Niedziela świętowana
3 marca po raz pierwszy obchodzony był Międzynarodowy Dzień Wolnej Niedzieli. Zapewne takie święto byłoby niepotrzebne, gdyby nie to, że niedziela przestała być dniem wolny od pracy, co dotyczy zwłaszcza handlu.
Pomysł Międzynarodowego Dnia Wolnej Niedzieli narodził się w Niemczech i Austrii. A 3 marca jest związany z edyktem cesarza Konstantyna Wielkiego, który 3 marca 321 roku ogłosił każdą niedzielę dniem wolnym od pracy. Zgodnie z wolą cesarza w tym dniu ludzie mieli powstrzymywać się od wykonywania pracy, co początkowo nie dotyczyło rolnictwa. Edykt bardzo szybko się upowszechnił i niedziela stała się dniem wolnym od pracy w całym świecie chrześcijańskim.
Paradoksalnie, w obecnych czasach, gdy tak cenną rzeczą stał się wolny weekend, coraz częściej zapomina się o świątecznym charakterze niedzieli. Nikt nie kwestionuje potrzeby pracy w te dni szpitali, policji, straży pożarnej czy elektrowni, ale znakiem czasów w Polsce stały się niedzielne zakupy, gdy często całe rodziny spędzają wiele godzin w centrach handlowych. A rzesze klientów muszą obsłużyć tysiące pracowników. Świętowanie Wolnej Niedzieli ma przypominać, jaki powinien być prawdziwy charakter tego dnia.
Za wolną niedzielą
Powoli jednak świadomość ludzi jest zmieniana, czego dowodem są akcje społeczne w rodzaju „Sojuszu na rzecz wolnej niedzieli”. Pierwsza taka inicjatywa miała miejsce w Austrii, potem taki sojusz zawarto w Niemczech, a w tym roku stało się to w Polsce. Wszędzie do porozumienia przystępują związki zawodowe, przedsiębiorcy, których wspiera także Kościół.
W Austrii w propagowanie tej idei włączyła się m.in. Organizacja Rodzin Katolickich (KFÖ). Jej członkowie podczas publicznych wystąpień podkreślali, że wolna od pracy niedziela to bardzo istotny element budowania prawidłowych relacji społecznych, rodzinnych i religijnych. – To przede wszystkim dzieci potrzebują regularnego rytmu życia, a niedziela to często jedyny dzień w tygodniu, który rodzice mogą spędzić razem z dziećmi – powiedział Johannes Fenz, przewodniczący KFÖ.
Niestety, niedziela w całej Europie zaczyna tracić swój wyjątkowy charakter. Głównie dotyczy to sektora handlu i usług, gdzie nad interesem pracowników supermarketów i innych sklepów górę zaczyna brać wąsko pojęty interes konsumentów. W Polsce, gdzie praca w niedzielę jest traktowana w takich placówkach jako coś normalnego, wiele osób nie widzi problemu. Natomiast już w Austrii czy Niemczech, gdzie próbuje się walczyć z tradycją zamykania sklepów w niedziele i święta, problem staje się coraz poważniejszy, bo i coraz skuteczniejsze okazują się lobbingowe działania wielkich sieci handlowych. Austriacy obawiali się, że u nich dobrym pretekstem do otwarcia sklepów w niedziele będą zbliżające się piłkarskie mistrzostwa Europy. Ale udało się jednak osiągnąć kompromis, który w znacznym stopniu uwzględniał racje przeciwników niedzielnego handlu. Ustalono, że podczas Euro 2008 sklepy mogą być otwarte tylko od 12.00 do 18.00, ale pracodawca nie może nikogo zmusić do przyjścia do sklepu – handlować będą jedynie ochotnicy, i to pod warunkiem, że dostaną podwójne wynagrodzenie, a poniedziałek będzie dla nich wolnym dniem, za który pracodawca zapłaci im normalną stawkę.
Bronimy niedzieli
W Polsce „Przymierze na rzecz wolnej niedzieli” działa stosunkowo krótko, bo zostało podpisane na początku lutego przez 21 przedstawicieli związków zawodowych, stowarzyszeń pracodawców, związków zawodowych, organizacji pozarządowych, takich jak: Instytut Studiów nad Rodziną w Łomiankach, Polski Związek Kobiet Katolickich, Polskie Stowarzyszenie Chrześcijańskich Przedsiębiorców. Do akcji jako obserwatorzy włączyły się także: Akcja Katolicka Archidiecezji Warszawskiej, Stowarzyszenie Civitas Christiana, Polska Federacja Stowarzyszenie Rodzin Katolickich oraz Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi.
Polskie „Przymierze” chce prowadzić szereg kampanii społecznych, aby przekonać ludzi do pełnego świętowania niedzieli, co wiązałoby się naturalnie z zamknięciem w tym dniu sklepów. – Jeśli udałoby się zmienić mentalność ludzi, to być może skuteczne okazałyby się naciski na polityków, aby wprowadzili ustawowy zakaz handlu w niedzielę – mówi Grzegorz Bednarkiewicz, właściciel kilku sklepów odzieżowych. – Teraz jestem zmuszony otwierać sklepy także w niedzielę, bo mamy wtedy połowę tygodniowego utargu. Gdyby jednak niedziela była dniem wolnym dla moich pracowników, to klienci przyszliby do nas w sobotę lub w środku tygodnia – dodaje.
W tym roku Międzynarodowy Dzień Wolnej Niedzieli nie był obchodzony z wielką pompą, większość mediów nawet go nie zauważyła, ale ponieważ idea wolnych niedziel w Europie stale się rozszerza, to i to się zmieni. Najlepiej jednak byłoby, gdyby takiego święta nie trzeba było ogłaszać, bo jeśli przypomina się ludziom o tym, czym powinna być niedziela, to znaczy, że nie najlepiej jest z kondycją moralną naszego społeczeństwa.
KL
