Nisztor doczytał w ostatniej chwili

Wczorajsza "Rzeczpospolita" przynosi artykuł Piotra Nisztora pod tytułem
"Tajemnica zasilania rządowego Tu-154M". W internetowym wydaniu gazety tekst
zamieszczono pod nagłówkiem "Z ostatniej chwili". Można by pomyśleć, że rzecz
dotyczy jedynego, obecnie czynnego tupolewa polskich Sił Powietrznych o numerze
bocznym 102. Sama myśl, że ulega on poważnej awarii albo nawet katastrofie, musi
wzbudzić przerażenie i wywołać rozmaite spekulacje.

Ale Nisztorowi chodzi o tupolewa, którego nieszczęście już spotkało ponad rok
temu. I od tego czasu zajmują się nim tysiące znawców i miliony obserwatorów.
Rosyjski MAK mógł zajmować się tym bezpośrednio, mając do dyspozycji lotnisko,
wrak, czarne skrzynki itd. Znacznie mniej możliwości ma komisja ministra Jerzego
Millera i polska prokuratura. Pozostali zainteresowani muszą sobie radzić
pośrednio, bez oficjalnych materiałów i profesjonalnych środków technicznych. I
wielu takie próby podejmuje.
Na przykład "Nasz Dziennik" pisał 14 lutego, czyli miesiąc po opublikowaniu
raportu MAK, na temat stwierdzenia tegoż dokumentu na stronie 119 (wersja
rosyjska) o zaniku zasilania układu sterowania lotem FMS, potocznie zwanego
komputerem pokładowym. Przy pomocy ekspertów próbowaliśmy zinterpretować i
przedstawić czytelnikom możliwe wyjaśnienie tego fenomenu. Rzeczywiście, to
bardzo zagadkowe, dlaczego ten kluczowy układ elektroniczny przestał pracować,
gdy samolot znajdował się jeszcze około 60 metrów nad ziemią (wynika tak z
fragmentów wykresów FDR) i 15 względem poziomu pasa startowego. Uprawdopodobnia
to hipotezę, że z samolotem działo się coś złego, zanim uległ zniszczeniu
wskutek zderzenia z ziemią. Z drugiej strony to zbyt mało, aby dać wiarę
spekulacjom na temat wybuchu lub rozpadu samolotu, gdy był jeszcze w powietrzu.
Nie można wykluczyć także błędu MAK w odczytaniu zapisów rejestratorów.
Dlaczego przypominam tę sprawę, dotyczącą jednego z wielu aspektów katastrofy? A
dlatego, że i pan Nisztor ma ambicję niezależnego badania przyczyn smoleńskiej
tragedii. Jest nawet współautorem książki, reklamowanej jako "cała prawda o
katastrofie smoleńskiej". Ja nie odważyłbym się tak napisać nawet o wydarzeniu,
którego byłbym świadkiem. A już szczególnie o takim wydarzeniu.
Tak więc próżność pana Nisztora została ukarana, a przynajmniej obnażona. I
to… przez niego samego. Bo okazuje się, że jednak w swojej książce razem z
Krzysztofem Galimskim nie zdołali odkryć "całej prawdy" i trzeba na łamach
"Rzeczpospolitej" jeszcze sporo dodać pod hasłem "Analizy". Okazuje się, że
"odkrycie" Piotra Nisztora dotyczy właśnie kwestii zasilania komputera
pokładowego rozbitego tupolewa, a dociekliwy redaktor wpadł na jej trop nie
dzięki wnikliwej lekturze raportu MAK, ale wypowiedzi posła Antoniego
Macierewicza, którego cytuje jeden z tygodników.
"Analityk" dziennika nie wnosi niczego nowego do tego, co można przeczytać od
stycznia w rosyjskim źródle i co jest od dawna komentowane w zajmujących się
poważnie katastrofą mediach. Wydaje się więc, że ta "analiza" jest bardziej
polityczna niż lotnicza, bo w mniejszym stopniu dotyczy instalacji elektrycznej
tupolewa, w większym – reakcji, wypowiedzi, poglądów itd.
Natomiast zgodzić się wypada z autorem "analizy", gdy mówi o małej wiarygodności
raportu MAK i zwraca uwagę, że "nie istniała możliwość skonfrontowania zawartych
w nim informacji z dokumentami źródłowymi". Nisztor pisze, iż czeka na raport
komisji Jerzego Millera, i wzywa do ostrożności. Jakże to chwalebne nawrócenie
kogoś, kto mętnymi i nieudokumentowanymi tezami swojej książki, a także
szeregiem artykułów i wypowiedzi walnie przyczynił się do spotęgowania chaosu
informacyjnego na temat katastrofy smoleńskiej. Czyżby odnoszący sukcesy w
wykrywaniu afer gospodarczych dziennikarz śledczy "Rzeczpospolitej" nie
wiedział, co to znaczy "wrzutka"?
Może więc lepiej zamilknąć, przynajmniej do czasu, gdy znajdzie się odpowiedź na
jakieś poważne pytanie dotyczące Smoleńska, choćby nawet nie od razu, postawione
w tytule książki Nisztora: "Kto naprawdę ich zabił?".

 

Piotr Falkowski

drukuj