Nie wszystkie wątpliwości zostaną wyjaśnione

Z Bartoszem Wiśniewskim, ekspertem w dziedzinie stosunków polsko-amerykańskich z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, rozmawia Łukasz Sianożęcki

Czego możemy się spodziewać po wizycie wiceprezydenta Joego Bidena w Polsce?

– Wizycie wiceprezydenta USA w Polsce towarzyszą dwa przesłania. Po pierwsze, chodzi o próbę ucięcia spekulacji, że Stany Zjednoczone nie traktują poważnie swoich sojuszników w tej części Europy. Na administrację prezydenta Obamy spadł grad krytyki w związku z trybem ogłoszenia decyzji o zmianie architektury obrony przeciwrakietowej; nie najlepiej została rozegrana sprawa udziału przedstawicieli USA w obchodach 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Do tego doszły pojednawcze gesty wobec Rosji, których interpretacja w Europie Środkowej zawsze będzie obciążona doświadczeniem historycznym, a czego w Waszyngtonie nie doceniono. Po drugie, Amerykanom zależy na nadaniu powagi ich nowym pomysłom w sprawie europejskiego komponentu tarczy antyrakietowej. Grunt pod wizytę wiceprezydenta Bidena przygotował w zeszłym tygodniu przedstawiciel Pentagonu Alexander Vershbow, którego zadanie polegało na przedyskutowaniu implikacji politycznych i militarnych, jakie stoją za nową architekturą tarczy, a także na nakreśleniu ewentualnego miejsca Polski w tym systemie. Wiadomo, że pojawiła się już pisemna oferta ze strony amerykańskiej. Wygląda na to, że z punktu widzenia Amerykanów tych kilka dni miało być czasem do namysłu, a Biden będzie oczekiwał jakiegoś rodzaju deklaracji ze strony władz polskich.

Najbardziej realną propozycją jest zastąpienie tarczy systemem rakiet SM-3. Naziemna wersja tego systemu w ogóle nie istnieje, a przystosowanie obecnej zajmie co najmniej 10 lat.

– Nie spodziewam się, że wyjaśnione zostaną wszystkie wątpliwości dotyczące kalendarza budowy systemu, skoro miałby on zacząć funkcjonować najwcześniej w 2015, a może nawet 2018 roku. Amerykanie przyznają, że nie są obecnie w stanie zagwarantować, czy to, na co zgodzimy się dzisiaj, istotnie będzie realizowane w niezmienionej formie za kilka lat. Taka jest natura zagrożenia, przed którym miałaby chronić tarcza, takie są również realia, w których kształtowana jest polityka bezpieczeństwa USA, należy więc traktować to jako ważne uwarunkowanie każdej decyzji.

Nie odnosi Pan wrażenia, że na zmianie amerykańskich planów najwięcej zyskała Rosja?

– Pierwsze reakcje były entuzjastyczne, ale eksponowały fakt rezygnacji z planów administracji Busha. Rosjanie wyraźnie wyczekują jednak dalszych kroków, teraz operując głównie danymi zaczerpniętymi z przemówień członków nowej administracji i domysłami, a jednocześnie zgłaszają swoisty uprzedzający sprzeciw, jak to miało miejsce w przypadku spekulacji o rozmieszczeniu jakichś elementów systemu na Ukrainie.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj