Nie tylko badał kosmos

Mikołaj Kopernik, czy raczej jak się powinno poprawnie mówić ksiądz
kanonik Mikołaj Kopernik, był człowiekiem renesansu. Gruntownie wykształcony w
kraju i za granicą, zajmował się nie tylko astronomią, która przyniosła mu
największą sławę, ale także medycyną, prawem, ekonomią, a nawet
wojskowością.

Rodzina Koperników pochodziła z Dolnego Śląska, z okolic Nysy. Przodkowie
Mikołaja ze strony ojca mieszkali we wsi Koperniki. Do dziś znajduje się tam
kościół pod wezwaniem św. Mikołaja (z XIII wieku), co tłumaczyłoby, dlaczego
imię tego świętego było często nadawane chłopcom w rodzinie Koperników. Z kolei
ród matki wielkiego astronoma Barbary Watzenrode wywodził się z okolic
Wrocławia.
W XIV wieku rodzina Koperników przeniosła się do Krakowa. Mikołaj
Kopernik senior, ojciec astronoma, był zamożnym kupcem, prowadził handel m.in. z
Gdańskiem i Toruniem, dokąd przeprowadził się w 1458 roku. W czasie wojny
trzynastoletniej uczestniczył w negocjacjach finansowych prowadzonych przez
kardynała Zbigniewa Oleśnickiego z delegacją stanów pruskich. Kilka lat później
wrócił do Torunia i około 1464 roku ożenił się z Barbarą Watzenrode. Mikołaj
Kopernik przyszedł na świat 19 lutego 1473 roku w domu przy ul. św. Anny
(obecnie ul. Kopernika). Dziś mieści się tu muzeum naukowca. Miał troje
rodzeństwa: brata Andrzeja i dwie siostry: Barbarę i Katarzynę. 10-letni Mikołaj
stracił ojca (matka zmarła kilkanaście lat później) i zgodnie z ówczesnym
zwyczajem opiekę nad rodziną przejął wuj – ks. kanonik Watzenrode.

Astronomia ponad wszystko
18-letni Mikołaj w 1491 roku
trafił na Uniwersytet Krakowski, gdzie razem z bratem studiował na wydziale
sztuk wyzwolonych. W tamtym czasie królewska akademia należała do
najświetniejszych uczelni w Europie, wykładali tam znakomici profesorowie, a
jednym z wiodących kierunków była astronomia. Być może już wtedy w umyśle
młodego Mikołaja powstały zalążki jego heliocentrycznej teorii. Kolejnym etapem
edukacji były studia we Włoszech (Bolonia, Padwa i Ferrara), gdzie ukończył
medycynę i prawo oraz prowadził badania astronomiczne. W tym czasie przyjął
niższe święcenia kapłańskie. Historycy do tej pory się spierają, kiedy i gdzie
Mikołaj Kopernik otrzymał wyższe święcenia. Nie ma na ten temat żadnych
dokumentów, ale z pośrednich źródeł można wnioskować, że Kopernik tej godności
dostąpił. Ówczesne prawo i zwyczaje kościelne były inne niż dzisiejsze. Nieraz
bywało, że duchowny miał tylko niższe święcenia i nie przeszkadzało mu to w
piastowaniu wysokich funkcji kościelnych, co zapewne dotyczyło także naszego
słynnego astronoma.
W 1510 roku ks. Mikołaj Kopernik osiedlił się we
Fromborku, gdzie został mianowany kanonikiem i m.in. wizytatorem kapituły oraz
administratorem dóbr kościelnych. Wiele czasu poświęcał nauce. Praktykował
medycynę, zajmował się teoriami ekonomicznymi, prowadził obserwacje i pomiary
geograficzne, ale tym, co przyniosło mu największą sławę, była nowa teoria
budowy świata. W skrócie polegała ona na tym, że ośrodkiem całego wszechświata
jest Słońce, a nie Ziemia, i że planety (sfery) krążą wokół Słońca, a nie wokół
Ziemi.
Kopernik wyjaśniał, że to, co wydaje się nam ruchem Słońca, tak
naprawdę jest związane z ruchem Ziemi i naszej sfery. Zdumiewać musi po kilkuset
latach także dokładność obliczeń astronomicznych genialnego kanonika. Ksiądz
Mikołaj Kopernik wyznaczył okres obiegu Ziemi dookoła Słońca, posługując się
prymitywnymi instrumentami, i podał, że rok gwiezdny wynosi dokładnie 365 dni, 6
godzin i 10 minut. To tylko o 1 minutę mniej niż wynika z obliczeń współczesnych
uczonych, korzystających z bardzo nowoczesnych, skomplikowanych narzędzi
badawczych (!).
Historycy podkreślają, że Kopernik każde teoretyczne
wyliczenia potwierdzał wielogodzinnymi obserwacjami planet i gwiazd, w tym
Słońca. Jeśli obserwacje nie potwierdzały danej teorii, to ją odrzucał.
Renesansowy naukowiec pozostawił po sobie tabele, za pomocą których można było
obliczać położenie Słońca, Księżyca i innych ciał niebieskich. Swoje badania
opisał w dziele „De revolutionibus orbium coelestium”, czyli „Mikołaja Kopernika
Toruńczyka o obrotach kręgów niebieskich ksiąg sześć”. Książka ukazała się
drukiem w 1543 roku, tuż przed śmiercią autora (zmarł 24 maja), i mówiąc
dzisiejszym językiem, od razu stała się bestsellerem. Chociaż często próbowano
przedstawiać ks. Mikołaja Kopernika jako kogoś, kto swoją pracą rzucił wyzwanie
Kościołowi, to nasz genialny astronom nie ogłaszał swoich badań po to, aby
walczyć z wiarą. W przedmowie do „De revolutionibus” znalazł się list
dedykacyjny dla Papieża Pawła III, a ponadto trzeba pamiętać, że i przed
Kopernikiem pojawiały się teorie odrzucające ruch Słońca wokół Ziemi. Jednak
dopiero on poparł swoją teorię przekonującymi dowodami w postaci obliczeń i
obserwacji. Nie miał zamiaru podważać jakichkolwiek prawd wiary, był naukowcem
tłumaczącym astronomiczne zasady rządzące wszechświatem.

Pieniądz gorszy wypiera lepszy
W czasach kopernikańskich
ekonomia nie była jeszcze nauką. Mało kto zajmował się badaniem i opisywaniem
zjawisk gospodarczych. I na tym polu nasz wybitny rodak ma ogromne zasługi.
Ujmując rzecz współcześnie, Mikołaj Kopernik był teoretykiem pieniądza. Jako
administrator dóbr kościelnych dostrzegał negatywne skutki psucia pieniądza i
związanego z tym wzrostu cen, co skutkowało nie tylko spadkiem dochodów kapituły
z powodu mniejszych czynszów, ale także ubożeniem ludności zamieszkującej dobra
zarządzane przez księdza kanonika. To przecież nic innego, jak znana nie tylko
ekonomistom, ale i zwykłym ludziom inflacja. Teraz jej źródłem jest zazwyczaj
drukowanie przez rząd pustego pieniądza, ale w XVI wieku sytuacja wyglądała
inaczej. O wartości pieniądza stanowiła zawartość złota lub srebra w monetach.
Władcy, aby zapełnić swoje pustoszone przez ogromne wydatki skarbce, oszukiwali,
emitując pieniądz z niższą zawartością kruszcu. A ponieważ mennice były wtedy w
Elblągu, Toruniu, Gdańsku i Królewcu, trudno było zapanować nad sytuacją. Ksiądz
kanonik pisał memoriały w tej sprawie do sejmu pruskiego, udzielał też porad
królowi polskiemu w kwestii obiegu finansowego, w 1526 roku ogłosił zaś rozprawę
pt. „Sposób bicia monety” („Monetae cudendae ratio”). Jak podkreślają
współcześni ekonomiści, waga rozprawy Kopernika polega na tym, że traktuje on
pieniądz wyłącznie jako element ekonomiczny, nie odnosi się do żadnych teorii
filozoficznych, ale pisze po prostu o „polityce pieniężnej”.
W rozprawie
Kopernik stwierdza, że jedną z czterech największych klęsk, jakie mogą spaść na
naród i doprowadzić do upadku państwa, jest „spodlenie monety”. Zdaniem naszego
uczonego, władca więcej traci, niż zyskuje na psuciu pieniądza. Może też
spowodować zniszczenie podstaw bytu ekonomicznego kraju, gdyż „spodlenie” monet
wywoła wzrost cen złota i srebra, płac dla robotników, rzemieślników, podrożenie
wszystkich towarów, co pociągnie za sobą ruinę rolnictwa, rzemiosła, handlu.
Mikołaj Kopernik opisał dobrze znane Polakom zjawisko inflacji, której zgubnych
skutków doświadczyliśmy zwłaszcza w ostatnim okresie PRL, gdy państwo nagminnie
drukowało pusty pieniądz, co przyczyniło się do jeszcze większego kryzysu i
pustoszenia budżetu. Przed podobnym zjawiskiem pięć wieków temu przestrzegał
Kopernik. Innym skutkiem niszczenia wartości pieniądza jest ucieczka dobrych
monet za granicę lub ich przetapianie. Nikt też nie chce sprzedawać towarów
krajowi, którego pieniądz jest lichy, miedziany. To, co w swojej teorii tak
trafnie opisał kanonik warmiński, w ekonomii funkcjonuje pod nazwą prawa
Greshama-Kopernika, które mówi, że jeżeli w obiegu znajdują się monety dobre i
złe, to dobre monety zostają wyparte przez gorsze (o mniejszej zawartości
kruszcu). Innymi słowy: pieniądz gorszy wypiera lepszy.
Jednak kanonik z
Fromborka zajmował się też bardziej przyziemnymi sprawami ekonomicznymi. Podczas
podróży po Warmii zauważył ciężką sytuację mieszkańców wsi, których dotknęła
nędza z powodu niskich cen zbóż w porównaniu do innych towarów. W efekcie chłopi
dostawali za małe wynagrodzenie za swoją pracę. Kopernik rozpoczął badania nad
cenami chleba. Ich efektem była niewielka praca pt. „Panis coquendi ratio”
(„Obrachunek wypieku chleba”), gdzie wyliczał rzeczywiste koszty produkcji
pieczywa, biorąc pod uwagę ceny surowców i wartość nakładu pracy piekarzy. Przed
nim nikt się takimi „drobiazgami” nie interesował.

Obrońca Olsztyna
Ważnym epizodem w życiu ks. Mikołaja
Kopernika była obro na przed Krzyżakami Olsztyna, którego był administratorem
(od listopada 1520 r.). Warmia była wówczas areną konfliktu polsko-krzyżackiego,
który kilka lat później zakończył się hołdem pruskim. Zanim jednak do tego
doszło, Krzyżacy osiągnęli kilka sukcesów i w styczniu 1521 roku uderzyli na
zamek w Olsztynie. Jeszcze w grudniu Kopernik próbował poinformować króla
Zygmunta I Starego o ciężkiej sytuacji zamku. W liście do władcy napisał m.in.:
„Pokornie błagamy Wasz Święty Majestat, aby raczył jak najspieszniej przyjść nam
z pomocą i wesprzeć skutecznie. Pragniemy bowiem uczynić to, co przystoi
szlachetnym i uczciwym, bez reszty oddanym Waszemu Majestatowi – nawet jeśliby
przyszło nam zginąć”. Posłańców i list przejęli, niestety, Krzyżacy, choć nie
wpłynęło to na morale obrońców.
Warownia została przez Kopernika dobrze
zabezpieczona, choć jej siły były mniejsze niż nadciągających wojsk wielkiego
mistrza Albrechta (miał on ok. 5 tys. ludzi, w tym 4 tys. piechoty i 1 tys.
jazdy). Jednak większość z nich tak naprawdę zmierzała w kierunku Dobrego Miasta
i Krzyżacy myśleli, że wystarczy demonstracja ich liczebności, a Olsztyn
zostanie poddany. Nic takiego nie nastąpiło, a dobrze zorganizowana obrona
olsztyńskiego zamku nie dała się zaskoczyć i napastnicy musieli odejść spod
murów. Najpoważniejszy atak miał miejsce 26 stycznia 1521 r., gdy zamek próbował
zająć w wyniku zaskoczenia Wilhelm von Schaumberg. Krzyżacy podeszli do Bramy
Młyńskiej po zamarzniętej fosie. Doszło do walki wręcz z obrońcami warowni. Ile
było ofiar po obu stronach – nie wiemy.
Także po śmierci Mikołaj Kopernik
wzbudzał ogromne zainteresowanie, które nasiliło się w ostatnich latach, gdy
naukowcy poszukiwali jego grobu w katedrze we Fromborku. Gdy sarkofag udało się
zlokalizować, badaniom poddano znajdujące się w nim szczątki, a antropolodzy
dzięki programom komputerowym zaprezentowali, jak prawdopodobnie wyglądał nasz
wielki astronom tuż przed śmiercią.

Krzysztof Losz

 

drukuj