Nie ma komu leczyć dzieci

Zapaść systemowa opieki pediatrycznej jest już faktem – alarmują
lekarze. Tymczasem projekt poprawki do ustawy o świadczeniach opieki
zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, który miał zaradzić tej
trudnej sytuacji, utkwił w biurze prawnym Sejmu.

„Zarząd
Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego zwraca się z uprzejmą prośbą o
możliwość spotkania z Panem Marszałkiem w najbliższym wolnym terminie w
celu przedstawienia rażących wad lecznictwa pediatrycznego. Tym w
szczególności rozpoczęcia dyskusji nad zmianą ustawy o świadczeniach
opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, która umożliwi
nieograniczony dostęp dzieciom i młodzieży do pediatrii” – taki list
złożyli wczoraj w Sejmie prof. dr hab. n. med. Alicja Chybicka, prezes
Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, oraz dr hab. n. med. Jarosław
Peregud-Pogorzelski, członek Komisji Rewizyjnej Polskiego Towarzystwa
Pediatrycznego.
Proponowana poprawka zakłada utworzenie
specjalistycznych poradni dziecięcych finansowanych przez Narodowy
Fundusz Zdrowia, do których nie będą potrzebne skierowania. – Chodzi o
jedną poprawkę w ustawie, żeby w art. 57 ust. 2 po pkt 7 dodać
„pediatry, udzielanych dzieciom i młodzieży do 18. roku życia”. W tym
bowiem punkcie są wymienieni specjaliści, do których można się zgłosić
bez skierowania i jest to refundowane przez NFZ – podkreśla
Peregud-Pogorzelski. W obecnym systemie opieki zdrowotnej nie
funkcjonuje pojęcie specjalistycznej poradni pediatrycznej, które
zostały zlikwidowane w ramach reformy opieki zdrowotnej w Polsce,
natomiast instytucja lekarza rodzinnego przy obecnym systemie
kształcenia lekarzy nie jest w stanie takiej poradni zastąpić.

Polski system opieki pediatrycznej jest niedoskonały, dlatego że ustawa z
1997 r. wycofała pediatrię „z pierwszej linii”. Spowodowało to, że
młodzi ludzie przestali się w tej specjalizacji kształcić. Pediatrów
brakuje, a ich średnia wieku jest w granicach 60 lat – informuje prof.
Chybicka. – Skutkuje to tym, że rodzice, którzy chcą, żeby pediatra
zbadał dziecko, przychodzą do szpitali, dopytując się wcześniej, czy
jest taki specjalista na dyżurze. W efekcie dziecko nie jest zbadane „na
pierwszej linii”, a rodzice z banalnymi sprawami atakują izby przyjęć –
dodaje.
Jarosław Peregud-Pogorzelski wskazuje, że projekt ustawy
mający poprawić kondycję polskiej pediatrii został wniesiony do Sejmu
jeszcze w 2008 r. przez posłów na prośbę Zarządu Głównego PTP. – Jest
ona w biurze legislacyjnym Sejmu. To takie porozumienie ponadpartyjne,
gdyż zajęli się nią posłowie różnych opcji politycznych. Na pewno nie
trafiła do biura sekretariatu marszałka, bo gdyby tak było, zostałby on
zobligowany do poczynienia dalszych kroków w tym względzie – twierdzi
Peregud-Pogorzelski. Zaznacza, że projekt prawdopodobnie jest badany pod
kątem zgodności prawnej, „ale trwa to już ponad półtora roku”.

Jacek
Dytkowski

drukuj