Nienawiść bierze się z niewiedzy
Z dr. Pawłem Sajdkiem, indologiem-sanskrytologiem z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, rozmawia Maria Popielewicz
W Indiach od kilkunastu dni dochodzi do strasznych ataków na chrześcijan. Jednak sytuacja chrześcijan w wielu miejscach w tym kraju jest trudna od dawna. Czy mógłby Pan Doktor wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje, z czego wynika ta nienawiść do chrześcijan?
– Wrogość i nienawiść z reguły biorą się z niewiedzy. Nie ma nic w hinduizmie, co kazałoby jego wyznawcom nienawidzić chrześcijan. Chrześcijanie w Orissie nie czynią też nic takiego, co usprawiedliwiałoby agresję hindusów wobec nich. Trzeba sobie przypomnieć, jak potraktowano początkowo Matkę Teresę, zanim poznano ją bliżej i zaakceptowano.
Do ignorancji dochodzi zwykle substytut wiedzy, który nazywamy stereotypem. Należy zapytać, jak postrzegane jest chrześcijaństwo przez miliony hindusów, którzy nie mają o nim w rzeczywistości zielonego pojęcia. Państwo indyjskie nie jest państwem hinduskim, jest państwem świeckim, czym zresztą często się chlubi. Świeckość przyniosła Indiom zjawiska wcześniej nieznane: wolność zabijania dzieci poczętych, walkę z rodziną wielodzietną itp. W oczach przeciętnego, niewykształconego hindusa, który zwykł każdemu człowiekowi przypisywać jakąś „dharm” (religię), te nowości przyszły z Zachodu, a Zachód jest w jego pojęciu chrześcijański. Obawiam się, że fundamentalizm hinduski (jest to zresztą określenie bardzo błędne, bo agresja i nietolerancja religijna w żaden sposób nie wywodzą się z „fundamentów hinduizmu”) ma bardzo podobne źródła do fundamentalizmu islamskiego – antyokcydentalizm.
Przemoc nie ustaje, najbardziej cierpią osoby duchowne i siostry zakonne, dlaczego tamtejsze władze nie reagują? Dlaczego policja nie chroni katolickich świątyń, klasztorów?
– Widać stoją za tym pieniądze. Władze i policja potrafią wykazać wiele wstrzemięźliwości, kiedy im się za to zapłaci. Nie tylko w krajach azjatyckich.
Jaka jest według Pana Doktora szansa na poprawienie sytuacji?
– Usunięcie źródła, czyli ignorancji. Chrześcijanie muszą się stać widoczni jako wyznawcy Chrystusa, a nie jako przedstawiciele obcej cywilizacji. Tak jak Matka Teresa. Mówiąc krótko – potrzebne jest świadectwo chrześcijańskie. Musi nadejść czas, kiedy w Indiach chrześcijaństwo zacznie być kojarzone ze świętością, a nie z jednej strony z władzą Anglików, z drugiej – z permisywizmem moralnym. Kto zna bollywoodzką twórczość filmową, zdaje sobie sprawę, jak mało w Indiach wie się o chrześcijaństwie i jakie panują stereotypy na jego temat. Bohaterka filmu, która jest chrześcijanką, to zwykle młoda, bardzo „wyzwolona” dziewczyna z bogatego domu. Hinduska dziewczyna jest z reguły skromna, czysta i posłuszna rodzicom.
Dziękuję za rozmowę.
