Oddziały wracają, a co z kontraktem?

Minister zdrowia Ewa Kopacz uchyliła decyzję wojewody mazowieckiego o zamknięciu dwóch oddziałów – chirurgii i onkologii – w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu. Ale czy oddziały zaczną na nowo przyjmować chorych, zależy od decyzji Narodowego Funduszu Zdrowia. NFZ bowiem zdążył już zerwać kontrakt z WSS na świadczenie usług przez te oddziały i zapowiedział, że nowego nie podpisze, bo radomski szpital jest dla niego niewiarygodny. Czy NFZ ugnie się teraz pod presją ministerstwa?

Wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski podjął decyzję o likwidacji obu oddziałów tuż przez Świętami Wielkanocnymi. Stało się tak, ponieważ lekarze odmówili podpisania klauzuli opt-out o wydłużonym tygodniowym czasie pracy i z tego powodu nie było pod koniec marca komu dyżurować. Wojewoda uznał, że szpital w tej sytuacji nie jest w stanie zapewnić chorym należytej opieki i faktycznie oddziały i tak nie funkcjonują.

Niemal natychmiast dyrektor WSS Luiza Staszewska złożyła dowołanie od tej decyzji NFZ do ministra zdrowia, argumentując, że lekarze podpisali klauzulę o czasie pracy, więc ustały powody, dla których wojewoda wydał swoje postanowienie. W środę sprawa znalazła swój finał. Minister Ewa Kopacz po spotkaniu z dyrekcją szpitala oraz lekarzami i pielęgniarkami, poinformowała, że uchyli decyzję wojewody mazowieckiego. Kopacz podkreśliła, iż wojewoda miał rację, zamykając dwa oddziały, ale od tego czasu diametralnie zmieniła się sytuacja w placówce i personel jest gotowy znowu przyjmować i leczyć chorych.

Minister nie kryła zadowolenia, że lekarze dali jej słowo honoru, iż nie powtórzy się już sytuacja sprzed miesiąca, gdy odmówili pracy. Ale ostrzegła też pracowników szpitali w całym kraju, że jeśli zdecydują się oni na taki sam krok jak ich koledzy przed świętami w Radomiu, to oddziały będą zamykane. – Nie ma przyzwolenia na tego rodzaju akcje, gdziekolwiek by to nie było, nie tylko w Radomiu – stwierdziła Ewa Kopacz. – Będzie to ostrzeżenie dla wszystkich lekarzy, nie będzie litości dla żadnego oddziału czy szpitala – podkreśliła.

Minister odniosła jeszcze jeden „sukces”: doprowadziła do skłócenia radomskich lekarzy z przewodniczącym Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztofem Bukielem. OZZL poparł marcowy protest radomskich medyków, kilka dni temu Bukiel zapowiedział również, że związek skieruje pismo do prokuratury o sprawdzenie, czy premier Donald Tusk nie naciskał na wojewodę mazowieckiego w sprawie likwidacji oddziałów. – Odcinamy się od decyzji władz OZZL – oświadczył zastępca ordynatora chirurgii Bogusław Drotlef.

Krzysztof Bukiel uznał, że składając takie „czołobitne deklaracje”, radomscy lekarze walczą po prostu o miejsca pracy. Ale związek będzie dążył do wyjaśnienia tej sprawy, choćby po to, aby podobne przypadki nie miały miejsca gdzie indziej w Polsce.

Jednak decyzja minister Kopacz tylko częściowo załatwia problem chirurgii i onkologii. Kilka dni po decyzji wojewody mazowiecki oddział NFZ poinformował o zerwaniu ze szpitalem w Radomiu kontraktu na świadczenie usług przez oba oddziały. Pieniądze zarezerwowane dla Radomia mają pójść na kontrakty dla innych placówek w regionie. Co więcej, szefowie Funduszu podkreślali, że nawet jeśli minister zdrowia przywróci oddziały, to NFZ nie będzie nawet podejmował rozmów o przywróceniu kontraktu, gdyż placówka w Radomiu jest niewiarygodna jako świadczeniodawca usług medycznych. Dyrektor Luiza Staszewska przekonuje, że skoro decyzja wojewody nie była prawomocna, to i zerwanie kontraktu jest również nieprawomocne. Czy tę argumentację podzieli NFZ? W przeszłości nieraz już bywało, iż Fundusz niezbyt liczył się z decyzjami, jakie zapadały w Ministerstwie Zdrowia, zwłaszcza w sprawach finansowych.


Krzysztof Losz, Radom
drukuj