Nie przychodzę do was z daleka – przychodzę z Ojczyzny
Homilia księdza arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, metropolity gdańskiego, wygłoszona podczas Mszy św. odprawionej z okazji uroczystego ingresu w bazylice archikatedralnej w Gdańsku Oliwie 26 kwietnia 2008 r.
Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.
(J 12, 24)
Eminencjo Księże Kardynale
Prymasie Polski!
Eminencjo Księże Kardynale
Henryku, Seniorze
Metropolii Wrocławskiej!
Ekscelencjo Księże Arcybiskupie
Nuncjuszu Apostolski w Polsce!
Ekscelencje Księża Arcybiskupi
i Biskupi Ojczyzny!
Ekscelencjo Księże Arcybiskupie
Tadeuszu, długoletni Pasterzu
Kościoła Gdańskiego!
Bracia Biskupi Metropolii Gdańskiej, Janie Bernardzie i Andrzeju!
Czcigodne Kapituły
Archidiecezji Gdańskiej!
Bracia Kapłani diecezjalni i zakonni!
Siostry zakonne!
Seminarzyści!
Panie Prezydencie
Najjaśniejszej Rzeczypospolitej!
Panie Marszałku Sejmu!
Panie Premierze!
Panowie Ministrowie!
Panowie Prezydenci, Burmistrzowie, Wójtowie miast i gmin diecezji gdańskiej, pośród nich Prezydenci Gdańska, Sopotu i Gdyni!
Bracia Związkowcy
z „Solidarności”!
Żołnierze i Marynarze!
Policjanci i Strażacy!
Czcigodni Kombatanci
polskich dróg ku Niepodległej!
Poczty Sztandarowe!
Przyjaciele i Goście przybyli
na dzisiejszą uroczystość
z wielu stron Ojczyzny!
Bracia i Siostry! Ludu Boży
archidiecezji i metropolii gdańskiej!
Wojciechowy siew
Dziś Kościół, który jest w Gdańsku, wraca – jak każdego roku – do źródeł swej tradycji apostolskiej. Wigilia diecezjalnej uroczystości św. Wojciecha Biskupa Męczennika kieruje nasze spojrzenie ku odległemu dniu – tysiąc jedenaście lat temu – kiedy tu, do starożytnego Gdańska, przybył ten syn pobratymczego narodu czeskiego i apostoł Jezusa Chrystusa. Kiedy – tradycja wskazuje, że miało to miejsce na terenie osady noszącej dziś imię Święty Wojciech – przodkowie nasi poprzez chrzest „narodzili się z wody i Ducha” (J 3, 5), „przyoblekli się w Chrystusa” (Ga 3, 27), stali się „żywymi kamieniami”, przybranymi synami Ojca i świątynią Ducha Świętego. Tamten chrzest włączył ich w Kościół, poprzez który Chrystus „ukazuje i zarazem realizuje tajemnicę miłości Boga do człowieka” („Gaudium et spes”, 45), a Duch Święty sprawia, że staje się on „świątynią Boga żywego” (2 Kor 6, 16).
Oczyma wiary patrzymy na tamten obrzęd chrztu świętego, który miał miejsce najpewniej w Wielką Sobotę roku Pańskiego 997, na postać biskupa Wojciecha, misjonarza i sukcesora apostołów, który czynił praojców naszych „światłem świata” (Mt 5, 14).
Błogosławiony dzień, „gdy – jak mówi autor 'Żywota’ Wojciechowego – miłosierny Bóg błogosławił jego przybyciu, gromady ludu przyjmowały chrzest. Tu także, odprawiając obrzędy mszalne, Ojcu ofiarował Chrystusa, któremu za kilka dni siebie samego miał złożyć w ofierze”.
To tutaj, w Gdańsku – wierny nakazowi Chrystusa skierowanemu do apostołów, aby nauczać wszystkie narody (por. Mt 28, 19) – „wstąpił do łodzi i niesiony na morze zniknął oczom wszystkich”, aby w pobliskim kraju Prusów ponieść śmierć męczeńską. Bo przecież „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 25).
Jesteśmy dziedzicami – biskupi polscy i Kościół w Ojczyźnie – plonu świętości, pamięci, miłości, który wyrósł z tamtego Wojciechowego ziarna. U gnieźnieńskiego grobu Biskupa Męczennika, patrona Polski, rozpoczęła się droga hierarchicznego Kościoła – pierwszej metropolii w Ojczyźnie – metropolii św. Wojciecha. To stamtąd rozesłani zostali pierwsi biskupi do Krakowa, do Kołobrzegu, do Wrocławia. To o tamte Wojciechowe relikwie wspierała się i wspiera posługa biskupów Ojczyzny, w sposób szczególny posługa Prymasów Polski, zworników jedności Kościoła. W posłudze Prymasów czerpiących moce Ducha z Wojciechowego dziedzictwa wyrażał się imperatyw polskiej wolności w okresach niewoli. Jest dziś z nami w Gdańsku ostatni Prymas interreks, Józef kardynał Glemp, dziedzic Wojciechowej tradycji, obrońca – jak jego wielcy poprzednicy, kardynałowie August Hlond i Stefan Wyszyński – praw Boga i praw Narodu w czasach zniewolenia ducha i ograniczania praw wierzącego Narodu.
Biskup sługą nadziei
Święty Wojciech Biskup Męczennik odsłania i ukazuje istotę posługi biskupa, aktualną w każdym czasie i w każdej epoce.
Biskup, świadek wiary, „opierając się na Słowie Bożym i trzymając się mocno nadziei, która jest jakby bezpieczną i silną kotwicą, sięgającą nieba (por. Hbr 6, 18-20) (…) jest pośród swojego Kościoła czujnym strażnikiem, odważnym prorokiem, wiarygodnym i wiernym sługą Chrystusa” (Jan Paweł II, „Pastores Gregis”).
Idzie nie tyle do miejsc, które sobie upodobał, ale tam, gdzie go posyła Następca Księcia Apostołów, któremu Chrystus przekazał dar rozwiązywania i związywania. To on wyznacza kierunek pasterskiej drogi biskupa, posyła – zgodnie z Chrystusowym zaleceniem – i do Jerozolimy, i do całej Judei, i do Samarii, i aż po krańce ziemi (por Dz 1, 8), wszędzie tam, gdzie realizuje się – poprzez biskupią posługę – tradycja apostolska: jednania, udzielania sakramentów, nauczania.
Dziś do Kościoła gdańskiego przychodzę jako wasz nowy biskup, posłany przez Ojca Świętego Benedykta XVI. Staję przed wami w duchu wiary i synowskiego posłuszeństwa wobec woli Ojca Świętego, z sercem otwartym ku wam, ludowi tej ziemi, któremu mam przewodzić w drodze ku zbawieniu.
Przychodzę do was w Imię Pańskie z ufnością, że mnie przyjmiecie, że mi zaufacie, otoczycie swoją modlitwą, zrozumiecie, otworzycie swoje serca na posłanie nadziei. Bo biskup ma być świadkiem i sługą nadziei.
Dziś po raz pierwszy składam Ofiarę Eucharystyczną w tej wspaniałej bazylice katedralnej, gdzie z taką siłą przemawia do nas piękno jej architektury, gdzie tyle pamiątek wiary przeszłych pokoleń w Boga w Trójcy Świętej Jedynego. To jej imię – katedra pw. Trójcy Świętej! A imię to moc. Przychodzę więc w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Czyli z mocą Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Niespełna tydzień temu, w niedzielę, 20 kwietnia, pożegnałem się z diecezją warszawsko-praską, której służyłem poprzez ostatnie trzy i pół roku. Nie przypuszczałem, że przyjdzie mi ją tak szybko pożegnać. Pozdrawiam jeszcze raz stąd, z mej nowej katedry, wszystkich moich niedawnych diecezjan, dziękując za modlitwę, dobro, życzliwość, przyjaźń, za obfite dary serca, jakich tam – na prawym brzegu Wisły – doznałem. Dziękuję, że tak wielu was, kapłanów i wiernych, w ślad za mną przybyło.
Dziś rozpoczynam nowy etap mej biskupiej drogi. Jej początek to dzień 23 lutego 1991 roku, kiedy w bazylice jasnogórskiej z rąk księży kardynałów: Józefa Glempa, Franciszka Macharskiego i Henryka Gulbinowicza, otrzymałem sakrę biskupią. Przez niemal 14 lat pełniłem posługę biskupa polowego Wojska Polskiego w odnowionym przez Sługę Bożego Jana Pawła II Ordynariacie Polowym Wojska Polskiego.
„Milito pro Christo” – walczę dla Chrystusa. Takie słowa obrałem za moje biskupie zawołanie. Przeżywałem radość otwierania żołnierskich serc na Chrystusa, odrzucanego i rugowanego z przestrzeni wojska w latach zniewolenia. Także radość ożywiania starych, a częściej tworzenia nowych parafii wojskowych i ośrodków duszpasterskich. Posyłałem do nich wojskowych kapelanów: żarliwych, oddanych Bogu, żołnierskiej służbie i Polsce. Także tu, nad morze i na Pomorze. Poprzez lata mej posługi w Ordynariacie Polowym w siedmiu parafiach wojskowych położonych na terenie archidiecezji gdańskiej wymawiano w kanonie Mszy Świętej moje imię.
Przyszli dziś – marynarka wojenna – ze swymi kapelanami, ze sztandarem, z orkiestrą, na uroczystość inauguracji posługi swego dawnego biskupa w archidiecezji gdańskiej.
Wam i Waszemu sztandarowi
– cześć!
Z tym hasłem, „Milito pro Christo”, szedłem przez czas posługi w diecezji warszawsko-praskiej. Wolność, która przyszła, nie zakończyła zmagań o miejsce należne Chrystusowi w Ojczyźnie. Zmagań o prawo do religii w wymiarze publicznym – w wojsku i szkole!
Z tym biskupim hasłem przychodzę także do was, bo to bojowanie o Chrystusa orężem miłości i prawdy nigdy nie jest skończone, bo wciąż jest On znakiem, któremu – w różnych wymiarach – sprzeciwiać się będą (por. Łk 2, 34).
I zapraszam was, Bracia i Siostry, moi nowi diecezjanie, do wspólnej drogi drogami Kościoła i wierzącego Narodu. Drogi z Chrystusem i za Chrystusem.
Staję wobec dziedzictwa wiary i pamięci, jakim jest ziemia gdańska. Wobec Kościoła tej ziemi, jego oblicza kształtowanego w konkretnej przestrzeni historii i współczesności. Kościół ten stanowi cząstkę Kościoła powszechnego – zgromadzenia widzialnego i wspólnoty duchowej, którą Duch Święty czyni „świątynią Boga żywego” (2 Kor 6, 16).
Temu Kościołowi przez ostatnie ćwierć wieku przewodził ksiądz arcybiskup Tadeusz Gocłowski, piąty w łańcuchu sukcesji apostolskiej biskup gdański i pierwszy arcybiskup metropolita. Szczodrze ofiarował Kościołowi gdańskiemu przymioty swego ducha, serca, umysłu, żarliwość wiary i skuteczność apostolskiej posługi. Świadek i uczestnik zmagań o niepodległy kształt Ojczyzny, które rozpaliło zarzewie „Solidarności”, i wydarzeń, które przyniosły polityczny przełom. Biskup oddany swemu Kościołowi, wspólnocie kapłanów i wiernych, budowniczy świątyń, organizator struktur, animator duszpasterskich działań, które umacniały królestwo Chrystusa, pogłębiały religijną formację, pomagały budować dom odzyskanej wolności. Szedł do was ze swym biskupim zawołaniem: „Credite Evangelio”, które nasycał treścią życia. Scalił z sobą tradycje diecezjalnego Kościoła gdańskiego i północnej części Kościoła chełmińskiego, które w wyniku decyzji Stolicy Świętej z 1992 roku stworzyły nowy kształt terytorialny archidiecezji gdańskiej. W ubiegłą sobotę dziękowaliście Bogu – wspólnota archidiecezji i metropolii – za to bogate wiano posługi waszego długoletniego Pasterza. Włączam w nie i moje dziękczynienie za to wszystko, czego arcybiskup Tadeusz dokonał w wymiarze archidiecezji gdańskiej, Kościoła w Polsce i Kościoła powszechnego. Dziękuję za odezwę do kapłanów i wiernych skierowaną z okazji nominacji nowego metropolity gdańskiego. I proszę Cię, Księże Arcybiskupie – a znamy się przecież ponad trzydzieści lat – abyś mnie wprowadził w nurt Kościoła gdańskiego, dopomógł mi go poznać i rozpoznać. Proszę także, abyś w miarę sił i możliwości wspomagał swoją posługą biskupią Kościół, któremu ofiarowałeś tak wiele lat swego życia kapłana i biskupa. Abyś dalej powtarzał ludziom tej ziemi: „Credite Evangelio” – zawierzcie Ewangelii.
Umiłowani Bracia i Siostry!
Nie przychodzę do was z daleka – przychodzę z Ojczyzny. Z naszej wspólnej, umiłowanej. Z jej stolicy, miasta nieujarzmionego, które nieraz doświadczyło tego, co jest także doświadczeniem waszego miasta – tego wichru wolności i nadziei, pragnienia zmiany i odmiany, braterstwa w służbie dobra. Jak wtedy, podczas warszawskiego powstania, jak później, w czerwcowy dzień 1979 roku, kiedy od Warszawy rozległo się na Polskę całą pamiętne wołanie proroka naszego wieku i sługi Chrystusa, Jana Pawła II, o zstąpienie zwycięskiego Ducha prawdy, który odnowi oblicze polskiej ziemi.
A skoro przychodzę do was z Ojczyzny, to znam i was. Bo przecież w każdym polskim sercu, które przechowuje pamięć o drodze polskiego Narodu, obecny jest Gdańsk i Pomorze Gdańskie!
I nie ma sensu, nie ma potrzeby mówić o tym, że ci, którzy do was przychodzą – nie znają ducha tej ziemi. Czyż Polak, czyż kapłan i biskup polski, skąd by nie przychodził, nie rozpozna chrześcijańskiego i polskiego ducha, którym przeniknięta jest ta ziemia?
Każdy z nas, ludzi polskiego Narodu, gdzie by nie mieszkał, słyszał o złotym pierścieniu rzuconym w morską toń na znak zaślubin odzyskującej wolność II Rzeczypospolitej z polskim morzem, o Gdyni, o polskich marynarzach.
Wie każdy o tym, co znaczyły dla polskiego losu tamte strzały o świcie 1 września 1939 roku, legenda Westerplatte i gdańskie Termopile – Poczta Polska w Gdańsku. Zna zło i zbrodnie Stutthofu i Piaśnicy. Zna to wszystko, co zdarzyło się tu w powojennych latach, co stanowi tak wielką wartość dla wspólnoty polskiej pamięci. To tu w 1970 roku – „Janek Wiśniewski padł”. Z posiewu tamtego ziarna – z robotniczej krwi i życia, wyrosły gdańskie trzy krzyże – ukląkł przed nimi Ojciec Święty – Ojciec polskiej wolności. To stąd w sierpniu 1980 roku od gdańskiej stoczni na Polskę całą powiał ożywczy wiatr od morza, wiatr „Solidarności”. Pan dał siłę swojemu ludowi. Odczułem i ja jego tchnienie. Pełniłem posługę kapelana „Solidarności” regionu Białystok. Jest tu dziś z nami historyczny sztandar białostockiej „Solidarności”, poświęcony w obecności tysięcy przez śp. biskupa Edwarda Kisiela.
Wiemy, co Gdańsk znaczył, gdy przyszedł stan wojenny. Od św. Brygidy – świątyni ludzi „Solidarności” – płynęła modlitwa nadziei za Ojczyznę. Pośród tych, którzy tam się modlili, był ks. Jerzy Popiełuszko. Podczas pamiętnego spotkania z Ojcem Świętym na gdańskiej Zaspie w dniu 12 czerwca 1987 roku ludzie tej ziemi usłyszeli z ust Namiestnika Chrystusowego słowa wdzięczności „za ten wielki trud podjęcia pracy nad pracą”, za „szlachetną walkę i zmagania o godność ludzkiej pracy”.
Wasz nowy biskup o tym dobrze wie i dziś wobec was wyznaje, że ta pamięć Gdańska budowała i współtworzyła także jego duchową biografię. Tak jak współtworzy duchową biografię tak wielu synów i córek naszej Ojczyzny. Co więcej, w miejscach, o których przed chwilą mówiłem: w Pucku, Piaśnicy, Gdańsku, Gdyni, tę pamięć o wydarzeniach i ludziach włączałem w Ofiarę Eucharystyczną celebrowaną z okazji obchodów i rocznicowych uroczystości.
Idźmy razem ku Chrystusowi
Drodzy Bracia i Siostry !
W wigilię uroczystości ku czci św. Wojciecha wsłuchujemy się w słowa Janowej Ewangelii: „a kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i Mój sługa” (J 12, 26).
Idźmy razem w tę drogę służby Chrystusowi. Wypłyńmy wspólnie na głębię, duc in altum (Łk 5, 4). To przecież zachęta i rozkaz Sługi Bożego Jana Pawła II na trzecie tysiąclecie. Duc in altum!
Drogą mej biskupiej posługi Kościołowi gdańskiemu pragnę iść wpatrzony w Dobrego Pasterza, który zna owce i one Go znają ( por. J 10, 3.14). Chcę pokazywać światu Jego oblicze, które jest obliczem Ojca, odsłaniać tajemnicę Bożego miłosierdzia, uczyć ducha modlitwy, ożywiać religijną wrażliwość i eschatologiczną nadzieję, która oczekuje bogactwa Bożej chwały (por. Ef 1, 18).
Kiedy rozpoczynałem swoją posługę w diecezji warszawsko-praskiej, mówiłem, że chcę być proboszczem proboszczów, być blisko małych struktur, poznawać życie ludzi, ich pragnienia i potrzeby. Dziś rozszerzam to pragnienie na wszystkich braci w kapłaństwie, prosząc i zachęcając, aby w sposób naturalny zwracali się do mnie ze swymi potrzebami, troskami, projektami. Bo przecież stanowimy wspólnotę kapłaństwa Chrystusowego, wspólnotę jedności i odpowiedzialności za Kościół – naszą Oblubienicę.
Służmy, jak umiemy najlepiej, życiu sakramentalnemu Kościoła. Rozpalajmy pośród powierzonych nam wspólnot ducha modlitwy. Światu potrzebne jest tchnienie świętości. Tak często bowiem od niej ucieka i jej nie dostrzega. Kościół potrzebuje waszej – Bracia Kapłani – świętości, otwartości, odpowiedzialności, autentyzmu, kapłańskiego ducha, którego wzór czerpiecie od Chrystusa spotkanego w wieczerniku Wielkiego Czwartku. Darem takiego ducha jest miłość pośród kapłańskiej wspólnoty, która jest czytelnym znakiem „obecności Chrystusa w Kościele i w naszym życiu” (list KEP na Wielki Czwartek 2008 r.). Nieście ludziom światło Zmartwychwstałego Pana! Nieśmy światu miłość ukrzyżowaną, miłość zmartwychwstałą i miłość miłosierną. Miłość miłosierną wobec grzesznych, słabych i szukających Boga.
Idziemy drogami świata, aby zmieniać oblicze ziemi, budować królestwo Boże, otwierać przed Chrystusem nie tylko drzwi naszych serc, także szeroki wymiar życia: społecznego, narodowego, politycznego….
A także walczyć z grzechem człowieka i z grzechem świata. Z grzechem struktur, systemów, ideologii, które dla dróg ludzkiego życia, szukając miary tylko w kategoriach doczesności, chcą je spłaszczyć, strywializować, odrzeć ze świętości i tajemnicy, uwolnić od ciężaru historii, pamięci, sumienia, Bożych przykazań i norm. Sługa Boży Jan Paweł II wielokrotnie ostrzegał przed zagrożeniami, które płyną „z cywilizacji, z ideologii głoszącej życie ludzkie bez Boga, propagującej taki sposób bycia człowieka na tej ziemi, człowieka i społeczeństwa, jak gdyby Bóg nie istniał (Jasna Góra, 13 czerwca 1987 r.).
W jakże wielu kontekstach – także związanych z moją nominacją – pojawiają się pytania o relacje: Polska – Europa, o nasz sceptycyzm, o nasz entuzjazm – który staje się niekiedy narzędziem miary człowieka. Czy warto tu, w Gdańsku, stawiać ten problem? W mieście przez stulecia wpisanym w szeroki kontekst Europy. Mieście, do którego przybył u zarania jego dziejów jeden z najwyrazistszych świadków tamtej Europy – św. Wojciech.
Dobrze znam Europę, spędziłem w niej ponad 16 lat swego życia, z czego 14 lat w służbie Stolicy Apostolskiej. Poznałem jej wielkość, ale także i małość: puste kościoły, ustawodawstwo, które za nic ma przyrodzone prawa Boga i świętość ludzkiego życia. Problemem naszego czasu jest nie obecność naszego kraju w Europie – wprowadzał nas do niej św. Wojciech przed tysiącem lat, potwierdzała naszą w niej obecność i „Solidarność”, która zburzyła berliński mur, i Jan Paweł II. Problemem jej kształt duchowy i moralny, który ma wpływ na ludzi, także na naszych rodaków, którzy tam szukają pracy. Te relacje Polska – Europa powinniśmy jako Kościół diagnozować, przed tym, co złe, ostrzegać, modlić się o tchnienie Ducha, o ożywienie wiary, o powrót Europy do swych korzeni, docierać szczególnie do ludzi młodych, którzy swoje zachłyśnięcie się wolnością i swoje nadzieje wspierają o fałszywe ideologie ekonomiczne, materialistyczne, immanentystyczne. To zadanie stawiał przed nami Jan Paweł II w Gdańsku i Gnieźnie u grobu św. Wojciecha.
Mur, który runął, otworzył przestrzenie porozumienia i pojednania. Na jasnogórskie drogi ku Matce wyruszyli wraz z żołnierzami polskimi żołnierze Bundeswehry. Gdzieś między Warszawą a Częstochową drogi tych żołnierzy krzyżowały się z drogami ich ojców i dziadów, żołnierzy Wehrmachtu, którzy nimi szli – ale w jakże odmiennych celach. Ten wysiłek jednania, jaki podejmowałem podczas posługi wśród żołnierzy, został dostrzeżony i doceniony. Prezydent Niemiec przed trzema laty przyznał mi Wielki Krzyż Orderu Zasługi RFN. Taką drogą – jednania – będziemy szli. Taką drogą idzie nasze miasto Gdańsk. I taką drogę w duchu chrześcijańskiego pojednania podejmiemy!
Umiłowani Bracia i Siostry!
Kościół Gdański na swych powojennych drogach scalał ze sobą i łączył różne wątki i tradycje, i te lokalne, i te, które przynosili tu ludzie i kapłani, przybysze z rozmaitych stron, także ci z Wileńszczyzny i z Kresów Południowo-Wschodnich. Przynieśli ze sobą łaskami słynące wizerunki Matki Bożej ze Stanisławowa, Lwowa, Trembowli, otaczane dziś czcią w świątyniach gdańskich. Trwają te kresowe wartości w tradycji Kościoła gdańskiego, trwa pamięć o kapłanach, którzy tu przychodzili. Przypominam jednego z nich, kapłana wileńskiego, ks. Pawła Matulewicza, wieloletniego proboszcza w Sopocie. Bo i ja jestem stamtąd, od wileńskiej strony, od tamtej ziemi, której patronuje Matka Miłosierdzia, co w Ostrej świeci Bramie, ziemi, poprzez którą przeszła apostołka Bożego Miłosierdzia święta Siostra Faustyna Kowalska i ten, którego spotkałem w swych seminaryjnych latach, jej spowiednik, Sługa Boży ks. Michał Sopoćko. Pewnie będzie mi łatwiej – ukształtowanemu na tamtej ziemi wielu nacji, kultur, wyznań i religii – poznawać te słoje różnych tradycji, które tworzą dzisiejsze oblicze Kościoła gdańskiego.
Będę szedł do braci Kaszubów, co tu trwają w przyjaźni z Bogiem, co powtarzają: My jesteśmy z Bogiem, bogaci własną kulturą, tradycją, modlitwą w ojczystym języku. Miałem szczęście poznać tego, którego tu nazywali „królem Kaszub”, śp. ks. prałata Hilarego Jastaka, kapłana mężnego, który tak mocny ślad zostawił w dziejach tej ziemi, także w jej zmaganiach o wolność.
Uczył ksiądz Hilary ludzi tej ziemi szacunku i miłości do Ojczyzny, która jest wielkim darem Boga. Bo Ojczyzna doświadczona, przeżyta, przemodlona jest domem zbudowanym na skale, wartością, która formuje i scala.
Nie będziemy ustawać, aby naszą drogę ku Chrystusowi wiązać z drogami Ojczyzny, rozpoznawać jej wielkość, piękno, duchowy i religijny wymiar, przeciwstawiać się temu, co ją pomniejsza, czasem wręcz plugawi. Uczył nas tej miłości ku Ojczyźnie Jan Paweł II. „Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam, mówi mi o tym serce” – to jego słowa z poematu „Myśląc Ojczyzna”.
Pozdrawiam najserdeczniej kombatantów polskich dróg ku wolności, tych sędziwych żołnierzy II wojny i powojennego podziemia niepodległościowego, tych z grudnia 1970 roku, także żołnierzy tej wielkiej armii „Solidarności”, co szła na dobry bój, uzbrojona w oręż ducha i błogosławieństwo pokoju, które Pan dał swemu ludowi. Pozdrawiam Wielką Wspólnotę Rodzin Katyńskich Gdańska.
A także tych, którzy są stróżami poranka i wiosną Kościoła – młodzież naszej archidiecezji. Jesteście pokoleniem nowego wieku, oczekującym jutrzenki świata. Znajdziecie we mnie przyjaciela i powiernika waszych nadziei i niepokojów.
Będziemy szli ku rodzinie, nazywanej Kościołem domowym, zbudowanej na fundamencie sakramentu małżeństwa, będziemy – wraz z całym Kościołem – bronić i umacniać wartość i godność małżeństwa, wspierać duszpasterstwo rodzin. Uczy nas tego Matka Boża Brzemienna czczona w Matemblewie.
Kościół gdański uwrażliwiony jest na problemy ludzi morza i ludzi pracy – stoczniowców, portowców. Na ich aspekt ekonomiczny i aspekt moralny. Ma świadomość zaciągniętego wobec nich społecznego długu. Ma świadomość krzywdy wyrządzonej poprzez traktowanie tych ludzi pracy, wiary i nadziei jako wielkiej masy upadłościowej. Będę z wami, bo Polska pamięta, co wam zawdzięcza!
Tak jak będę ze wszystkimi środowiskami społecznymi, zawodowymi, ludźmi nauki, kultury, sztuki, polityki, samorządów, instytucji służących dobru wspólnemu – służbą zdrowia, nauczycielami, także z tymi, którzy żywią i bronią – rolnikami. I z wami, więźniowie. Jesteście skazani, ale nie potępieni.
Będę z tymi, co potrzebują samarytańskiej pomocy – biednymi i opuszczonymi. Mam doświadczenia w tym zakresie z posługi w diecezji warszawsko-praskiej.
Wyciągam przyjazną dłoń do mediów. Powiedziałem kiedyś, że dziś trzeba nam kapłanów, którzy będą posługiwać się mediami, a nie stawiać się narzędziami w rękach mediów. Pozdrawiam media na terenie archidiecezji i metropolii – media w służbie prawdy i chrześcijańskich wartości, których głos słychać daleko.
I jeszcze słowo do żołnierzy, do marynarzy, do ich kapelanów. To tu, na pomorskiej ziemi, przynosił Chrystusa i Ewangelię marynarzom błogosławiony ks. kmdr ppor. Władysław Miegoń. Dobrowolnie poszedł z marynarzami Oksywia do niewoli i znalazł śmierć w Dachau. Wzór kapelańskiej, kapłańskiej służby.
Odwiedzę wasze wojskowe parafie, Księża Kapelani Wojska Polskiego, aby zobaczyć, jak owocuje nasz wspólny siew sprzed lat.
Pozdrawiam Braci w wierze w Chrystusa Zmartwychwstałego – przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich. Zapraszam do ufnej i bezustannej modlitwy, abyśmy byli jedno.
Pozdrawiam także wszystkich ludzi dobrej woli – pośród nich starszych Braci w wierze i czcicieli Allacha.
W tej godzinie naszego spotkania jeszcze raz zwracam się do was, Bracia Kapłani, prosząc o modlitwę za waszego biskupa, o zaufanie, o duchowe dary w duchu jedności.
Pozdrawiam braci w biskupstwie: Księdza Biskupa Ryszarda, biskupa pomocniczego archidiecezji gdańskiej – razem będziemy pełnić naszą posługę apostolską, i Księdza Biskupa Seniora Zygmunta. Siły są! Proszę wziąć, Księże Biskupie, pastorał i iść z nami.
Pozdrawiam seminarium duchowne i gdańskie Archidiecezjalne Kolegium Teologiczne, także wszystkie wyższe uczelnie na terenie diecezji.
Jakże nie dostrzec sióstr zakonnych. W Warszawie przepraszałem, że nie odwiedziłem wszystkich – planowałem tam swoją posługę jeszcze na 15 lat. Może tu nie trzeba się będzie spieszyć.
Pocałunek pokoju przekazuję całej metropolii gdańskiej: diecezji toruńskiej i diecezji pelplińskiej z jej pasterzami: biskupem Janem Bernardem, biskupem Andrzejem, z biskupami pomocniczymi Piotrem i Józefem. Pozdrawiam was w duchu braterstwa i naszej jedności z Biskupem Rzymu jako prowincji metropolitalnej.
Drodzy Bracia i Siostry!
W wieczerniku Kościoła gdańskiego stajemy przy św. Wojciechu, obecnym z nami w tajemnicy świętych obcowania.
„Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele; czy to przez życie, czy przez śmierć” (Flp 1, 20c) – słowa św. Pawła Apostoła wyrażają postawę św. Wojciecha, wiernego apostoła Jezusa Chrystusa, pierwszego sługi nadziei dla ludzi tej ziemi.
Chcę być, tak jak on, sługą tej nadziei dla ciebie – święty Kościele gdański.
W tej godzinie, kiedy rozpoczynam swą biskupią drogę w naszej archidiecezji, przywołuję Matkę Pana, którą Kościół nazywa – Mater spei et spes nostra, i świętego Wojciecha Biskupa Męczennika, i błogosławionych pomorskich męczenników z czasów II wojny światowej, prosząc o umacnianie mojej posługi nadziei.
W duchu wiary, w duchu miłości powtarzam słowa psalmisty:
„Choćbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” (Ps 23, 4).
Tobie, Panie, zaufałem.
Amen.
Tytuł pochodzi od redakcji.
