Norma to trzy nawiewniki

Z Piotrem Błaszczykiem, montażystą nawiewników, rozmawia Piotr
Czartoryski-Sziler

Jak ważna jest wentylacja w naszych mieszkaniach?
– W Polskiej Normie Wentylacji, czyli abecadle każdego kominiarza, już na samym
początku czytamy, że układ mieszkań powinien zapewniać wentylacyjne minimum,
czyli doprowadzać powietrze zewnętrzne do pokojów mieszkalnych i kuchni z oknem
zewnętrznym oraz usuwać zużyte powietrze przez kratkę wentylacyjną. Sama kratka
wentylacyjna to za mało. Jej zadaniem jest tylko usuwanie zużytego powietrza.
Ludziom jednak wmawia się, że jeśli mają kratkę, to mają wentylację. Kratka nie
wystarcza, potrzebne są nawiewniki, które dostarczą z zewnątrz powietrze do
pomieszczeń. Dopiero wtedy mamy pełen obieg wentylacyjny. Bez nawiewników kratka
przeważnie nic nie wyciąga, a wręcz zdarza się, że nadmuchuje powietrze od
sąsiada.

Dlaczego więc nie montuje się nawiewników albo czyni się to bardzo rzadko?
– W ten sposób oszczędza się na ludzkim zdrowiu i życiu. Osobiście spotkałem się
z sytuacjami, gdy prezes pewnej spółdzielni mieszkaniowej w Kielcach zlecił
mojej firmie montaż nawiewników w konkretnym mieszkaniu, ale tylko dlatego, że
śmiertelnie zatruł się tam człowiek czadem. Na pytanie: A co z innymi
mieszkaniami w tym bloku, usłyszałem odpowiedź: "W innych nie ma problemu". Nie
ma problemu, bo ludzie żyją. Jest to szokujące, ale tak to wygląda w
rzeczywistości. Prezes tej spółdzielni mieszkaniowej wie, że w każdym mieszkaniu
są termy i kuchenki gazowe i że brakuje w nich nawiewników, lecz nie widzi
powodu, by je montować. Interwencja ma być tylko wtedy, gdy jest zgon. Dzięki
temu prezesi spółdzielni mieszkaniowych nie mają wydatków z funduszu
remontowego.

Co faktycznie dzieje się z tymi pieniędzmi?
– Fundusze remontowe to w większości dobrze oprocentowane lokaty, z którymi
mieszkańcy osiedli do końca nie wiedzą, co się dzieje. To są miliony złotych
złożone na koncie, które procentują w ciągu roku. Nie rozumiem, dlaczego te
fundusze nie są uruchamiane, skoro są tam naprawdę potężne pieniądze. Ostatnio
rozmawiałem z pewnym panem, który powiedział mi, że w jego spółdzielni
mieszkaniowej jest 4,5 tysiąca mieszkań. 70 zł w czynszu, który płacą
mieszkańcy, przeznaczone jest tam na fundusz remontowy, co daje miesięcznie sumę
315 tysięcy złotych. Po czterech miesiącach mamy już ponad 1,2 mln złotych.

W mieszkaniach regularne kontrole przeprowadzają kominiarze, którzy mają
obowiązek powiadomić o nieprawidłowościach w wentylacji.

– Praktyka jest taka – prezes spółdzielni mieszkaniowej ogłasza komunikat:
"Szukamy kominiarza". Gdy ten zjawi się w spółdzielni, sprawdza się go, czy jest
przydatny do pracy pod względem podpisywania wszystkiego jak leci. Taki
kominiarz często słyszy: "Albo pan pisze, że jest dobrze, czyli pan się podkłada
świadomie, albo znajdę sobie innego kominiarza, który mi to podpisze". Gdy
spółdzielnia ma załóżmy 2-3 tysiące mieszkań, a każda wizyta kominiarza to 30-50
zł, to generuje to konkretny przychód. Więc albo kominiarz ugnie się pod presją
prezesa, albo odchodzi z kwitkiem.

Ale przecież brak prawidłowej wentylacji w mieszkaniach, które posiadają
termy i kuchnie gazowe, może doprowadzić do zatruć ludzi tlenkiem węgla.

– Oczywiście. Gdy jest zima i mamy w mieszkaniu szczelne okna i termę, czyli
piecyk do grzania ciepłej wody w łazience, który wisi przeważnie nad wanną, a
wentylacja jest niesprawna – w ciągu trzech minut dochodzi do zgonu człowieka.
Przepis jest taki, że obok rury wyciągowej ze spalinami z piecyka powinien być
drugi kanał wentylacyjny, w razie gdyby coś się działo. Gdy nie ma w naszym
mieszkaniu prawidłowej wentylacji, w przypadku wytworzenia się podciśnienia
spaliny, które wylatują kominem, są zasysane z powrotem do środka. Spaliny mogą
dostawać się do łazienki także przez cegły, z powodu nieszczelności komina. Przy
podciśnieniu działa to jak włączony odkurzacz. Do oddychania jedna osoba
potrzebuje 8 metrów sześciennych powietrza na godzinę. Jeżeli w mieszkaniu jest
kilka osób, to po godzinie czy dwóch przy braku nawiewników oddychamy
powietrzem, które ma w sobie coraz więcej dwutlenku węgla. Prezesi spółdzielni i
kominiarze doskonale wiedzą, że ludzi trzyma się w mieszkaniach bez nawiewników
jak w termosach, bo przeważnie zamontowane w mieszkaniach okna są zbyt szczelne.
To standard, że wychodzi grzyb i jego rodniki powodują alergie, szczególnie u
dzieci. Kwestie wentylacji, jak mówiłem, podnosi się dopiero w przypadkach
zatruć tlenkiem węgla, wcześniej są one bagatelizowane.

Ile nawiewników wg Polskiej Normy Wentylacji powinno posiadać jedno
mieszkanie, a ile montuje się ich w rzeczywistości?

– Jako firma podwykonawcza od lat dostajemy zlecenia na zamontowanie tylko
jednego nawiewnika w mieszkaniu, który nie wystarcza. To jest wielka łaska, gdy
prezesi spółdzielni zgodzą się, by zamontować w mieszkaniu dwa nawiewniki z
pieniędzy z funduszu remontowego. Ten jeden nawiewnik montuje się na odczep, by
ludzie nie wnosili skarg. Tak jest zarówno w mieszkaniach bez instalacji
gazowych, jak i z termami i kuchniami gazowymi. A przecież metr sześcienny gazu
potrzebuje do spalenia 10 metrów sześciennych powietrza. Często spotykam
sytuacje, kiedy w łazience gaśnie płomyk w termach. Dzieje się tak z powodu
braku odpowiedniej ilości tlenu, bo ten jest wypalany przy podgrzewaniu wody.
Powietrze nie ma skąd się dostawać, więc płomień zwyczajnie gaśnie. Na jedno
mieszkanie przypadają średnio trzy nawiewniki.

Od czego zależy ich liczba?
– Polska Norma Wentylacji mówi o jednej wymianie powietrza w mieszkaniu na
godzinę. Na przykład w pomieszczeniu kuchennym z oknem zewnętrznym wyposażonym w
kuchnię gazową lub węglową przez mieszkanie ma przejść w ciągu godziny 70 metrów
sześciennych powietrza. Jeden nawiewnik, który montuję, wpuszcza na godzinę 25
metrów sześciennych powietrza, więc w tym momencie łamana jest Polska Norma
Wentylacji. Przyjmuje się, że w każdym oddzielnym pomieszczeniu z oknem
zewnętrznym powinien być jeden nawiewnik. Trzy nawiewniki to standard, którego
nikt jednak nie przestrzega.

Nieświadomi członkowie spółdzielni, którzy nie wiedzą, że należą im się te
trzy nawiewniki, są skazani na uchylanie okien, by te nie parowały. Ale przecież
w zimie nie można mieć ich stale otwartych, szczególnie przy małych dzieciach.

– Dokładnie. Nawiewniki są tak pomyślane, żeby nie wychładzać pomieszczenia. Te
z aprobatą techniczną są sprawdzone i mają określony przepływ powietrza na
godzinę, tak jak mówiłem, nie więcej niż 25 metrów sześciennych. Gdy będzie
podmuch wiatru lub mocne podciśnienie, taki nawiewnik będzie w tym momencie
przymykał przepływ powietrza i utrzymywał równomierną wentylację. Montażem
nawiewników zajmuję się od ośmiu lat. Zakładam je w domach, na osiedlach, w
biurach, przedszkolach, etc. i wiem, że to po prostu działa. Sam mam u siebie w
mieszkaniu trzy nawiewniki. Od chwili, gdy je założyłem, nie mam w mieszkaniu
wilgoci, która wcześniej pojawiała się bardzo często.

Niemontowanie nawiewników lub zakładanie niewystarczającej ich liczby to
oszczędzanie na ludzkim zdrowiu i życiu. Jak duża jest skala tego zjawiska?

– Moja firma znajduje się pod Kielcami, ale montuję nawiewniki od Płońska aż po
Rzeszów. Jestem często w Tomaszowie Mazowieckim, Warszawie, Grójcu i widzę, że
niemontowanie nawiewników to standard. Dwa tygodnie temu moja firma skończyła
zakładanie nawiewników w czterech budynkach w Warce, gdzie deweloper ich nie
założył. Instalację zlecił nadzór budowlany, bo po drugim sezonie zimowym w
połowie mieszkań pojawił się grzyb. W Warszawie w nowych budynkach dopiero
zaczynają pojawiać się nawiewniki, ale odsetek tych, które ich nie mają, wciąż
jest zatrważający, bo to aż około 98 procent. Polska Norma obowiązuje już 27
lat, przy czym poprawka o nawiewnikach AZ3 została dodana w lutym 2000 roku.
Jest w niej wyraźny zapis, że dopływ powietrza do mieszkań ma być przez
nawiewniki powietrza. Mimo to przez lata nie montowało się nawiewników, bo
producenci okien starali się obejść tę poprawkę.

W jaki sposób?
– Zapis z 2000 roku mówi, że dopływ powietrza zewnętrznego do pomieszczeń
powinien być zapewniony w sposób podany w podpunktach a lub b. Podpunkt a
wyraźnie mówi, że w przypadku zastosowania okien charakteryzujących się
współczynnikiem przenikania powietrza mniejszym niż 0,3 metra sześciennego muszą
być nawiewniki powietrza. Intencją Ministerstwa Infrastruktury było, żeby
zaczęto montować nawiewniki w każdym oknie, podano więc parametr 0,3, w którym
mieściły się wszystkie okna. Producenci okien obeszli go w następujący sposób.
Wycieli kawałek uszczelki w oknie i parametr 0,3 zrobił się nagle 0,31, 0,32 aż
do 0,35 – w zależności od tego, ile tej uszczelki wycięto. Takie okno zawieźli
do Instytutu Techniki Budowlanej, ten sprawdził szczelność okna i podał
parametr: to okno ma parametr 0,33, więc nie ma potrzeby dawania do niego
nawiewników.

Ten stan się utrzymuje?
– 6 listopada 2008 roku minister infrastruktury wydał rozporządzenie, które
weszło w życie 1 stycznia 2009 roku. Czytamy w nim: "W budynku mieszkalnym
zamieszkania zbiorowego lub użyteczności publicznej współczynnik infiltracji
powietrza dla otwieranych okien i drzwi balkonowych powinien wynosić nie więcej
niż 0,3". W ten sposób zamknięto tę furtkę producentom okien. Muszę jednak
stwierdzić, że od tamtego czasu do dziś nie widzę nigdzie masowej produkcji
okien z nawiewnikami, co występuje na przykład w Anglii, Szwecji czy Francji. U
nich okno składa się z ramy, okucia, szyby, klamki i nawiewnika. Wymogły to
tamtejsze firmy ubezpieczeniowe, które gdyby działały u nas prężnie,
przycisnęłyby naszych producentów okien. U nas nadal omijana jest Polska Norma
Wentylacyjna. Robią to zarówno producenci okien, jak i administratorzy osiedli
czy prezesi spółdzielni.

Kto może wywrzeć na nich presję?
– Kominiarze mają uprawnienia do tego, by zalecić właścicielom mieszkania
zamontowanie w ciągu tygodnia nawiewników, gdy w lokalu jest kuchnia gazowa. Gdy
po tygodniu wrócą do mieszkania i zobaczą, że nawiewników nie ma, mają obowiązek
zadzwonić do gazowni i to zgłosić. Gazownia zwykle odcina wtedy gaz w
mieszkaniu. Gdy mieszkanie nie jest własnościowe, tylko spółdzielcze, winę za
brak nawiewników ponosi jej prezes.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj