Nominacja „Warszyca” to docenienie środowiska walczącego o niepodległość
Z Antonim Macierewiczem, posłem PiS, rozmawia Marcin Austyn
Trzeba było wielu starań, by doczekać się pośmiertnego awansu kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” na stopień generała brygady.
– Jednak mogę dziś z satysfakcją powiedzieć, że się udało. Chociaż z wielkim zdziwieniem i bólem przyjmowałem przeciwdziałania wobec tych wysiłków, które wydawały mi się oczywistym i naturalnym spłaceniem zobowiązania, jakie mamy wszyscy wobec „Warszyca” i całego środowiska w Polsce, które on reprezentuje. Bo przecież tu nie chodzi tylko o jego osobę, ale o wszystkich tych, którzy walczyli u jego boku. To nie tylko żołnierze Polski Podziemnej, ale i społeczeństwo polskie, które wówczas ich wspierało. Ta nominacja jest wyrażeniem po latach należnej im wszystkim wdzięczności. Jest to także bardzo jasne pokazanie, do jakiej tradycji obecnie nawiązują państwo polskie i Naród polski i z jaką tradycją wiążemy nadzieje na przyszłość.
W Pana ocenie, nadanie tej nominacji wstrzymywane było wyłącznie przez niechęć Ministerstwa Obrony Narodowej?
– Nie ma wątpliwości, że administracja reprezentowana przez pana Bogdana Klicha jako ministra obrony i Donalda Tuska jako premiera, sprzeciwiała się tej inicjatywie tak długo, dopóki temat nie został podjęty publicznie.
Włożyli Państwo wiele wysiłku w to, by doprowadzić do tej nominacji, były to m.in. akcja zbierania podpisów, apel…
– Rzeczywiście, podjęliśmy ten wysiłek, ale on nie miałby żadnego skutku, gdyby nie medialne pośrednictwo i wsparcie ze strony „Naszego Dziennika”, Telewizji Trwam i Radia Maryja.
Dlaczego MON blokowało tę nominację?
– Formalnoprawnym zastrzeżeniem resortu była – błędna zresztą – interpretacja przepisów. Tak naprawdę chodziło jednak o to, że część wyższych wojskowych nadal odwołuje się do tradycji PRL-owskiej i odrzuca tradycję niepodległościową. Z pewnością istotną rolę odegrał tutaj fakt, o którym się zapomina, że na terenie działania „Warszyca” władzę komunistyczną i sowiecką reprezentował wówczas zwalczający oddziały niepodległościowej partyzantki Wojciech Jaruzelski. Myślę, że to miało znaczenie dla tej części generalicji pracującej w aparacie MON, która identyfikuje się z Jaruzelskim i w związku z tym obawia się zakwestionować wszystko to, co jest sprzeczne z jego dorobkiem, doświadczeniami i jego służbą na rzecz Sowietów.
„Warszyc” zostanie jednak doceniony…
– Cieszymy się z tej nominacji. Traktujemy ją jako podziękowanie dla „Warszyca” i jego żołnierzy. Jednak w tym miejscu wyrazy wdzięczności należą się też prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu, który uznał zasadność tej nominacji, dla ministra Aleksandra Szczygły, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, który wydał w tej sprawie pozytywną opinię i dla wszystkich tych, którzy działają na rzecz przywrócenia tradycji niepodległościowej. Ziemia piotrkowska i radomska to ziemia ludzi, którzy naprawdę dużo zapłacili w latach 40. i 50. za wierność tradycji niepodległościowej. Tak dużo, że później w początkach lat 90. dominowały tam środowiska lewicowe. Ci, którzy walczyli o niepodległość, zostali zepchnięci na margines, byli poddani represjom i długo przez środowiska wywodzące się z PRL trzymani w ryzach. Zresztą te środowiska po dziś dzień mają tak wielki wpływ, że pozwoliły sobie na publikację przeciwną nadaniu „Warszycowi” awansu. Używano różnego rodzaju pretekstów, aby zatrzymać tę nominację. Argument stanowił nawet fakt, że wśród ludzi „Warszyca” była agentura, dzięki której został w końcu ujęty, ale to nie może rzutować na jego bohaterstwo.
Dziękuję za rozmowę.
