Obama będzie naciskał na Hollande´a

Rozpoczynający się w Camp David szczyt G8 – najbogatszych państw
świata i Rosji – ma być jednym z najważniejszych tego typu spotkań światowych
liderów od roku 1974, kiedy to doszło do kryzysu naftowego. Politycy mają nie
ograniczać się do wygłaszania pustych deklaracji, ale podjąć konkretne decyzje w
sprawie walki z kryzysem.

"Nawet w 2009 roku, mniej niż sześć miesięcy po tym jak Stany Zjednoczone
zostały zmuszone do dofinansowania Wall Street, a ekonomia znalazła się w
najgorszej sytuacji od czasu Wielkiej Depresji, na szczycie G8 uzgodniono, że
należy przeznaczyć 22 miliardy dolarów na wsparcie funduszy żywieniowych. Kiedy
członkowie najbogatszych państw świata spotkają się obecnie, będą zmuszeni do
zweryfikowania ustaleń tamtych szczytów. Pomaganie farmerom w Afryce może okazać
się bardzo trudne, kiedy konieczne będzie zaoszczędzenie każdego centa, który
może się przydać w Europie" – napisała tuż przed rozpoczęciem szczytu
publicystka magazynu "Time" Jay Newton-Small.

Jak podkreśla ten jeden z najpoczytniejszych tygodników za oceanem, wcale nie
jest tak, że Europa nie jest wystarczająco bogata, aby nie poradzić sobie sama z
kłopotami finansowymi, jednak w związku z zamieszaniem na scenach politycznych
wielu państw Unii Europejskiej obecne ustalenia szczytu będą szczególnie
istotne. Gazeta podkreśla, że w takich krajach jak Francja, Wielka Brytanii,
Włochy, Irlandia, Dania, Hiszpania czy Portugalia doszło do zmian władz,
ponieważ ich przywódcy zamiast starać się reformować swoje kraje za wszelką
cenę, starali się ocalić swoje stanowiska. A w najbliższym czasie, zauważa "Time",
swoje fotele mogą stracić także kanclerz Niemiec Angela Merkel oraz prezydent
USA Barack Obama. Według tygodnika, obecny szczyt jest ostatnią szansą dla szefa
Białego Domu, aby przekonać europejskich liderów do swoich pomysłów radzenia
sobie z kryzysem gospodarczym i ratowania Starego Kontynentu.

Waszyngton będzie naciskał na francuskiego prezydenta Fran÷ois Hollande´a,
aby rozważył wprowadzenie w swoim kraju krótkoterminowych pakietów stymulujących
na wzór tych zaaplikowanych przez Obamę amerykańskiej gospodarce. Ale Paryż
chciałby uniknąć zaciągania dodatkowych długów. Jako jeden ze swoich priorytetów
lewicowy prezydent wskazał obniżenie krajowego deficytu z 4,4 proc. PKB do 3
procent. Biały Dom niepokoi także deklaracja Hollande´a o jak najszybszym
wycofaniu francuskich żołnierzy z Afganistanu. W ocenie "Time´a", Obama będzie
"prosił, a może nawet błagał" prezydenta Francji, aby wstrzymał się z
podejmowaniem takiej decyzji. "Obama potrzebuje nie tylko wojsk, ale również
pieniędzy z Francji, a także innych państw G8, aby skutecznie sfinansować
tworzenie afgańskich sił bezpieczeństwa, po tym jak większość kontyngentu NATO
wycofa się z tego kraju w 2014 roku" – czytamy w gazecie.

Równie palącym tematem jest sytuacja w Syrii. Media powątpiewają, czy szczyt
w Camp David stanie się przełomowy i doprowadzi do zaprzestania blokowania
rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przez Rosję i Chiny, która mogłaby pozwolić na
lepszą ochronę ludności cywilnej Syrii, jednak są przekonane, że temat ten
będzie przedmiotem debaty. Podobnie jak mnóstwo równie ważnych, choć spychanych
nieco na dalszy plan tematów, takich jak: amerykańska tarcza antyrakietowa w
Europie, potencjał nuklearny Iranu i Korei Północnej czy też rezygnacja z
udziału w szczycie prezydenta Rosji Władimira Putina niemal w ostatniej chwili.

Łukasz Sianożęcki

drukuj