Pamiętajmy o polskich bohaterach
Znicze zapalane na grobach żołnierzy obcych armii to piękny gest, ale 9
maja pamiętajmy przede wszystkim o naszych rodakach, którzy polegli lub zostali
pomordowani w walce o wolność z siłami reżimu komunistycznego. "Pamięć o
braciach naszych, którzy złożyli ofiarę z życia na ołtarzu wolności, jest bowiem
jednym z najważniejszych składników materii tworzącej wielką duchową i kulturową
wspólnotę, do której przynależymy, a której na imię Polska" – zaznacza w
wystosowanym apelu Fundacja "Pamiętamy".
– 9 maja 2011 r. zapalmy znicze i lampki w miejscach upamiętniających naszych
rodaków poległych i pomordowanych w walce o wolność z siłami reżimu
komunistycznego, w tym z żołnierzami Armii Czerwonej – apeluje Fundacja
"Pamiętamy". Jak zauważają inicjatorzy akcji, 9 maja 2010 r. na apel grupy
osobistości polskiego życia publicznego zapłonęły lampki na znajdujących się na
terenie Polski grobach żołnierzy Armii Czerwonej. Pod tamtą inicjatywą podpisali
się m.in. Agnieszka Holland, Krystyna Janda, Andrzej Wajda, Wisława Szymborska,
Adam Michnik. Jednak w ocenie Fundacji, 9 maja trzeba pamiętać przede wszystkim
o żołnierzu polskim. – Zaiste, pięknym gestem, wyrosłym z kultury
chrześcijańskiej, zbudowanej przecież na miłosierdziu, jest postawienie
światełek pamięci na grobach żołnierzy obcych armii. Także tych, które
przyniosły z sobą gwałt i niewolę. Dobrze byłoby jednak, byśmy, powodowani
choćby więzami wspólnotowymi, przede wszystkim pamiętali o rodakach, którzy
stali się ofiarami nieludzkich systemów totalitarnych XX wieku, w tym o
dziesiątkach tysięcy naszych przodków, którzy w 1944 r. i później padli ofiarą
terroru komunistycznego – zauważają inicjatorzy akcji. Jak dodają, nie sposób
zapomnieć, że ów terror zagościł w Polsce za przyczyną Armii Czerwonej. Zatem
dzień 9 maja to czas, w którym w sposób szczególny należy się pamięć i cześć tym
Polakom, którzy "złożyli ofiarę z życia na ołtarzu wolności". To m.in. polscy
partyzanci polegli w bojach z Sowietami oraz żołnierze polskiego podziemia
antykomunistycznego, tzw. żołnierze wyklęci, którzy stawiali opór komunistom do
początku lat 50. ubiegłego stulecia. "Niech naszą pamięć o Nich – którą
przecież, w wyrazie szacunku dla złożonej przez nich na ołtarzu wolności
Ojczyzny ofiary, jesteśmy im winni – zmaterializują znicze i lampki zapalone w
miejscach upamiętniających tę ofiarę. Rzadko kiedy będą to groby, bo nieludzka
władza komunistyczna pozbawiła Ich prawa do godnego pochówku; częściej pomniki,
obeliski czy tablice memoratywne" – czytamy w apelu.
Brakuje dyskusji o powojennej historii Polski
Jak podkreślił w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Grzegorz Wąsowski, członek
zarządu Fundacji "Pamiętamy", inicjatywa ma także ożywić debatę publiczną
dotyczącą powojennej historii Polski, stąd też apel wypełniony został faktami
historycznymi dotyczącymi tego okresu. – Chodzi nam o to, by wzbudzić refleksję
nad faktografią sprzed kilkudziesięciu lat: czy ona w jakiś sposób jeszcze nas
interesuje, choćby z uwagi na los naszych przodków, a jeśli tak, to jakie
wnioski z niej wyciągać i jaką postawę wobec niej prezentować. Zachęcamy do
szukania odpowiedzi na pytanie, czy 9 maja 1945 r. był dla Polski rzeczywiście
"Dniem Zwycięstwa", czy raczej symbolicznym zamknięciem nadziei na odzyskanie
niepodległości wraz z zakończeniem II wojny światowej. Czy klęskę nazistowskich
Niemiec należy utożsamiać ze zwycięstwem sprawy polskiej? Takich dyskusji
brakuje. Mamy za to mocno jednostronną narrację, często prowadzoną na bieżące
zapotrzebowanie polityczne – powiedział. Wąsowski zaznaczył, że apel nie jest
wymierzony "przeciwko", lecz stanowi element edukacyjny. – Chcemy dotrzeć do
ludzi, którzy są zainteresowani wyrobieniem sobie własnej, niezależnej oceny
zdarzeń historycznych będących kanwą apelu – dodał.
Symboliczny znicz to i tak niewiele
– Bardzo podoba mi się ten pomysł i podpisałem się pod apelem w imieniu naszego
Porozumienia. Dla Polski 9 maja 1945 r. wojna się nie skończyła. W dalszym ciągu
Sowieci mordowali Polaków, trwały walki i w związku z tym datę tę należy
utożsamiać z zastąpieniem jednej okupacji przez drugą – powiedział nam dr Jerzy
Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Narodowościowych w
Krakowie. Jak zauważył, inicjatywa w żaden sposób nie uderza w godność żołnierzy
obcych państw pochowanych na terenie Polski, ale podkreśla wdzięczność, jaką
winni jesteśmy polskiemu żołnierzowi. Jak ocenił dr Bukowski, symboliczny znicz
to i tak niewiele, bo w kwestii upamiętniania miejsc pochówku osób poległych w
walce o wolność naszej Ojczyzny, a zwłaszcza żołnierzy drugiej konspiracji, jest
jeszcze bardzo wiele do zrobienia. – Oczywiście jesteśmy winni godny pochówek
każdemu żołnierzowi, nawet temu, którzy szedł na nas zbrojnie. Jednak my
powinniśmy przede wszystkim dbać o pamięć i cześć dla tych, którzy ginęli w
naszej obronie – dodał.
Marcin Austyn
