Nikaragua chroni życie

Mimo ataków ze strony światowych organizacji prawo Nikaragui od kilku miesięcy chroni ludzkie życia od chwili poczęcia. Jednogłośna decyzja tamtejszego parlamentu zniosła bowiem jedyny przypadek dopuszczający dotąd przerywanie ciąży, a mianowicie tzw. aborcję terapeutyczną. Zgodnie z nową ustawą, za zabicie dziecka poczętego grozi kara 20 lat więzienia. To więcej niż uczynił dotychczas w tej sprawie polski parlament.

Zanim doszło do głosowania, w walkę o prawo człowieka do życia od chwili poczęcia włączyło się całe społeczeństwo Nikaragui. Kilkaset tysięcy osób wzięło udział w marszu życia, przynosząc petycję podpisaną przez 290 tys. obywateli Nikaragui popierających całkowitą ochronę życia przez prawo stanowione.

Batalii o życie towarzyszyły ogromne naciski ze strony przedstawicieli… Unii Europejskiej. Najbardziej spektakularna była chyba wypowiedź Marca Litvine”a, przedstawiciela UE w Nikaragui, który zagroził, że Unia wstrzyma pomoc ekonomiczną dla tego kraju, jeśli zakaże on aborcji. Litvine, zwracając się do nikaraguańskich parlamentarzystów, argumentował, że w opinii Unii legalizacja aborcji jest „związana z programami pomocowymi zwalczającymi ubóstwo, a także z prawami kobiet”. Poważnymi sankcjami groziły również Światowa Organizacja Zdrowia, proaborcyjna grupa Katolicy za Wolnym Wyborem. Ta ostatnia została swego czasu skrytykowana przez przewodniczącego Konferencji Biskupów Stanów Zjednoczonych ks. bp. Josepha Fiorenza. – Używanie określenia „katolicki” dla działalności skierowanej przeciwko życiu ludzkiemu i służącej ośmieszaniu Kościoła stanowi nie tylko obrazę katolików, ale także wszystkich, którzy pragną uczciwości i szczerości w dyskusji publicznej – mówił ksiądz biskup.

Przed samym głosowaniem w sprawie zakazu aborcji w nikaraguańskim parlamencie przedstawiciele UE przyłączyli się do listu otwartego zainicjowanego przez reprezentantów ONZ. Dokładnie 20 października 2006 r. do Eduardo Gomeza, przewodniczącego zgromadzenia narodowego, trafił list, pod którym podpisała się grupa ambasadorów, w tym ambasador i szef delegacji UE w Nikaragui Francesco Mosca. „Takie oświadczenie przedstawiciela UE jest rażącym pogwałceniem niezawisłej decyzji podjętej przez nikaraguańskich ustawodawców. Jest także pogwałceniem zasad przyznawania pomocy Unii Europejskiej. W systemie UE nie ma żadnej podstawy prawnej dla wywierania tego rodzaju nacisku” – czytamy w interpelacji do Komisji Europejskiej, jaką złożył w ubiegłym tygodniu poseł do PE Konrad Szymański (PiS).

W swoim liście Szymański stawia szereg pytań: Czy oświadczenie pana Litvine”a odzwierciedla pozycję Komisji Europejskiej? Czy szef Delegacji reprezentującej Komisję Europejską w państwie trzecim posiada mandat Komisji Europejskiej do wydawania w jej imieniu oświadczeń popierających przerwanie ciąży? Czy Komisja Europejska podziela opinię, iż aborcja powinna być bezpieczna, legalna, ogólnie dostępna i wykonywana przez profesjonalistów, w związku z walką z ubóstwem oraz chorobami z nią związanymi w krajach rozwijających się?

Komisja Europejska ma na odpowiedź 6 tygodni. Jednak już dziś europoseł przyznaje, że zna odpowiedź. – Unia nie ma w sprawie aborcji nic do gadania ani w państwach członkowskich, a tym bardziej w państwach trzecich – tłumaczy.

Aneta Jezierska
drukuj