Niech rząd nie podpisuje aneksu

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński wezwał do "podjęcia
walki" i niepodpisywania z Rosjanami wynegocjowanego już aneksu do umowy gazowej
zakładającego wydłużenie dostaw aż do 2037 roku. W jego ocenie, umowa ta
pociągnie za sobą daleko idące skutki polityczne i ekonomiczne. Były premier
dopytywał w Sejmie rząd, dlaczego forsuje niekorzystną dla naszego kraju umowę z
Rosjanami, nawet wbrew stanowisku Unii Europejskiej. Wicepremier Waldemar
Pawlak, który bronił wynegocjowanych zapisów aneksu, nie wykluczył wczoraj, iż
czas obowiązywania umowy może wcale nie zostać teraz wydłużony.

Sejm na wniosek klubu PiS zapoznał się z informacją rządu w sprawie umowy na
dostawę gazu z Rosji do Polski. Aneks do umowy, choć wynegocjowany, nie został
jeszcze podpisany, gdyż zastrzeżenia wniosła Komisja Europejska. KE uznała, iż
gazociągiem jamalskim, którym transportowany jest rosyjski gaz, powinna
zarządzać niezależna firma z prawem dostępu do rurociągu dla wszystkich firm z
UE, a nie tylko dla Gazpromu i Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. W
rezultacie strona polska i rosyjska z udziałem reprezentantów KE przystąpią do
kolejnych rozmów.
Według Jarosława Kaczyńskiego, umowa w tym kształcie nie powinna nigdy zostać
podpisana. – Nie powinno dojść do podpisania umowy. Powinniśmy podjąć walkę.
Mamy sytuację taką, że jest sfera dawnych wpływów Związku Sowieckiego, gdzie
jest wszystko po staremu, i sfera krajów rzeczywiście wolnych, które podpisują
umowy na zupełnie innych podstawach – mówił Kaczyński.
Według prezesa PiS, umowa jest szkodliwa m.in. ze względu na jej długi czas
obowiązywania – do 2037 roku, a przy tym ma niekorzystną formułę cenową i
jednostronność. – To znaczy pełne ustępstwa wobec Gazpromu. Oznacza także pewien
akt polityczny. Umowa nas, można powiedzieć, zbliża do Wschodu, bo to na
wschodzie Europy w tej chwili są podpisywane albo podtrzymywane tego rodzaju
niekorzystne porozumienia. Na Zachodzie wykorzystuje się wyraźnie gorszą obecnie
sytuację Gazpromu, żeby wymuszać na Gazpromie wyraźną poprawę warunków dostaw.
To się udaje Włochom, Francuzom i Turkom. Polacy idą w innym kierunku. To jest w
najwyższym stopniu smutne – mówił Kaczyński. W jego ocenie, każdy punkt sporny
podczas negocjacji z Gazpromem był rozstrzygany po myśli Rosjan. Jarosław
Kaczyński ocenił, że w wyniku umowy z Gazpromem opadł też zapał rządu do
dywersyfikacji źródeł dostaw gazu. Prezes PiS pytał m.in., dlaczego Polska nie
podjęła negocjacji z niemieckim E.ON-em i rządem w Berlinie, aby za
pośrednictwem infrastruktury ukraińskiej również niemiecka firma dostarczała gaz
do Polski.
Oskarżenia i zastrzeżenia lidera opozycji odrzucał minister gospodarki,
wicepremier Waldemar Pawlak. – Politykę można sobie wyobrażać jako wieczną
konfrontację i szukanie wrogów albo jako współpracę. W moim przekonaniu, polska
racja stanu polega na tym, żeby mieć dobrą współpracę z sąsiadami, poczynając od
Niemiec, przez Czechy, Słowację, Ukrainę, Białoruś, Litwę, po Rosję – mówił
Pawlak. Wicepremier zapewniał, że aneks do tego długoterminowego kontraktu na
gaz rosyjski pozwoli negocjować cenę gazu dostarczanego gazociągiem jamalskim.
Zaznaczył również, iż zakaz reeksportu kupionego od Rosji gazu nie dotyczy jego
sprzedaży wewnątrz Unii Europejskiej. Zaznaczył też, że rozpoczęta została
budowa terminalu w Świnoujściu, gdzie drogą morską będzie mógł być dostarczany
do polski gaz skroplony. Odpowiadając na pytanie Kaczyńskiego o negocjacje z
niemieckim E.ON-em, Pawlak stwierdził, iż umowa na razie nie może być
realizowana, gdyż na tranzyt gazu nie ma w tej chwili zgody strony ukraińskiej.
Wicepremier ocenił, że nasz kraj jest najbezpieczniejszym w Europie, gdyż
sprowadzamy spoza kraju najmniejszy odsetek zużywanej energii. Pawlak wyliczał,
iż bezpieczeństwo energetyczne kraju w 60 proc. opiera się na węglu, a nie na
gazie. – Zanim w Polsce zabraknie gazu, zanim u nas się zrobi zimno, to w
Europie Zachodniej zamarzną – dodał wicepremier Pawlak. Co ciekawe, wcale nie
wykluczył, że aneks w sprawie przedłużenia obowiązywania umowy gazowej do 2037
roku nie zostanie teraz podpisany. – Jeżeli chodzi o czas dostaw, to ze względu
na wątpliwości i wrzaski nie musimy tego podnosić. Możliwa jest też taka
sytuacja, że nie będziemy przedłużać tego horyzontu, który obecnie obowiązuje,
to znaczy przesyłu gazu do 2019 roku i dostaw do 2020 roku – oświadczył Pawlak.
Zaznaczył, że Rosjan interesuje podpisanie aneksu uwzględniającego jedynie
długoterminowe przedłużenie umowy.

Artur Kowalski

drukuj