O co chodzi płk. Zawadce?

Z gen. Romanem Polką, dowódcą GROM w latach 2000-2004 i w roku 2006, rozmawia Paweł Tunia

Odejście płk. Zawadki bardzo komplikuje sytuację w jednostce?

Na razie nie wiem, czy ta rezygnacja jest przyjęta, i nie znam jej
powodów. Mam nadzieję, że nie są to kwestie personalne czy osobiste, bo
byłoby to co najmniej niegodziwością, a na pewno niehonorowo, podać się
do dymisji tylko dlatego, że starszy kolega, poprzedni dowódca GROM,
awansował na stanowisko dowódcy wojsk specjalnych, jak podają media.
Jeśli nie są to kwestie tylko personalno-ambicjonalne, to chciałbym,
żeby chociaż temu pułkownik zaprzeczył, jeśli już nie chce mówić o
powodach odejścia. Nie rozumiem podłoża tego, co się stało. Chciałbym
usłyszeć od płk. Zawadki, dlaczego podjął taki krok. Tego typu sytuacje i
napięcia nie powstają z minuty na minutę. Taka jednostka jak GROM
powinna być traktowana i monitorowana w sposób szczególny, a gwarancję
tego daje pełne podporządkowanie jednostki GROM dowództwu wojsk
specjalnych.

Sytuacja jednostki nie jest stabilna. Czy wpłynie to na osłabienie jej wartości bojowej?

W szeregach dowództwa wojsk specjalnych jest obecnie trzech byłych
dowódców GROM, tj.: płk Piotr Patalong, płk Jerzy Gut i płk Tadeusz
Sapierzyński. GROM jest dowodzony przez fachowców, przez specjalistów
wysokiej klasy, i czas, kiedy sztab generalny ingerował w jego sprawy, a
nie było tam żadnego specjalisty w zakresie działań specjalnych, mamy
już za sobą. Dotychczas tak się szczęśliwie działo, że GROM się rozwijał
także poprzez takie burze, po których przychodziła cisza i okazywało
się, że jednostka jest mocniejsza niż wcześniej. Jej siłą są jej
żołnierze, którzy z poświęceniem wykonują zadania poza granicami kraju.
Myślę, że przede wszystkim ze względu na nich nie powinno się wywoływać
tej burzy, a jeśli już się odchodzi, to trzeba podać rzeczywiste powody.
W przypadku niedomówień sytuacja staje się nieciekawa i nie jest to w
porządku wobec żołnierzy GROM. Jednostka miała już takie punkty zwrotne.
Mam nadzieję, że i po tym będzie się rozwijała, tym bardziej że
perspektywy rozwoju są bardzo duże. Zaproszono ją do elity NATO wraz z
dowództwem wojsk specjalnych, które jest doceniane przez naszych
sojuszników.

Na czym polega zaproszenie do NATO?

Zaproszenie polega na tworzeniu specjalnych relacji z Amerykanami i
Brytyjczykami. One są realizowane w ramach paktu NATO. Sam je budowałem
m.in. w 2006 r., kiedy byłem w ministerstwie obrony Wielkiej Brytanii,
kiedy spotykałem się z dowódcami sił specjalnych brytyjskich i
amerykańskich. To były początki, w tej chwili etap rozwoju tych relacji
jest bardziej zawansowany. Na uroczystościach pogrzebowych śp. gen.
Włodzimierza Potasińskiego, dowódcy Wojsk Specjalnych, było wielu
przedstawicieli wojsk specjalnych, właściwie cała światowa elita, m.in. z
NATO, co jest dowodem poziomu tych relacji. Dlatego myślę, że te różne
problemy nie przeszkodzą procesowi rozwoju jednostki.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj