Na kogo nie zagłosuję

Patrzmy nie na to, jak
jest ubrany kandydat, czy ma zawiązane sznurowadło, czy jest
upudrowany, czy pokazuje się na wałach przeciwpowodziowych, tylko na to,
co zrobił, żeby nie było katastrofalnej powodzi.

Z o. dr.
Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Małgorzata
Rutkowska

Już podjął Ojciec decyzję, komu udzieli swojego
poparcia w niedzielnych wyborach?

– Wiem, na kogo będę głosował.
Na tego, kto już udowodnił, jak ważna jest dla niego Polska. Nie dajmy
się nabrać nawet na wielkie hasła. Wszyscy też powinni iść do wyborów,
niebranie w nich udziału będzie wielkim grzechem zaniedbania, działaniem
przeciwko Ojczyźnie. Nie liczmy na to, że ktoś nas wyręczy w trosce o
Polskę. Krótkowzroczne myślenie uderza przede wszystkim w tego, kto nie
idzie głosować, w jego dzieci, wnuki i przyszłe pokolenia.

Od
początku zapowiadano, że ta kampania będzie inna niż wszystkie
poprzednie. Ale czy to w ogóle była kampania?

– Absolutnie nie
było żadnej kampanii, a u niektórych kandydatów to jedna
megamanipulacja, w której stosuje się marksistowską metodę atakowania,
walki. Nie zmieniły się serca, ideologie, tylko metody manipulacji.
Niektórzy politycy nie mówią o programach i o tym, co chcą zrobić,
posługują się wyłącznie jak propagandziści hasłami, sformułowaniami,
które są chwytliwe, grają na naszych emocjach, pragnieniach. Do
uprawiania tej socjopsychotechniki są używane media.

Do oceny
kandydata na prezydenta katolicki wyborca powinien przykładać kryteria
sformułowane przez katolicką naukę społeczną…

– Stosuję
ewangeliczną zasadę: „po owocach ich poznacie”. Patrzmy nie na to, jak
jest ubrany kandydat, czy ma zawiązane sznurowadło, czy jest upudrowany,
czy pokazuje się na wałach przeciwpowodziowych, tylko na to, co zrobił,
żeby nie było katastrofalnej powodzi. Widząc tę potworną manipulację,
trzeba wyłączyć telewizor, zwłaszcza pewne telewizje, które służą grupom
interesu czy ideologiom, a włączyć swój rozum. Warto też pamiętać o
tym, co działo się w ostatnich kilkunastu latach. W czasie przemian w
Polsce zapomniano o człowieku, o społeczeństwie. To był skok na banki,
na własność wypracowaną przez cały Naród, i na media. Oddając pozornie
władzę, ludzie tamtego systemu zmienili nazwy swoich ugrupowań, stroje,
image, sposoby oddziaływania na społeczeństwo. Do tego były im potrzebne
media. To prawdziwy dramat, że katolicki Naród, który ma swoją
inteligencję, wyższe uczelnie, jest manipulowany przez grupę, która
zagarnęła media, wypracowany przez wszystkich majątek, i używa go dla
siebie, a nie dla Narodu. Na tych ludzi nigdy nie zagłosuję.

A
inne ważne przesłanki wyboru?

– Papierkiem lakmusowym powinno
być podejście do rodziny, do ludzi słabych, bezbronnych, chorych,
poszanowanie godności każdej osoby. Tym mierzy się kulturę człowieka.
Trzeba też zwracać uwagę, jak traktujemy naszą pamięć historyczną,
kwestie tożsamości Narodu, naszą kulturę i tradycję. Innym kryterium są
relacje międzynarodowe – czy zabiegamy o partnerstwo, czy o poddaństwo, o
czyjeś względy. Jeśli drogie nam wartości są tylko hasłami, to jest to
dla nas groźne. Te wybory pokażą kondycję całego Narodu i tzw. elit: kim
właściwie jesteśmy, jakie są nasze osobowości. To będzie też dla nas
rachunek sumienia, czy widzimy potrzebę samowychowania, bo na tych
wyborach nie wszystko się kończy, trzeba budować dalej.

Nie
wszyscy wybierają się jednak na te wybory, wychodząc z założenia, że
cokolwiek się stanie, Naród będzie trwał…

– Nie wiadomo, trwa
przecież proces niszczenia, dezintegracji, idzie na nas potworny walec.
Jeżeli coś nas ratuje, to Kościół i wiara. Jak długo będziemy prawdziwie
wierzący, tak długo Naród będzie trwał. Tymczasem od dziesięcioleci
jesteśmy rozpraszani, wypychani na emigrację, nie mówiąc już o wybiciu
inteligencji podczas II wojny światowej czy wcześniej podczas zaborów.
Zauważmy, że to się zawsze dokonuje przy współdziałaniu obywateli… W
stanie wojennym wypędzono z Polski prawie milion ludzi „Solidarności” w
najbardziej twórczym okresie życia, a teraz wyjechało za chlebem ponad
dwa miliony. Ci ludzie pracują dla innych państw, tam płacą wszelkie
zobowiązania względem tamtych krajów. Jakie są tego konsekwencje dla
nas? Już w tej chwili jeden pracujący utrzymuje jednego emeryta. Tu
dotykamy m.in. problemu demografii – grozi nam wyludnienie, za 50 lat
będzie nas 20 milionów, a potem jeszcze mniej.

Te ważkie
problemy nie istniały w kampanii wyborczej.

– Patrząc na
kandydatów, widzę, że niektórzy tylko wdzięczą się jak pawie. Ta
niby-debata w telewizji to nie była debata, ale jakiś quiz, nikt się nie
mógł wypowiedzieć. Debata to jest rozmowa na argumenty, przedstawianie
programu, jakieś poważne podejście, a to było tylko atakowanie.
Najfatalniej według mnie wypadł marszałek Sejmu… Bardzo się boję
takich ludzi, którzy robią wrażenie, jakby wielu rzeczy nie rozumieli, i
są przy tym pewni siebie. W ostatnich latach obserwuję, jak nasi
politycy szukają względów: na Zachodzie, na Wschodzie, tylko nie myślą o
Narodzie. To jest nowy rozbiór Polski, totalne uzależnianie
gospodarcze, zniewalanie naszej myśli przez złe reformy edukacji na
każdym poziomie. Dramat ten pokazują ks. prof. Czesław Bartnik, ks.
prof. Tadeusz Guz, ks. abp Stanisław Wielgus.

Platforma
Obywatelska bywa nawet określana jako „partia cudzoziemska”…


Kandydat PO jako jedyny poseł tego ugrupowania głosował przeciwko
rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych, „córki” sowieckiego wywiadu
wojskowego GRU. Kompromituje tych ludzi cała sprawa podejścia do
gospodarki, do rodziny, zdrowia Narodu, demografii, do obchodów
katyńskich w tym roku. No i sprawa dramatu narodowego, czyli katastrofy
pod Katyniem. Ksiądz biskup Stanisław Stefanek mówił w niedzielę w
Ostrołęce o oddaniu naszej delegacji po śmierci w niewolę i
nierozwiązaniu do dziś problemu przyczyn tragedii. Dla mnie to jest
antypolskie działanie.

Ekipa rządząca demonstruje ostentacyjny
brak troski o Polskę. Przykładem jest choćby kwestia gazu z łupków.


Mamy wielkie złoża, a ten rząd dał już około 60 koncesji na
poszukiwania i eksploatację tych zasobów. Co Polska będzie z tego miała?
Co będą mieli ludzie? Robi się z nas kraj kolonialny. W czyim interesie
jest, by Polska nie była na tyle suwerenna, na ile może i powinna być?

Nowa
lewica niszczy wszystkie bastiony tradycyjnego ładu i hierarchii, w tym
państwa narodowe.

– Bardzo wyraźnie widać, że to jest walka
przeciwko kulturze, z jakiej Polska wyrasta i jaką wciąż żyje. Te trendy
mają charakter światowy, ulegają im ludzie, który sięgają po władzę,
którym imponują pieniądze, bycie „na salonach”, światła jupiterów,
żyrandole, kamery… Wydaje im się, że to jest życie, a to jest pustka.
Wygląda, jakby ci ludzie byli sterowani, pociągani za sznurki jak
pajace. Chcieliby mieć honory i honoraria za nic. To jest zdrada Pana
Boga i Narodu. Trzeba bardzo uważać – nawet jeżeli ktoś się nazywa
wierzącym, to nie znaczy, że chce żyć, jak pragnie tego Chrystus, jak
żyli najwięksi synowie Narodu. Bardzo bym uważał na ludzi, którzy są jak
balony – puści wewnątrz, unoszeni, jak wiatr zawieje.

Tym
bardziej więc trzeba zmieniać Polskę za pomocą kartki wyborczej?


Cokolwiek się stanie – a obawiam się oszustw i przekrętów przy urnach
wyborczych – apeluję: idźmy wszyscy i przypilnujmy wyborów! A
równocześnie wychowujmy następne pokolenie, formujmy je na tych
wartościach, z których wyrastamy i które się sprawdziły, by nigdy nie
odejść od Chrystusa, bo z Nim tylko zyskujemy.

Dziękuję za
rozmowę.


drukuj