Nie wszyscy będą usatysfakcjonowani

Z Januszem Olewińskim, przewodniczącym Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych w Stanie Wojennym, rozmawia Anna Wasak


W listopadzie weszła w życie nowelizacja ustawy z 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, co otwiera im drogę do uzyskania odszkodowań. Długie lata upominał się Pan o rozwiązania legislacyjne mające na celu zadośćuczynienie za krzywdy wynikłe z represji za działalność patriotyczną i opozycyjną.


– W sprawie zadośćuczynienia poszkodowanym występowałem już w roku 1990 – wówczas jeszcze indywidualnie. Następnie, od 1998 r. w ramach Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych w Stanie Wojennym konsekwentnie dopominałem się o ludzi, którzy wskutek działalności opozycyjnej utracili wszystko: dorobek, zdrowie, a nawet życie. Droga do uchwalenia noweli ustawy była długa, bo po upadku komunizmu w Polsce nastąpiła 17-letnia dyskryminacja prawna represjonowanych. W tym czasie byli oni całkowicie pozbawieni możliwości naprawienia wyrządzonych im na trwałe krzywd. Osoby bezprawnie pozbawione wolności, m.in. poprzez internowanie w stanie wojennym, nie miały żadnego prawa do odszkodowania za niesłuszne uwięzienie.

W sprawie odszkodowań w ciągu tych 17 lat najpierw w imieniu moim, potem Stowarzyszenia skierowanych zostało 267 imiennych pism do najważniejszych osób i urzędów w Polsce: prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu, ministrów. Oprócz tego grubo ponad 4500 pism wręczono posłom i senatorom RP oraz szefom klubów parlamentarnych i partii politycznych. Zatem średnio w ciągu roku kierowanych było ok. 268 pism i apeli! O zainteresowanie się problemami osób represjonowanych, które z powodu swej działalności opozycyjnej znalazły się w niekiedy wręcz dramatycznej sytuacji życiowej, apelowaliśmy także wielokrotnie do NSZZ „Solidarność”, ale władze pookrągłostołowej „Solidarności” pozostały głuche na nasze apele o pomoc. Reakcją było raczej rzucanie nam kłód pod nogi, a nie pomoc w staraniach o zadośćuczynienie.

Dziś czuję satysfakcję, że dzięki naszemu uporowi i ogromnej wierze w słuszność zadośćuczynienia represjonowani po wielu latach upokorzeń otrzymają satysfakcję, chociaż i tak nie wyrówna ona w pełni doznanych krzywd.

Jakie krzywdy ma Pan na myśli?

– Większość internowanych w stanie wojennym i represjonowanych była członkami „Solidarności” od jesieni 1980 roku. Osoby te tworzyły struktury związku, drukowały i kolportowały niezależną prasę i wydawnictwa. Ci, którzy pozostali na wolności, angażowali się w pomoc internowanym i ich rodzinom, uczestniczyli w demonstracjach i strajkach, rozrzucali ulotki, rozklejali plakaty. Za swe zaangażowanie w działalność opozycyjną byli stale nagabywani przez SB – aresztowani i przetrzymywani bez uzasadnienia, zastraszani, traktowani brutalnie w areszcie, szykanowani w pracy, przesuwani na gorzej płatne stanowiska, pozbawiani możliwości awansu i premii, często także praw pracowniczych. Tracili zdrowie w wyniku brutalnego traktowania w aresztach, bo znane są przypadki tortur czy „ścieżek zdrowia” oraz pobicia w „akcjach”, po których zostawali kalekami i inwalidami, a także z powodu załamań psychicznych pod wpływem szantażowania i zastraszania ich i ich rodzin.

Tracili majątki o znacznej wartości w wyniku konfiskat czy niszczenia ich dorobku. Grono szarych działaczy „Solidarności”, na których barkach spoczywał główny ciężar opozycyjnej walki, po ogłoszeniu stanu wojennego pozbawione zostało na długie lata stałego źródła zarobków, ponieważ z powodu wilczego biletu nie przyjmowano ich do pracy i w konsekwencji popadali w skrajną biedę. Jeśli przechodzili po latach na emeryturę, to z najniższego pułapu.

Działacze opozycji demokratycznej i ich rodziny utracili zatem bezpowrotnie najlepsze lata życia, szansę normalnego rozwoju, kształcenia, zdobywania wiedzy i kwalifikacji. Zniszczona została kompletnie ich kariera zawodowa, a tym samym skazani zostali sami, a także ich dzieci, na życie w ubóstwie czy nawet nędzy.

Polityka pookrągłostołowa wobec nas niewiele się różniła od komunistycznej. Ustały aresztowania, zatrzymania, przesłuchania, ale trwała dyskryminacja materialna, emerytalno-rentowa, prawna, zawodowa. Dotkliwie prześladowani za swoją opozycyjność i bezkompromisowość przez system totalitarny, są nadal dyskryminowani, szykanowani, degradowani, poniżani i wyszydzani, m.in. przez lokalnych kacyków postkomunistycznych, co stanowi kontynuację represji z okresu PRL.


Kogo dotyczy nowelizacja ustawy? Kto może się starać o odszkodowanie na jej mocy?


– Przyjęta przez Sejm 18 października nowelizacja ustawy z 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego dotyczy zadośćuczynienia i odszkodowania za doznane krzywdy i szkody poniesione na skutek represji politycznych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. Obejmuje ona osoby represjonowane przez system totalitarny od 1944 r. do końca grudnia 1989 r., dotyczy jednak w szczególności osób represjonowanych po 1956 r., gdyż sprawy wcześniejszych represji były ustawowo uregulowane. O odszkodowanie ubiegać się mogą osoby represjonowane przez organa PRL – sądowe oraz pozasądowe (administracyjne), a więc pozbawiane wolności: internowane, aresztowane, więzione, z wyrokami lub bez wyroków, także te, które objęła amnestia. Dzięki staraniom naszego Stowarzyszenia w ustawie uwzględniono również osoby skazywane przez kolegia ds. wykroczeń.

Oceniamy, że ustawa obejmie do 40 tysięcy osób. Jest to grono stosunkowo niewielkie, ponieważ niejednokrotnie te same osoby przebywały w obozach internowania oraz aresztach i więzieniach.

Maksymalne odszkodowanie wynosi do 25 tys. złotych. Mogą być one wypłacane nie wcześniej niż po 1 stycznia 2008 roku.


Jaka jest droga do uzyskania zadośćuczynienia?


– Na wystąpienie o odszkodowanie mamy tylko rok od wejścia w życie nowelizacji. Termin ten upływa 18 listopada 2008 roku. Potem będzie już za późno.

Najpierw zatem w miejscu zamieszkania trzeba złożyć wniosek do sądu okręgowego o uznanie za nieważne decyzji o represjonowaniu (areszcie, grzywnie itd.). Osoby internowane takiego wniosku składać nie muszą, ponieważ decyzja o internowaniu jest nieważna z mocy znowelizowanej ustawy. Następnie składamy wniosek o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Ponadto przed sądem należy udowodnić i udokumentować prześladowania za działalność polityczną. Dlatego trzeba zgromadzić dokumenty we własnej sprawie m.in. z podziemnej prasy opozycyjnej, która w wielu przypadkach pisała o stosowanych represjach, zeznania świadków, dokumenty własne z represji, np. wyroki, dokumenty z IPN stwierdzające represje itd. Dotyczy to także osób amnestionowanych, ponieważ amnestia nie zdejmuje z nich winy.

Odszkodowania nie otrzymają konfidenci i ci, którzy nie byli represjonowani za walkę o niepodległy byt Polski. Wiadomo, że liderzy komunistyczni aresztowali komunistów niewygodnych dla Jaruzelskiego.

Z naszej inicjatywy w znowelizowanej ustawie znalazł się również zapis, że odszkodowanie należy się nie tylko poszkodowanym, ale i ich spadkobiercom: żonie, dzieciom, rodzicom. O odszkodowanie powinna się zatem starać osoba poszkodowana, a w razie jej śmierci – najbliższa. W ich imieniu starania o odszkodowanie może podjąć również nasza organizacja. Kontakt do nas: Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych z siedzibą w Siedlcach, tel. (025) 644 13 51 i 0504 936 104.

Prosimy o informowanie o możliwości uzyskania odszkodowania rodzin zmarłych osób represjonowanych.


Czy ta ustawa usatysfakcjonuje represjonowanych?


– Sądzę, że zadośćuczynienie czy odszkodowanie usatysfakcjonuje wiele osób, które były w mniej drastyczny sposób represjonowane. Jednak trzeba sobie uświadomić, że owa suma stanowi zaledwie 5-miesięczną emeryturę „utrwalacza władzy ludowej”. Na pewno nie zadowoli ona tych, którzy byli represjonowani w dotkliwy sposób. Nie wynagrodzi krzywd, które negatywnie wpłynęły na całe życie ich i ich dzieci. Nie zrekompensuje kosztów leczenia, rehabilitacji, nie wyrówna utraconych zarobków i utraty szansy na normalne życie.


Stowarzyszenie będzie podejmowało dalsze działania w sprawie uregulowań prawnych związanych ze stanem wojennym i jego konsekwencjami?


– Równolegle z podejmowaniem starań o odszkodowania występowaliśmy aktywnie m.in. o anulowanie haniebnego i nielegalnego dekretu wprowadzającego stan wojenny w Polsce. Niestety, dekret ten nigdy nie został anulowany. W dalszym ciągu będziemy podnosili sprawę uznania stanu wojennego za nielegalny. Już po uchwaleniu wyżej wymienionej ustawy przez parlament otrzymałem pismo komendanta głównego policji z 25 września 2007 r., w którym stwierdza on, że internowania były legalne, podobnie jak stan wojenny, bowiem dekret wprowadzający stan wojenny był ważny do dnia 25 września 2002 roku.

Ponadto poprzedni rząd we współpracy z naszym Stowarzyszeniem przygotował nowelizację ustawy O kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego, która ma uwzględnić represjonowanych po 1956 roku, tzn. przyznać represjonowanym stałe miesięczne dodatki. Projekt noweli tej ustawy jest gotowy. Z jej dobrodziejstw będzie mogła skorzystać mniejsza liczba osób niż z ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. Sejm poprzedniej kadencji nie zdążył jej jednak uchwalić.

Już skierowaliśmy do obecnego premiera i marszałka Sejmu wniosek o podjęcie działań, by ta ustawa weszła jak najszybciej w życie. Obecny marszałek, obejmując urząd, wyrażał uznanie dla olbrzymiego wysiłku i poświęcenia osób, które były zaangażowane w zmianę ustroju. Oczekujemy zatem, że dotrzyma słowa i jak najszybciej podejmie ten temat i definitywnie ureguluje sprawy osób represjonowanych.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj