Najwyżej 25 mln ton
Główny Urząd Statystyczny oszacował, że tegoroczne zbiory zbóż
podstawowych i mieszanek zbożowych wyniosą nie więcej niż 25 mln ton. Analitycy
niedawno jeszcze prognozowali, że zbiory sięgną nawet 27 mln ton. Dużym
problemem dla rolników jest utrzymanie odpowiednich parametrów dla ziarna
konsumpcyjnego, bo z powodu deszczowego lipca jakość zbóż w wielu gospodarstwach
jest zagrożona.
GUS podał w swoim komunikacie, że "zbiory zbóż podstawowych z mieszankami
zbożowymi wstępnie szacuje się na 24,3-25,2 mln ton, tj. o 1-5 proc. mniej od
zbiorów ubiegłorocznych". Gdyby te szacunki się potwierdziły, produkcja zbóż
będzie o 2 proc. mniejsza od średniej z lat 2001-2005. Statystycy podali, że
powierzchnia upraw zbóż podstawowych i mieszanek wynosi w tym roku ponad 7,5 mln
hektarów. Pszenica zajmuje 2,3 mln ha, żyto – 1,2 mln ha, a jęczmień – 1,1 mln
ha. Natomiast w podziale na zboża jare i ozime wygrywają te drugie, które
zajmują prawie 60 proc. upraw.
GUS oszacował również plony i z tych wyliczeń wynika, że z jednego hektara
rolnicy zbiorą przeciętnie 32,4-33,7 kwintala ziarna. Plony pszenicy mają
wynieść 41,6-42,6 kwintala, żyta 24,4-27,1 kwintala, a jęczmienia od 37,9 do
39,2 kwintala.
Dane GUS studzą nieco optymizm innych analityków. Eksperci współpracujący np. z
organizacjami rolniczymi czy bankami szacowali niedawno, że zbiory zbóż mogą
wynieść około 27 mln ton. Ale i oni wyniki podane przez państwowych statystyków
przyjmują z zadowoleniem, bo w ubiegłym roku produkcja ziarna wyniosła ponad 25
mln ton i ewentualny niewielki spadek jest jeszcze do przyjęcia. Nie powinno to
bowiem spowodować większych perturbacji na rynku zbożowym, bo żniwa dobrze
zapowiadają się w innych krajach europejskich i zakłady zbożowe w razie braku na
krajowym rynku ziarna konsumpcyjnego będą mogły ratować się importem. To zaś
będzie instrument służący także obniżce cen zbóż, na co liczą konsumenci
zaniepokojeni rosnącymi od początku roku cenami pieczywa i innych produktów
zbożowych. Już teraz niektórzy analitycy przekonują, że pszenica konsumpcyjna po
żniwach może stanieć do poziomu 700-800 zł za tonę, gdy teraz kosztuje
przeciętnie ponad 900 złotych. Czy będzie to bliżej 700 czy 800 zł, nikt nie
odważy się już teraz arbitralnie prognozować, ale eksperci są zgodni, że nie
grozi nam sytuacja, iż zboża zaczną drożeć. To dlatego, że rynek oczekuje, iż
ziarno w tym roku, zwłaszcza pszenicy, będzie dobrej jakości. Ale w tej sytuacji
zapewne ci rolnicy, którzy mają własne magazyny, nie będą sprzedawać zboża od
razu po zbiorach, lecz przetrzymają je w nadziei na wyższe ceny jesienią lub
zimą. Bo część analityków jest zdania, że pszenica konsumpcyjna już na przełomie
2011 i 2012 roku może znowu kosztować około 1000 zł za tonę i taka cena mogłaby
się utrzymać przez kilka miesięcy. Z drugiej strony słychać i takie opinie, iż w
razie potrzeby zakłady zbożowe będą się ratowały importem tańszego ziarna z
Rosji i Ukrainy, oczywiście pod warunkiem, że pszenica będzie taniała również na
giełdach światowych.
Zboże porasta
Jednak jakość pszenicy to wciąż wielka niewiadoma. Na glebach lżejszych jej
zbiory powinny już być bardzo mocno zaawansowane, ale w wielu regionach rolnicy
jeszcze nie zaczęli żniw lub są one bardzo słabo zaawansowane. Wszystko
oczywiście przez deszczowy lipiec, który uniemożliwiał pracę kombajnom. Jednak
to, że zboże stoi zbyt długo na polach, może spowodować, że kłosy zaczną
porastać i taka pszenica nadaje się już tylko na pasze. Zboże mogą też atakować
grzyby. Dlatego Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, radzi
ostrożnie podchodzić do żniwnych prognoz. – Z powodu deszczów ziarno pszenicy
może być gorszej jakości, bo będzie miało za mało białka i glutenu – wyjaśnia
prezes Szmulewicz. Tłumaczy on, że porastanie zbóż może przyczynić się do tego,
iż niższa od oczekiwanej będzie podaż ziarna konsumpcyjnego. Gdyby tak się
stało, byłby to pod tym względem drugi niekorzystny rok z rzędu. Podczas
poprzednich żniw także było deszczowo i mokro, choć wówczas deszcze dawały się
rolnikom we znaki głównie w sierpniu. Wiele hektarów pszenicy zostało skoszonych
za późno, a sytuacja była tak zła, że na części pól kombajny pojawiły się
dopiero we wrześniu, gdy prawie nie było co zbierać. W efekcie tylko z około
połowy pszenicy można było wyprodukować mąkę, podczas gdy w czasie normalnych
żniw na cele konsumpcyjne przeznacza się co najmniej 75 proc. ziarna.
Teraz sytuacja nie musi być aż tak zła. Sierpień zapowiada się z o wiele lepszą
pogodą niż lipiec, a to dobra wiadomość dla plantatorów pszenicy. To zboże jest
uprawiane głównie na cięższych glebach wyższych klas, więc główne zbiory
pszenicy odbywają się w sierpniu. I jeśli prognozy synoptyków się potwierdzą, to
słońce powinno pomóc rolnikom w zbiorach. Pszenica, nie tylko że nie będzie
porastać, ale także wilgotność ziarna powinna się obniżyć, co poprawi również
jego parametry, a za suche ziarno rolnikom płacą więcej także zakłady skupowe.
Krzysztof Losz
