Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie

Homilia księdza biskupa Ignacego Deca wygłoszona w katedrze świdnickiej w Święto Niepodległości, 11 listopada 2007 r.

Przybliżamy się powoli do końca roku kościelnego. Za trzy tygodnie będzie już Adwent i początek nowego roku liturgicznego. Liturgia ostatnich tygodni odchodzącego roku karmi nas treściami eschatologicznymi, dotyczącymi końca świata i powszechnego zmartwychwstania.

1. Przesłanie niedzielnej Liturgii Słowa

W dzisiejszym pierwszym czytaniu słuchaliśmy relacji o męczeńskiej śmierci siedmiu braci Machabeuszów. Każdy z nich był męczony i zabijany za swe religijne przekonania, za wierność prawu Mojżeszowemu. Katowani przed śmiercią bracia wyznawali wiarę w życie wieczne i w zmartwychwstanie. Jeden z nich, w imieniu wszystkich, powiedział do oprawcy: „O co pragniesz zapytać i czego dowiedzieć się od nas? Jesteśmy bowiem gotowi raczej zginąć, aniżeli przekroczyć ojczyste prawo”. Drugi brat, gdy oddawał ostatnie tchnienie, powiedział: „Ty zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie. Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawo, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego” (2 Mch 7, 9). Czwarty brat, konając, wypowiedział słowa: „Lepiej jest nam, którzy giniemy z ludzkich rąk, a którzy w Bogu pokładamy nadzieję, że znowu przez Niego będziemy wskrzeszeni. Dla ciebie bowiem nie ma wskrzeszenia do życia” (2 Mch 7, 14). Tak umierali bohaterscy bracia, umierali za ojczyste, religijne prawo, przekonani, że będą wskrzeszeni do życia wiecznego. Wierność prawu Mojżeszowemu cenili sobie bardziej niż własne życie.

O zmartwychwstaniu i życiu wiecznym jest mowa w dzisiejszej Ewangelii. Chrystus zapytany przez saduceuszów o życie w przyszłym świecie odpowiada, że wygląda ono zupełnie inaczej aniżeli tu, na ziemi: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani są za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania” (Łk 20, 34-36); „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją” (Łk 20, 38).

2. Polscy bohaterowie wiary – bohaterowie walk o niepodległość Ojczyzny

Słuchamy dzisiaj tych słów, gdy wspominamy narodowych bohaterów, którzy oddali życie za wolność Ojczyzny. Prosimy Boga, który „nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych”; Boga, dla którego wszystko żyje, aby naszym bohaterom narodowym dał pokój wieczny, a naszej Ojczyźnie dał pokój i pomyślność doczesną.

Gdy dziś w Liturgii słuchamy o bohaterskich męczennikach, braciach Machabeuszach, którzy ginęli za ojczyste, Mojżeszowe prawo, wierząc w zmartwychwstanie, chcemy przed Bogiem wspomnieć także naszych męczenników i bohaterów narodowych, którzy zginęli w walkach o niepodległość naszej Ojczyzny, a często i za wiarę. Wielu z nich zginęło w powstaniach narodowych w XIX wieku, inni ginęli na frontach pierwszej wojny światowej, jeszcze inni ginęli na progu odzyskanej niepodległości, w roku 1920, w obronie Warszawy i Lwowa. A potem oddawali życie podczas zniewolenia Ojczyzny w latach drugiej wojny światowej: na frontach, w obozach zagłady: Katyniu, Miednoje, Charkowie, na zsyłkach syberyjskich, a potem jeszcze w czasie reżimu komunistycznego, po ustaniu działań wojennych.

Z tego ogromnego morza męczeństwa i poświęcenia przybliżmy dzisiaj w naszej katedrze mało znany, ale bardzo znaczący epizod walki Polaków o wolne i suwerenne państwo, jaki miał miejsce w wiosce Zadwórze, oddalonej 33 km od Lwowa – z pierwszych lat walki o wolność odrodzonej Ojczyzny, z roku 1920. Dziś właśnie upamiętnimy to zdarzenie poprzez poświęcenie specjalnej tablicy i zamieszczenie jej na naszym cmentarzu.

Przypomnijmy, że w roku 1920, gdy została stoczona Bitwa Warszawska, trwały także walki w obronie Lwowa. Według historyków, pod Warszawą trwał bój o niepodległy byt Polski, a na Kresach Wschodnich walka o wschodnią granicę Polski. Pod Warszawą Armią Czerwoną dowodził generał Tuchaczewski, natomiast Lwów chciała zdobyć – z rozkazu Stalina – konnica armii Siemiona Budionnego. W lipcu 1920 roku rotmistrz (późniejszy generał) Roman Abraham otrzymał rozkaz utworzenia oddziału tzw. szybkiego reagowania, złożonego z piechoty, artylerii i konnicy. Do tego oddziału zgłaszali się masowo młodzi ochotnicy zwabieni nazwiskiem jego dowódcy, wsławionego bohaterską, listopadową obroną Lwowa przed Ukraińcami. Oddział ten, liczący ok. 1300 żołnierzy i 35 oficerów, stoczył ciężkie walki pod Radziechowem, Krzywem, Witowem i innymi miejscowościami, wstrzymując konnicę Budionnego w marszu na Lwów. Zaatakowany przez świeże siły rosyjskie rozpoczął odwrót, tocząc potyczki na swoich tyłach. W czasie jednej z takich walk rotmistrz Roman Abraham został ciężko ranny i przewieziony do szpitala wojskowego we Lwowie. Dowództwo oddziału przejął kapitan Bolesław Zajączkowski. Sytuacja oddziału stała się dramatyczna w chwili przerwania kontaktu z dowództwem we Lwowie. Od oddziału odłączyła się konnica, by przedzierać się w kierunku Glinian. Pozostali piechurzy i artylerzyści w liczbie ok. 350 przedzierali się w kierunku Zadwórza, w szyku bojowym, wzdłuż torów kolejowych. Blisko tej miejscowości zamknął się pierścień budionnowców okrążających odział kapitana Zajączkowskiego. W takiej sytuacji doszło do bezpośredniego starcia kilkuset Polaków z wielotysięczną armią Budionnego. Opór trwał sześć godzin, do wystrzelenia ostatniego naboju. Zginęli wszyscy bohaterzy, rozsiekani szablami, zakłuci bagnetami i pikami, zastrzeleni. Było ich 318. Bohaterscy Polacy pod Zadwórzem byli tak zmasakrowani, że udało się zidentyfikować tylko siedmiu z nich. Pięciu z rozpoznanych wraz z kapitanem Zajączkowskim zostało pochowanych na cmentarzu Obrońców Lwowa, dwóch prawdopodobnie w grobach rodzinnych. Pozostali znaleźli miejsce wiecznego spoczynku tam, gdzie zginęli – przy torach we wsi Zadwórze. Śpią tam wiecznym snem pod ogromnym kopcem z obeliskiem i krzyżem na cmentarzyku obok kopca. Każdego roku 17 sierpnia, lub w pobliżu tej daty, Polacy zamieszkali na dawnych i obecnych Kresach Wschodnich gromadzą się przy torach, pod kopcem na modlitwę. Jest odprawiana polowa Msza Święta. Trwa pamięć o bohaterach Narodu i wiary.

3. Nasza dzisiejsza miłość do Ojczyzny

Gdy dzisiaj, w Święto Niepodległości, wspominamy tych, którzy oddali życie za wolność Ojczyzny, gdy w Warszawie, w ostatnich dwóch dniach, w uroczystym apelu prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński awansował pośmiertnie 14 tysięcy polskich bohaterów Katynia, musimy postawić sobie pytanie, jak my dzisiaj możemy wyrażać naszą miłość do Ojczyzny, my – spadkobiercy walki i męczeństwa tak wielu pokoleń o wolność naszego ojczystego Domu?

Jedną z form naszej miłości Ojczyzny jest modlitwa za nią i praca dla niej. Ojczyzna potrzebuje nieustannie daru naszej modlitwy. Odmienia się parlament. Zmieniają się rządy. Nie znikają jednak zagrożenia. W ostatnim czasie niepokoimy się, czy wraz z nową ekipą rządową nie będą promowane tendencje liberalistyczne: małżeństwa homoseksualne, aborcja, eutanazja, pogarda dla wartości chrześcijańskich i narodowych. Wyrażamy obawę, że może zacznie się odradzać podlizywanie się obcym i wierne służenie ich interesom za marne grosze. Judaszowy grzech wyrzekania się Ojczyzny i dbania o interesy innych państw może być czymś bardzo niepokojącym. Jego przejawem jest chociażby polityka gospodarcza, która nie chroni rodzimego rynku pracy i zezwala na to, aby duże pieniądze wypływały z kraju, aby inni bogacili się naszym kosztem. Niepokoi nas nadal emigracja zarobkowa młodzieży, która może przyczynić się do jej wydziedziczenia z religijnej i narodowej tradycji, jak również emigracja dorosłych, która często przyczynia się do rozbicia małżeństw i rodzin.

Inną z form naszej dzisiejszej miłości do Ojczyzny jest pielęgnowanie pamięci. Jesteśmy świadkami, jak wielu współczesnych publicystów i polityków próbuje zniekształcać naszą historię. W imię fałszywie rozumianego pojednania i otwarcia się na świat chcą pozbawić nas blasku naszych zwycięstw i sieją oskarżenia o niepopełnione zbrodnie. Od czasu do czasu pojawiają się wyssane z palca oskarżenia o antysemityzm, o zbrodnie wojenne popełnione na Niemcach. Jest nam potrzebna dobra, to znaczy prawdziwa, patriotyczna formacja historyczna. Musimy mieć bardzo krytyczny stosunek do mediów, które nas często, niestety, okłamują i nami manipulują, zwłaszcza te finansowane przez zachodnie ośrodki liberalistyczne. Zapamiętajmy, że dopóki znamy dobrze naszą przeszłość, jesteśmy ludźmi z przyszłością. Pamięć prawdziwej przeszłości nie tylko stanowi podstawę do dumy, ale jest także źródłem siły i duchowego zobowiązania do pracy i modlitwy – dla Ojczyzny.

Zakończenie

Siostry i bracia, dzisiaj, w nasze narodowe święto, gdy w wielu miastach i wioskach stajemy przed pomnikami i grobami naszych narodowych bohaterów, nie zapomnijmy, że to dzięki pracy, modlitwie, cierpieniu i ofierze z życia tak wielu naszych rodaków dzisiaj możemy mówić po polsku, modlić się w naszym języku, posiadać własne państwo. Jako spadkobiercy walki i męczeństwa tak wielu pokoleń Polaków o wolność, sprawiedliwość i pokój dla naszego ojczystego Domu prośmy o pokój wieczny dla naszych bohaterów i wołajmy do Pana Niebios, do Ojca wszystkich ludów i narodów, o pomyślność dla naszej Matki – Ojczyzny, wołajmy słowami naszych poprzedników w wierze: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie, Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie”. Amen.

drukuj