Nasz problem to ucieczka od płacenia składek
Z prof. Jerzym Żyżyńskim z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego
rozmawia Małgorzata Goss
Spór o otwarte fundusze emerytalne pomiędzy Jackiem Rostowskim i rządem a
Balcerowiczem i jego zwolennikami rozgorzał tak mocno, że zapewne znajdzie finał
przed Trybunałem Konstytucyjnym…
– Andrzej Dreszer na łamach "Przeglądu" w artykule "Kto stoi za OFE" wykazał, że
wszyscy ci, którzy bronią status quo, mają powiązania finansowe z otwartymi
funduszami emerytalnymi, tj. są przez nie opłacani bezpośrednio lub pośrednio
albo mają udziały w funduszach, czyli broniąc ich – bronią poniekąd własnych
interesów. Profesor Leszek Balcerowicz, sprzeciwiając się przesunięciu środków
do ZUS, pokazuje, że kompletnie nie rozumie funkcjonowania mechanizmu
zabezpieczenia społecznego. Kompromituje się, nie po raz pierwszy zresztą.
Element kapitałowy w takim systemie może być tylko niewielkim dodatkiem.
Podstawą racjonalnego i stabilnego systemu emerytalnego musi być system
solidarności międzypokoleniowej, czyli ZUS. Nasz problem to ucieczka od płacenia
składek, nielegalne zatrudnianie, nieodprowadzanie składek od umów zlecenia,
umów o dzieło, słowem – źle skonstruowane i nieegzekwowane przepisy. To należy
jak najszybciej poprawić, aby składka była rozłożona na wszystkich i dzięki temu
była mniejsza. Natomiast wyprowadzanie pieniędzy emerytalnych do prywatnych
funduszy inwestycyjnych jest bardzo ryzykowne. Jest wiele przykładów na to, jak
wartość giełdy spada nagle dwu-, trzykrotnie. W czasie wielkiego kryzysu giełda
w USA spadła aż pięciokrotnie. Widać zatem, że system kapitałowy może z dnia na
dzień odnotować spadek wartości naszego konta emerytalnego.
Reforma miała zagwarantować, że "po przejściu na emeryturę nasz poziom życia
nie spadnie".
– W rzeczywistości jednak zakładano, że nastąpi istotne zmniejszenie stopy
zastąpienia, czyli relacji pomiędzy ostatnim wynagrodzeniem a świadczeniem
emerytalnym. Emerytura z ZUS stanowiła 70 proc. wynagrodzenia, w nowym systemie
miało to być ok. 50 proc., a dziś mówi się, że nawet mniej. Emerytura na
poziomie połowy wynagrodzenia – przy bardzo niskich płacach w Polsce – oznacza
nagłe załamanie poziomu życia po przejściu na emeryturę albo wręcz skazanie
emeryta na biedę. Z drugiej strony OFE otrzymały prawo ściągania ze składek
emerytów zawyżonych opłat i prowizji. Powinny one wynosić maksymalnie 1 proc., a
nie blisko 10 procent.
Jak Pan ocenia zmiany w OFE proponowane przez rząd?
– Przesunięcie składek do ZUS jest uzasadnione tym, żeby nie kreować długu
publicznego. To koło ratunkowe dla budżetu. Jak niektórzy ekonomiści – Leszek
Balcerowicz, Krzysztof Rybiński – mogą nie widzieć tego problemu?! Komisja
Europejska ma rację, że zalicza środki wpłacone do otwartych funduszy
emerytalnych do długu publicznego i trzeba ten problem racjonalnie rozwiązać.
Należy ludziom uczciwie wyjaśnić, że środki OFE ulokowane w akcjach to ryzykowna
inwestycja, zaś inwestować je w obligacje może równie dobrze Zakład Ubezpieczeń
Społecznych. Przeniesienie środków to nie żadna strata, bo na obligacji jest
napisane 1000 zł i tyle musi być zwrócone. Inaczej w wypadku zakupu akcji za
1000 złotych – wprawdzie ich wartość może wzrosnąć, ale może i spaść prawie do
zera.
OFE grożą, że przesunięcie składki obniży emerytury…
– To nieprawda. System funkcjonuje już prawie 12 lat i widać, że przeciętna
stopa zwrotu uzyskana przez fundusze jest niższa niż wskaźnik inflacji. A środki
w OFE nie podlegają przecież waloryzacji. Stopa zastąpienia może wynieść 40, a
nawet poniżej 30 procent. To, co było racjonalne w reformie, to możliwość
dziedziczenia części środków jako bodziec motywujący do tego, by nie unikać
płacenia składki. W ZUS też może funkcjonować element motywacyjny, gdy uzależni
się wysokość emerytury od wielkości zgromadzonych środków. Stworzenie takiego
indywidualnego konta w Zakładzie jest racjonalne. Podstawą stabilnego systemu
emerytalnego musi być system oparty na solidarności pokoleniowej, a więc ZUS.
Kapitałowy filar powinien być zaś tylko dodatkiem, i to dobrowolnym. Chcesz, to
wchodzisz i inwestujesz, ale też musisz zdawać sobie z tego sprawę, że
ryzykujesz, bo możesz stracić.
Dziękuję za rozmowę.
