijan. Bardzo odważne ze strony Ojca Świętego jest wskazanie na postępującą wulgaryzację stosunków społecznych, w czym niemałą rolę odgrywają środki masowego przekazu. Papież wzywa do przyznania Bogu należnego Mu miejsca w życiu społecznym i indywidualnym. Wzywając do rachunku sumienia i prosząc o głęboką przemianę w zakresie postaw religijnych, moralnych, społecznych Benedykt XVI nie mógł nie odnieść się raz jeszcze do tego, co miało dotkliwy wpływ na życie i na obraz wizerunku Kościoła amerykańskiego. Wyraził ponownie solidarność i współczucie dla wszystkich, którzy stali się ofiarami niewłaściwych zachowań ludzi Kościoła. Wezwał do podejmowania wszelkich starań i praktycznych kroków, które mają zapobiec jakimkolwiek nadużyciom w przyszłości. Podkreślił potrzebę nawrócenia, przebaczenia i wzrastania w świętości, wskazując na ogromną rolę sakramentu pojednania. Papież zaznaczył, że odnowa Kościoła w Ameryce zależy w znacznej mierze od odnowy praktyki pokutnej. Papieska homilia to jeszcze jedno wezwanie do tego, by przyznać Chrystusowi właściwe miejsce w życiu współczesnego człowieka i świata. Ojciec Święty skierował słowa szczególnej wdzięczności i zachęty do tych wszystkich, którzy poświęcili swe życie nowej ewangelizacji. Zaznaczył, że jeszcze więcej pozostaje do zrobienia dla formacji serc i umysłów młodych ludzi w poznaniu i w miłości Pana.
Ojciec Święty odniósł się także do hasła pielgrzymki „Chrystus naszą nadzieją”…
– Jest to nie tylko dewiza dla Ameryki, ale dla Kościoła i całego świata. Benedykt XVI w swojej drugiej encyklice „Spe salvi” ukazał, iż kryzys współczesnej wiary jest tożsamy z kryzysem nadziei chrześcijańskiej. Nauczanie papieskie stanowi więc wołanie o odnowę prawdziwej chrześcijańskiej nadziei zakorzenionej w Chrystusie, a co za tym idzie – przemianę życia. Ta nadzieja traktuje rzeczywistość, w jakiej żyjemy jako doczesność. I w tej perspektywie ożywia ufność w przyszłość, której kształt jest znany Bogu. Ojciec Święty wezwał do zaufania w moc łaski.
W drugim dniu pielgrzymki Benedykt XVI spotkał się z Episkopatem amerykańskim w bazylice Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Waszyngtonie. Jak należy odbierać skierowane tam słowa?
– Spotkanie to odbyło się w kontekście modlitwy, dlatego że wszystko, co dotyczy spraw sumienia i Bożych, powinno być zakorzenione w głębokim, osobistym spotkaniu z Bogiem. Środowisko modlitwy jest najlepsze, by roztropnie i owocnie myśleć i mówić o sprawach człowieka i Kościoła.
Nauczanie Ojca Świętego kierowane do Episkopatu i duchowieństwa, a zatem adresowane do samego wnętrza Kościoła, jest zawsze bardzo ważnym momentem papieskich pielgrzymek. W przemówieniu Benedykta XVI do Episkopatu amerykańskiego dominowały dwa aspekty. Papież ostrzega przed sekularyzacją. Ojciec Święty nie tyle opisuje sytuację, ile wzywa do gruntownego rachunku sumienia. Ostrzega, aby nigdy nie ignorować ludzi ubogich. Przypomina o potrzebie życia zgodnie z zasadami moralnymi i o odpowiedzialności katolików za przestrzeganie prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Papieżowi nie chodzi o dyskusję nad nauczaniem Kościoła. Pragnie on, by amerykańscy biskupi w sumieniu zdali sobie sprawę ze swojej odpowiedzialności za Ewangelię. Drugi bardzo ważny wątek, związany także z przestrogą przed sekularyzmem, dotyczy niebezpieczeństwa rozdźwięku między wiarą a życiem. Wielu wierzących, zwłaszcza w krajach bogatych – do takich należą USA – wybiera sposób życia, jak gdyby Pana Boga nie było. Nie jest to ateizm teoretyczny, bo ten wymaga jakiegoś umysłowego wysiłku, lecz ateizm praktyczny, wynikający z przesytu i znużenia, a także z obojętności na to, co ma wymiar duchowy i religijny. Nieszczęście polega na tym, że obojętność na Boga może również przenikać do sumień oraz serc odpowiedzialnych za życie i kształt Kościoła.
Dziękuję za rozmowę.
