Największe zobowiązanie, które zostawił Polakom Jan Paweł II

„Jesteśmy tymi, którzy decydują, jaka będzie Polska”

Prof. dr hab. Krystyna Czuba

Program patriotyzmu – to jedno z największych zobowiązań, które zostawił nam Ojciec Święty Jan Paweł II. Chciałabym przywołać jego apel skierowany do nas podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, który konsekwentnie do ostatniej pielgrzymki nam powtarzał: „Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy”.

Sądzę, że jest to testament dla nas, testament dotyczący Polski. Choć nie tylko nas nauczał, ale był świadkiem czegoś – on wskrzesił w nas miłość do Ojczyzny, patriotyzm, i był świadkiem tej miłości najwierniejszym, najlepszym z nas. Kochał Ojczyznę, zanim został Papieżem, zanim tęsknota go ogarnęła, mówił o tym w poezji, w homiliach jako kardynał. Był zafascynowany ziemią ojczystą, zauroczony górami, wędrował przez góry, lasy, jeziora. Na początku pontyfikatu złożył wyznanie: „Składam Bogu tę umiłowaną ziemię i całą polską przyrodę w ofierze”. Nauczał nas, że ziemia jest darem miłości pokoleń – mało o tym pamiętamy! Przywoływał wiele razy historię Polski, mówił nam o tej historii, kiedy ziemia była nam odebrana, ale i o tej historii, która była wielką chwałą naszej ziemi.

Miłości, jak mówił, nauczył się od swoich rodziców, a zwłaszcza od swego ojca, bo matka umarła, gdy był jeszcze chłopcem. Ale nie tylko od rodziców, choć rodzice mają tutaj zadanie wielkie i ważne, myślę, że trzeba o tym pamiętać. Miłości do Polski nauczył się od świętych, których nieustannie przywoływał. Wspominał swojego biskupa ks. kard. Adama Sapiehę. O Prymasie ks. kard. Stefanie Wyszyńskim mówił (z którym sam wielokrotnie pracował dla Polski) jako o wielkim patriocie, wielkim Polaku. Mówił o Prymasie jako wielkim bohaterze historii Ojczyzny, niestrudzonym rzeczniku obrony dobrego imienia Polski. Myślę, że można tak powiedzieć, że ze świętymi polskimi Jan Paweł II był w relacjach najbliższych, że byli niejako jego domownikami. Chociaż w pielgrzymce wiary odeszli już do domu Ojca, ale byli jego przyjaciółmi przez świętych obcowanie.

Takim polskim świętym był św. Stanisław męczennik, ukochana św. Jadwiga, bliski w myśli i w sposobie bycia i życia brat Albert Chmielowski, którego w poemacie nazwał „bratem naszego Boga”, ojciec Rafał Kalinowski, który za miłość do Ojczyzny powędrował na Sybir. Święci z Krakowa – Jacek, Salomea, Bronisława. Chciałabym też powiedzieć o takiej świętej, o której się rzadko mówi, a była ona wielką patriotką i wychowawczynią młodzieży, o Urszuli Ledóchowskiej. Jan Paweł II bardzo ją kochał, beatyfikował ją i kanonizował. U sióstr urszulanek na Jaszczurówce w Zakopanem spędzał wiele zimowych wakacji.

Oczywiście do grona „świętych domowników” Jana Pawła II należała najsławniejsza w świecie współczesna święta polska, Siostra Faustyna Kowalska, „sekretarka Bożego miłosierdzia”. Tutaj też chciałabym przywołać tę ostatnią beatyfikację, którą właściwie przygotował jeszcze Jan Paweł II, mam na myśli beatyfikację ks. Michała Sopoćki. Z wielką gorliwością patrzył na ks. Jerzego Popiełuszkę, który był męczennikiem naszych czasów. Bardzo chciał go wynieść na ołtarze. Wcześniej odszedł do Pana i na pewno jest z księdzem Jerzym i z tymi, z którymi tutaj za życia jakoś był związany.

Należy też wspomnieć miłość Jana Pawła II do języka ojczystego. Była to bardzo ważna dziedzina jego nauczania i jego miłości, takiej osobistej – doświadczenia osobistego. Dzisiaj język ojczysty jest spychany na margines, na konto tego, co jest „modą”. Natomiast Jan Paweł II, choć mówił wieloma językami, jak pamiętamy, zadziwiał tym świat, to myślał po polsku. W języku polskim formułował wszystkie dokumenty i dopiero potem były one tłumaczone na różne języki, bo najprecyzyjniej się myśli w swoim języku, w którym się człowiek urodził.

Nasz Ojciec Święty kochał polską kulturę. Mówił, że jest ona szkołą rzetelnego i uczciwego patriotyzmu. Wyznawał, że swoją formację duchową zawdzięcza polskiej kulturze, polskiej literaturze, muzyce, plastyce, teatrowi, historii, tradycjom chrześcijańskim oraz polskim szkołom i polskim uniwersytetom, w których jakbyśmy się dzisiaj zagubili, w tych różnych doświadczeniach, programach i ich krytykach, wobec tych wartości, które były korzeniem. Jan Paweł II mówił o tym nawet 2 czerwca 1990 r. w UNESCO: „Jestem synem Narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, który wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć, a on pozostał przy życiu, pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako Naród, nie biorąc za podstawę przetrwania jakichkolwiek środków fizycznej potęgi, jak tylko własna kultura”. Ważne, co to jest kultura – to właśnie tradycje, to właśnie te wszystkie doświadczenia historii, to wszystko Jan Paweł II zbierał dla nas, wskrzeszał, ukazywał jako największe kosztowności w skarbcu naszej rodzimej kultury. Myślę, że warto to powiedzieć, że nie tylko się nie wstydził, ale manifestował wewnętrznie swoją miłość do Ojczyzny przez pocałunek ziemi ojczystej i mówił wtedy, iż pocałunek ziemi polskiej jest jak gdyby pocałunkiem złożonym na rękach matki. Kiedyś powiedział także na odchodnym: „Całuję tę ziemię, z którą nigdy nie może się rozstać moje serce – polską ziemię”. Naprawdę on w Ojczyźnie widział matkę, i to nie była żadna metafora, to była rzeczywistość jego życia. Pamiętamy stan wojenny w Polsce, lata osiemdziesiąte, pamiętamy, z jakim żarem wołał wobec świata w modlitwie za Polskę na audiencjach generalnych. Jeszcze chciałabym przywołać to pożegnanie z Polską w czasie ostatniej pielgrzymki, którego byłam świadkiem, jak powiedział: „A na końcu cóż powiedzieć? Żal odjeżdżać”. To wszystko było w nim, ale chciałbym się też zatrzymać przez chwilę nad tym, jakie są nasze zobowiązania wobec tego dziedzictwa, jak nazwał Polskę. Najpierw powiedział nam to na początku pierwszej pielgrzymki: właśnie przyjąć dziedzictwo, bronić dziedzictwa, nie znużyć się, nie zniechęcić, nie podcinać korzeni, z których wyrastamy. To trudne – Jan Paweł II wiedział, że mówi rzeczy trudne. Ale mówił, że imię „Polska” nas wszystkich kosztuje i nas wszystkich zobowiązuje. „Polska stoi Polakami, będzie ona taką, jaką ją stworzą Polacy, bez względu na wszystkie okoliczności, które się na tę rzeczywistość składają”. To bardzo ważne: „będzie taka bez względu na okoliczności”. My sobie musimy to nieustannie przypominać, że jesteśmy tymi, którzy decydują, jaka będzie Polska. Dzisiaj wobec zarzutów, że jesteśmy nacjonalistami, ksenofobami, możemy przywołać doświadczenia Jana Pawła II, który powiedział, że: „doświadczenia Ojczyzny ułatwiały mu spotkania z ludźmi, z narodami na wszystkich kontynentach”. Jeżeli człowiek jest sobą, jeżeli tę swoją tożsamość jakoś uzewnętrznia – to rodzi szacunek. To, że on jest kimś, kto ma odwagę być świadkiem rzeczywistości, której sam doświadczył – to jest bardzo istotne.

Autorka jest kierownikiem Katedry Pedagogiki Mediów w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa, członkiem Rady Naukowej i profesorem WSKSiM w Toruniu.

drukuj