Pakiet będzie przymusowy

Europejscy ministrowie finansów spotkali się wczoraj w Brukseli, aby
rozmawiać o ewentualnym pakiecie pomocowym dla Irlandii, który ma uchronić ten
kraj przed kolejnym kryzysem finansowym i powtórzeniem się greckiego
scenariusza. Unijny komisarz ds. finansów Ollie Rehn powiedział, że zostaną
przygotowane odpowiednie plany, jeśli tylko Irlandia poprosi Brukselę o wsparcie
finansowe. Dublin jednak konsekwentnie zaprzecza, by potrzebował jakiejkolwiek
pomocy, mimo że presja, by wysłać na Zieloną Wyspę kilkadziesiąt miliardów euro,
jest cały czas ogromna.

 Jeszcze przed rozpoczęciem się unijnego spotkania brytyjski rząd
poinformował, iż jest gotowy wesprzeć Irlandię w jej kłopotach. – Zamierzamy
zrobić to, co leży w najlepszym interesie narodowym Wielkiej Brytanii –
powiedział brytyjski minister finansów George Osborne. – Irlandia jest naszym
najbliższym sąsiadem i to jest brytyjski interes, by irlandzka ekonomia była
pomyślna, a system bankowy stabilny – dodał. Jak informowały brytyjskie media,
rząd Davida Camerona nosi się z zamiarem przekazania Irlandii kilku miliardów
funtów w postaci pożyczek bezpośrednich. Premier Zjednoczonego Królestwa
podkreślał, że taki krok jest rozważany ze względu na ogromne powiązanie
systemów bankowych i całego sektora finansowego w Wielkiej Brytanii i Irlandii.
Także najwyżsi przedstawiciele unijnych instytucji uważają, że Irlandia powinna
przyjąć zaoferowany pakiet pomocowy. Jak podkreślali wcześniej komentatorzy,
decyzja w tej sprawie została już podjęta najprawdopodobniej przez szefa Komisji
Europejskiej Jose Manuela Barroso i odpowiednich komisarzy, teraz jedynie
pozostaje czekać, jak długo Irlandia będzie się opierać tej "pomocy". KE jest
zdania, że Unii nie stać na kolejny kryzys wspólnej waluty. Istnieje bowiem
realna groźba, że jeśli biedniejsze kraje strefy euro po raz kolejny musiałyby
wyłożyć z własnej kieszeni, aby wesprzeć podupadające banki w innym kraju
członkowskim, to wówczas mogłoby dojść do rozpadu tej strefy. Te obawy próbowała
rozwiewać Angela Merkel. – Kryzys zadłużenia publicznego w Unii Europejskiej
pokazał, że kraje o słabszej kondycji muszą stać się bardziej konkurencyjne, ale
nie znaczy to, że strefa euro jest zagrożona – oceniła niemiecka kanclerz. – Nie
wydaje mi się, by strefa euro była w niebezpieczeństwie, choć doświadczamy
sytuacji, o których nie śniłoby mi się jeszcze półtora roku temu – dodała. Mimo
uspokajających tonów ze strony władz Niemiec Komisja wydaje się jednak próbować
za wszelką cenę wymusić na Irlandii przyjęcie pomocy. Ollie Rehn zaznaczał, że
przedstawiciele Irlandii nie mogą tak sobie odrzucić unijnego pakietu, bo
przecież "zobowiązały się do współpracy" zarówno z Europejskim Bankiem
Centralnym, jak i Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Jednocześnie zasugerował
premierowi Irlandii Brianowi Cowenowi, aby to właśnie z tymi instytucjami podjął
rozmowy, które zaowocują porozumieniami gwarantującymi stabilizację finansową w
regionie. Choć irlandzki rząd jeszcze przed rozpoczęciem wczorajszych obrad
zapewniał, że nie będzie występował o wsparcie, to komisarz Rehn, jakby
zaklinając rzeczywistość, stwierdził, że "zintensyfikowano przygotowania do
wprowadzenia potencjalnych programów w wypadku gdyby było to konieczne". Premier
Cowen odrzuca pomoc Brukseli, gdyż – jak twierdzi – trwanie stabilnych podstaw
ekonomicznych jego kraju jest zagwarantowane przynajmniej do końca przyszłego
roku.

Łukasz Sianożęcki

drukuj