Beatyfikacja
W jaki sposób o kimś, kto był naprawdę wielki, napisać maksimum treści
przy minimum słów, jak ukazać samą istotę jego wielkości oraz absolutną
wyjątkowość? Z perspektywy czasu wydaje się oczywiste, że Jan Paweł II był
"Wielki" nie dlatego, że był Papieżem. On był "Wielki" i dlatego Papieżem
został. Z perspektywy beatyfikacji tego niezwykłego człowieka, największego
Polaka, Papieża przełomu tysiącleci oraz najwyższego autorytetu cywilizacji
Zachodu jest oczywiste, że był on święty za życia. Karol Wojtyła jako ksiądz,
biskup, kardynał, wreszcie jako Papież – całą swą dziejową misję poświęcił
obronie wiary, cywilizacji i wolności, przelał krew w obronie tych najwyższych
wartości!
Beatyfikacja Jana Pawła II odbędzie się w Rzymie dokładnie w tym samym
miejscu, gdzie 13 maja 1981 roku nastąpił straszny zamach. Nie ulega
wątpliwości, że gdyby Jan Paweł II nie był Polakiem, to tego zamachu by nie
było, tak jak nie było wcześniej zamachów na innych Papieży.
"Byliśmy i jesteśmy w Europie. Nie musimy do niej wchodzić, ponieważ ją
tworzyliśmy. Tworzyliśmy Europę z większym trudem, aniżeli ci, którym się to
przypisuje, albo którzy sobie przypisują patent na europejskość, na wyłączność"
– tak Ojciec Święty mówił właśnie o Polsce i Polakach, także o sobie samym. Był
dumny, że jest Polakiem i zawsze to podkreślał, zaznaczając też zawsze, że
Kościół jest powszechny i apostolski, a cywilizacja chrześcijańska i cywilizacja
europejska to synonim. Karol Wojtyła właśnie jako Polak: polski ksiądz, polski
intelektualista, profesor, biskup z Krakowa, znakomicie wiedział, jakim
zagrożeniem dla Europy oraz dla cywilizacji chrześcijańskiej jest zbrodniczy
komunizm.
"My, Polacy, nie mogliśmy uczestniczyć bezpośrednio w tym procesie odbudowy
Europy, który został podjęty na Zachodzie (po zakończeniu II wojny światowej).
Zostaliśmy z gruzami własnej stolicy. Znaleźliśmy się jako alianci zwycięskiej
koalicji w sytuacji pokonanych, którym narzucono na czterdzieści kilka lat
dominację ze Wschodu, w ramach bloku sowieckiego. Tak więc dla nas walka nie
skończyła się w roku 1945! Trzeba ją było podejmować wciąż na nowo. (…) Trzeba
więc dołączyć dzisiaj prawdę o wszystkich Polakach i Polkach, którzy w rzekomo
własnym państwie stali się ofiarami totalitarnego systemu i którzy na własnej
ziemi oddali życie za tę samą sprawę, za którą oddawali życie Polacy w roku
1939, a potem podczas całej okupacji i wreszcie pod Monte Cassino i w Powstaniu
Warszawskim. Trzeba wspomnieć wszystkich zamordowanych rękami także polskich
instytucji i służb bezpieczeństwa pozostających na usługach systemu
przeniesionego ze Wschodu".
Ojciec Święty wzywał, aby "nie zamazywać prawdy". 2 czerwca 1979 roku sprzed
Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie nie tylko Polacy, ale i cały świat
usłyszał wołanie proroka: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej
ziemi!". Konsekwencje tego papieskiego wołania miały zasięg zarówno polski, jak
i globalny. W ciągu niespełna 15 lat rozpadło się sowieckie imperium zła, runęły
różne mury, upadł zbrodniczy komunizm, Polska oraz połowa Europy odzyskały
wolność, a ludzie wiarę i nadzieję. W książce "Pamięć i tożsamość" w swym
przesłaniu, w swym nieformalnym testamencie, jaki zostawił dla nas Karol
Wojtyła, można wyszukać jeden z ważniejszych cytatów całego pontyfikatu Jana
Pawła II: "Dane mi było doświadczyć osobiście ideologii zła. To jest coś, czego
nie da się zatrzeć w pamięci. (…) Wtedy, w pierwszych latach powojennych,
komunizm jawił się bardzo mocny i groźny – o wiele bardziej niż w 1920 roku. Już
wtedy zdawało się, że komuniści podbiją Polskę i pójdą dalej do Europy
Zachodniej, że zawojują świat. W rzeczywistości wówczas do tego nie doszło. "Cud
nad Wisłą", zwycięstwo Marszałka Piłsudskiego w bitwie z Armią Czerwoną,
zatrzymał te sowieckie zakusy. Po zwycięstwie w II wojnie światowej nad
faszyzmem komuniści z całym impetem szli znowu na podbój świata, a w każdym
razie Europy".
Jakąż siłę miał Karol Wojtyła! Był niegdyś bardzo silny siłą fizyczną. Jako
chłopak rąbał ciężkim młotem skały w kamieniołomach pod Krakowem. Potem już jako
młody ksiądz i biskup wiosłował na spływach kajakowych, chodził z plecakiem po
górach, jeździł na nartach. Ale jego największą siłą była siła duchowa. Czerpał
tę siłę charakteru ze swej wiedzy, rozumu, wiary, wielkiego patriotyzmu. To
wszystko kumulowało się w Janie Pawle II w wartości, które zawiera jakże ważne
przesłanie: Fides, Ratio et Patria. Siłę dawała mu jego odwaga. Odwoływał się
często do cnoty męstwa. Jako ksiądz, jako biskup, jako kardynał i jako polski
Papież wzywał tyle razy miliony ludzi: "Nie lękajcie się!". Przed wiekami, w
okresie swej świetności i potęgi, Rzeczpospolita nazywana była przedmurzem
chrześcijaństwa albo przedmurzem Europy. A w XX wieku, w najgorszym i
najtragiczniejszym dla nas okresie, czy Polska nie przyjmowała na siebie ciosów
i uderzeń, chroniąc w ten sposób Europę? Czy nie wiązaliśmy sił dwóch
zbrodniczych ludobójczych totalitaryzmów, a dla nas dwóch okupantów, po to, by
inni mogli nabierać sił? Wreszcie, czy polski Papież nie był najważniejszą opoką
przedmurza XX wieku i czy jego "Nie lękajcie się" nie było przykazaniem,
zwłaszcza dla tych, którzy walczyli z przemocą w słusznej sprawie? A czy on sam
się nie lękał, czy sam sobie tego nie wyszeptał? Czyż to nie on do siebie samego
mówił: "Strach zastukał do drzwi naszego serca, ale otworzyła je odwaga". Jan
Paweł II miał w sobie siłę – siłę wiary, siłę odwagi, siłę determinacji do
obrony wartości najwyższych nie tylko dla Polaków: Bóg – Honor – Ojczyzna. Tę
siłę i odwagę Ojciec Święty przekazał nam wszystkim do walki ze złem. Nie
wszyscy z nas mogli i nie wszyscy chcieli walkę ze złem prowadzić. Ale byli
tacy, którzy tę walkę podjęli.
Józef Szaniawski
