Odmowa uzasadniona
Z prof. Piotrem Kruszyńskim, karnistą z Uniwersytetu Warszawskiego,
rozmawia Anna Ambroziak
Polska może odmówić Rosji realizacji wniosku o pomoc prawną?
– Tak. Umożliwiają to przepisy kodeksu postępowania karnego, a konkretnie
art. 588 par. 2, w myśli którego sąd i prokurator odmawiają udzielenia pomocy
prawnej właściwym organom obcego państwa, jeżeli żądana czynność byłaby
sprzeczna z zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej i naruszałaby
jej suwerenność. Jest to klauzula ogólna.
Czy prokurator musi tę decyzję konsultować ze stroną rządową?
– KPK takiego wymogu nie stawia. Ale ze względu na szczególny charakter
postępowania, jakim jest śledztwo smoleńskie, decyzja ta powinna być
konsultowana z ministrem obrony czy ministrem spraw zagranicznych. Być może
nawet z premierem.
Jakie konsekwencje dla Polski rodzi taka odmowa?
– Gdyby dotyczyło to państwa będącego w strukturach unijnych, można byłoby
zarzucić Polsce złą wolę. W tym wypadku ewentualnie może się to źle odbić na
stosunkach polsko-rosyjskich.
To w imię tych stosunków musimy realizować wszystkie wnioski Rosjan?
– Oczywiście, że nie. Rosjanie prowadzą własne śledztwo. Jeżeli się zwracają
o przesłanie dokumentacji dotyczącej szkolenia polskich pilotów wojskowych, to w
realizacji takiego wniosku trzeba być bardzo ostrożnym. I jeżeli spełnić
życzenie Rosjan, to tylko w takim zakresie, by nie naruszać tajemnic wojskowych.
Jesteśmy przecież członkiem NATO, a Rosja nie. Dlatego uważam, że w tym wypadku
realizacji wniosku można byłoby odmówić. Ujawnienie państwu, które nie jest w
NATO, szczegółów dotyczących szkolenia pilotów, mogłoby naruszać interes Polski.
Ale totalna odmowa nie byłaby dobra. Jeżeli chcemy, by Rosjanie coś nam
przekazywali, także musimy coś im przekazać. Ale tylko te informacje, które w
żadnym razie nie naruszają tajemnic wojskowych. Czyli np. to, czy polscy piloci
ćwiczyli na symulatorze, czy też nie. Ale sprawy technik operacyjnych, kwestia
łączności absolutnie nie powinny być przekazywane.
Czy Polska mogła "targować się" – przy zachowaniu kurtuazji
dyplomatycznej – że da Rosji część dokumentów, jeśli zwrócą wrak i rejestratory?
– Ależ oczywiście. To postępowanie toczy się na styku procedury karnej i
prawa międzynarodowego publicznego, w którym obowiązują takie zasady jak
retorsja i działanie w ramach pewnego kompromisu.
Rosjanie mogą wykorzystać pozyskane w ten sposób informacje do
wspierania teorii naciskowej?
– Jest to absolutnie możliwe. Dlatego trzeba tu być bardzo ostrożnym. I
działać w myśl zasady: my – wam, jeśli wy – nam. Być może Rosjanie chcą uzyskać
te informacje od strony polskiej, by umocnić tezy postawione w raporcie gen.
Anodiny. Nie mam cienia wątpliwości, że winą Rosjan było to, iż nie zamknęli
lotniska Siewiernyj
Dziękuję za rozmowę.
